AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Najlepsze polskie płyty 2018 roku (11-20)

Czwarta część zestawienia najlepszych polskich płyt 2018 roku (bez podziału na albumy, epki, płyty koncertowe).

miejsca 50-41
miejsca 40-31
miejsca 30-21

20. Klarenz „Poza” (Kontrargument)
Najlepsza hip-hopowa polska płyta minionych dwunastu miesięcy. Klarenz pokazuje, jak z pełną świadomością łączyć staroszkolną tematykę i zajawkę na rymowanie z nowoczesnym postrzeganiem tego gatunku i jego muzycznymi trendami oraz modą na elektronikę zawartą w bitach. Bydgoszczanin rapuje wprawdzie, że „wypisuje się z rankingów”, ale tworząc tak ciekawy album, sam zgłosił akces do tego typu podsumowań i zestawień.

19. Peter J. Birch ‎”Inner Anxiety” (Gusstaff Records)
Mocno zakorzeniona w amerykańskiej kulturze (folk, blues, country) płyta polskiego gitarzysty i wokalisty, który na „Inner Anxiety” zatacza koło i wraca jednocześnie do swojego debiutanckiego albumu „When The Sun’s Risin’ Over The Town” z 2013 roku. Solidna porcja muzyki opartej na dźwiękach gitary akustycznej, dojrzałych tekstów i szarej w wymowie obserwacji świata.

18. Tomasz Dąbrowski Ad Hoc „Ninjazz” (For Tune)
Jeśli miałbym użyć jednego słowa, jakie określałoby materiał zawarty na tym albumie, postawiłbym na „powściągliwość” – cechę jakże charakterystyczną dla kultury azjatyckiej, gdzie ujawnianie swoich emocji, uzewnętrznianie ich, uznawane jest często za brak taktu lub oznakę słabości osoby, która się tego dopuszcza. Dodając do tego skandynawską chłodną codzienność Dąbrowskiego (trębacz od około dekady żyje w Norwegii), muzyczny wynik nie mógł prowadzić do melodii przepełnionych skocznością i jowialnością. [cała recenzja]

17. Monika Borzym „Radio-hedonistycznie. Live At Wytwórnia” (Mystic Production)
Monika Borzym wielokrotnie powtarzała, że nie lubi określenia cover, dlatego większość swojej dyskografii poświęciła na śpiewanie piosenek nagranych już wcześniej przez innych artystów, ale z zastrzeżeniem, że wykonania te diametralnie różnią się od oryginałów. Tak samo jest z płytą „Radio-hedonistycznie”, gdzie Nikola Kołodziejczyk powywracał utworu Thoma Yorka do góry nogami i zrobił z nich numery, które przypadły do gusty nawet osobie nieprzepadającej za Radiohead (czytaj: autorowi tej strony).

16. Sophia Grand Club „4 a.m.” (Afro Vibe)
Vitold Rek, legendarny polski kontrabasista, który od dłuższego czasu mieszka po zachodniej stronie Odry, połączył siły z czołówką młodej sceny jazzowej oraz pionierem podkarpackiego rapu. Efektem tej swoistej pokoleniowej wymiany doświadczeń jest nagrany pod szyldem Sophia Grand Club album „4 a.m.”. [cała recenzja]

15. Pejzaż „Ostatni dzień lata” (The Very Polish Cut-Outs)
Jeśli jest coś, co bardzo lubię w okresie letnim, to oprócz braku przeziębień (te cholerne zatoki…) i słonecznej pogody, z pewnością postawiłbym na nostalgię, która pojawia się już pod koniec sierpnia i wraca do nas w okresie jesiennym. Taki klimat prezentuje materiał Pejzażu (Pejzaża?), czyli Bartosza Kuczyńskiego. Płyta w dobrze znany sposób łączy klasykę i przeszłość z teraźniejszością. Piosenki sprzed 1989 roku i muzyka disco-pop odżywają dzięki elektronice i pomysłom producenta. Poprzez stylistykę house i ambitne sample z PRL-owskich utworów nie tylko łączą się w niezwykle ciekawą całość, ale przede wszystkim stanowią dobitny przykład, że polska muzyka sprzed politycznego przełomu ciągle jest bogatym źródłem inspiracji i niesłabnącej weny współczesnych krajowych twórców.

