Krótka piłka #461: „Frisco Moods”, „Prognozy”, „Twarzova”

Dzisiaj na tapecie płyty Vienia i Magiery oraz zespołów Mitch & Mitch i Clock Machine.

Mitch & Mitch with their Incredible Combo „Frisco Moods”
(2019; Lado ABC)
„Frisco Moods” projektu Mitch & Mitch with their Incredible Combo to tylko cztery utwory, ale za to jakie! Brzmienie, jak zwykle u Mitchów, o klasę wyżej niż u reszty sceny. Rozbudowane melodie i barokowość filmowych melodii z dorobku Library Music, a przy tym wszystkim dostępność, brak patetyczności i ułożenie elementów muzycznej układanki w taki sposób, że nie tylko wiesz „co jest grane”, ale przede wszystkim nie potrafisz się od tego uwolnić.

Clock Machine „Prognozy”
(2019; Agora)
Muzyczna volta zespołu Clock Machine udała się – to najważniejsza wiadomość, jaką trzeba przekazać przy okazji mówienia/pisania o płycie „Prognozy”. Nie jest to tylko skok na alternatywę, którą da się dzisiaj podpisać wszystko to, co niełatwo zaszufladkować. Zawartość albumu faluje gdzieś pomiędzy spokojnym popowym graniem, lekko rockowymi piosenkami opatrzonymi elektroniką lub balladowym zacięciem uwydatnionym takimi zabiegami, jak chociażby instrumenty smyczkowe. Do tego wszystko całość została ładnie zaśpiewana, chociaż momentami wydawać może się, że już to gdzieś słyszeliśmy (Fismoll, Piotr Zioła, Krzysztof Zalewski).

Vienio/Magiera „Twarzova”
(2019; Agora)
Ta płyta ma dwa potężne argumenty (czytaj: plusy). Po pierwsze, Magiera udowodnił, że pomimo zmiany muzycznych trendów, jego warsztat i pomysły na produkcję są wciąż dobre i potrafią zaciekawić słuchaczy. Nie świadczy to dobrze o samym raperze, skoro w pierwszej kolejności wspomina się o osobie odpowiedzialnej za brzmienie albumu, ale co zrobić… Zatem, po drugie, Vienio ma u mnie szacunek za to, że jako wykonawca nie boi się ujawniać swoich poglądów, które często nie przysparzają mu wcale zwolenników w środowisku, z którego się wywodzi. I na „Twarzovej” jest podobnie – Vienio wie, co chce powiedzieć, mówi to, ale forma, jaką ten przekaz przybiera nie jest już czymś, co mogłoby zachwycić odbiorców. Flow Vienia to wciąż… flow Vienia, z którym nie zawsze jest mi po drodze, które częściej nudzi i doprowadza do bezwarunkowego odruchu ziewania niż otrzeźwienia. Do tego, moim zdaniem, nadmiar gości, z którego robi się coś w rodzaju muzycznego „mydła i powidła” bez wspólnego mianownika i spójności. (MAK)

*** *** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera. Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Instagramie i Twitterze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.