14. Noon „Algorytm” (Nowe Nagrania)
Jeśli jest jakiś polski wykonawca, który zaimponował mi we wczesnych latach mojej przygody ze słuchaniem (takim poważniejszym) muzyki i za twórczością którego tęskniłem, to pewnie będzie nim Mikołaj „Noon” Bugajak. Płyty nagrane w ramach projektu HV/Noon w pewnym stopniu zaspokoiły brak, o którym wspomniałem, jednak nie dały pełnej satysfakcji. Ja wciąż czekałem na solowy, sygnowany wyłącznie ksywką producenta album i powiedzmy, że doczekałem się go w tym roku. Powiedzmy, bowiem „Algorytm” jest materiałem skomponowanym i wyprodukowanym przez Noona, jednak swój pierwiastek dodają do niego również muzycy towarzyszący gospodarzowi. Ma to swój charakter i pokazuje, że Bugajak już dawno odszedł od grania opartego wyłącznie na samplach. Dzięki temu nastrojowość płyty przyjmuje postać analogowych melodii, które z jednej strony pojawiają się dzięki bitmaszynie, z drugiej – żywym instrumentom dodającym całości ciepła i kolorytu. I ten wokal Adama Struga na dokładkę w jednym z utworów! Bez przerysowania, z wyczuciem i smakiem – właśnie tak, jak powinno się tworzyć dobrą muzykę.

13. Kuba Płużek „Creationism” (For Tune)
Kuba Płużek nie stoi w miejscu. Nowa płyta pianisty to kwintesencja jego podejścia do muzyki: ograniczonego jedynie wyobraźnią. „Creationism” to w dużej mierze materiał improwizowany, stworzony chociażby przy pomocy syntezatora i przestrojonego fortepianu. Kompozycje mogą momentami okazywać się trudne do przyswojenia, jednak sam artysta jednym zdaniem doskonale wyjaśnił, dlaczego tak to wszystko wygląda: „[Płyta – przyp. MAK] jest moim poszukiwaniem balansu pomiędzy melodią a niemelodią, formą i brakiem formy, zamkniętym a otwartym, ładnym i brzydkim”. Koncepcyjny album o tworzeniu (wszech)świata i finalizowaniu jego niekończącej się przecież formy.

12. Marysia Starosta „Ślubu nie będzie” (Universal)
Dokładnie dziesięć lat po fonograficznym debiucie Marysia Starosta zaprezentowała swój drugi solowy album, na którym, owszem, porusza wątek rozstania z dotychczasowym partnerem (z którym nagrała dwie ostatnie płyty), ale kontynuuje i rozwija też wątek, jakiego dotyczyła piosenka „Czas zmienił wszystko” ze wspomnianego, wydanego w 2008 roku krążka „Maryland” (swoją drogą materiału niedocenionego, ale też przearanżowanego i momentami niespójnego). „Ślubu nie będzie” to także kolejna odsłona kobiecej wizji świata po ważnych życiowych zmianach, o których na krajowej scenie muzycznej w ostatnich latach śpiewały chociażby Kayah (płyta „Skała”) i Ania Dąbrowska (spora część krążka „Bawię się świetnie”).

11. Naphta „Naphta and The Shamans” (Astigmatic Records)
Rytm, plemienny vibe, melodie etno, nieprzeforsowana produkcja, szerokie instrumentarium. „Naphta and The Shamans” to jedna z tych płyt, które odkrywa się za każdym razem, kiedy decydujemy się jej posłuchać. Wielość smaczków i bogactwo brzmieniowych barw sprawia bowiem, że materiał ten pozostaje wciąż tajemniczy. Psychodeliczny i spirytualistyczny free jazz najwyższych lotów.

miejsca 10-1

*** *** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera. Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Instagramie i Twitterze.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Instagram

Sześćdziesiąt lat temu urodził się autor najlepszej piosenki, jaką mieliśmy okazję do tej pory usłyszeć - Steven Patrick Morrissey. Tak, chodzi o "Everyday is Like Sunday". @officialmoz, happy birthday! #muzyka #music #rock #pop #morrissey #everydayislikesunday #britishmusic #britishrock #britishpop #britishalternative #nowlistening #terazslucham
Zmarł Rosław Szaybo. W sierpniu artysta skończył osiemdziesiąt pięć lat. Dzisiaj do mediów trafiła wiadomość o jego śmierci. Twórca pozostawił po sobie sporą galerię prac plastycznych - w tym okładek płyt muzycznych zaprojektowanych dla największych gwiazd międzynarodowej sceny, takich jak np. Leonard Cohen, Janis Joplin, Carlos Santana, Judas Priest, The Clash i Elton John. W ubiegłym roku na blogu zaprezentowałem autorski ranking najlepszych płyt z okładkami autorstwa tego znakomitego polskiego artysty. ➡️ https://wp.me/ph4gw-eSu #RoslawSzaybo #sztukaplastyczna #grafika #okladkiplyt #ranking #muzyka #music #axunarts
71 lat temu urodziła się @gracejonesofficial - jamajska modelka, aktorka i wokalistka, dla wielu May Day z czternastego filmu o Agencie 007. Dla mnie Jones to jednak przede wszystkim ikona muzyki disco i muzyki klubowej, która w swoim dorobku ma m.in. płytę „Nightclubbing”. Album „Nightclubbing” miał spory wpływ na popkulturę i postrzeganie, propagowanie oraz rozumienie (lepsze zrozumienie?) kwestii takich jak rasa, gender czy seksualność. Wszystko to plus dobre brzmienie sprawiło, że w latach osiemdziesiątych Grace Jones zaczęto jednym tchem wymieniać na równi z U2, Michaelem Jacksonem i Davidem Bowiem. Brytyjskie czasopismo branżowe „NME” ogłosiło „Nightclubbing” płytą 1981 roku, a już w XXI wieku wybrało ją jako jedną z pięciuset najlepszych w całej historii muzyki. Inny angielski periodyk, „Mojo”, wymienił album w zestawieniu osiemdziesięciu najlepszych tytułów lat osiemdziesiątych. Materiał pochodzącej z Jamajki wokalistki tak mocno odcisnął swoje piętno, że jego atuty dostrzegli nawet… fani rocka, umieszczając krążek na listach Trzystu Najlepszych Płyt w Historii Rocka (francuski „Gilles Verlant”) i Stu Najważniejszych Rockowych Albumów (norweski „Eggen & Kartvedt”). O singlu promującym tę płytę pisałem kiedyś na AxunArts: https://wp.me/ph4gw-e3u. #muzyka #music #disco #muzykaklubowa #pop #gracejones #nightclubbing #terazslucham #nowlistening #winyl #vinyl #axunarts
@sprpwsztarnow_official zrobiliście to! Brawo! Awans jest nasz! #handball #sprpwsztarnow #Tarnow
Wolna sobota, szczypiorniści @sprpwsztarnow_official grają o awans, czyli widzimy się na miejscu i dopingujemy na 100%. #handball #pilkareczna #sprtarnow #sprpwsztarnow #pwsztarnow #Tarnow #sport
To nie jest typowy instagramowy wpis. Tutaj życie nie będzie kolorowe. Przez rok miałem niebywałą przyjemność być uczniem Pani Doroty jeszcze w czasach gimnazjalnych. Lekcje WOS-u były tym, co dla młodzieży najlepsze: mieszanką sporej wiedzy charyzmatycznego nauczyciela, który rozumiał potrzeby młodego człowieka. Nie wyobrażam sobie przejść obojętnie obok wiadomości o chorobie tej osoby. Ja już wpłaciłem datek, Wy też możecie, o co proszę. Szczegóły tutaj: www.pomagam.pl/1xbuyzjo. @pomagam #pomagam #NieDajmyUmrzecDorocie #pomoc
%d blogerów lubi to: