AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Krótka piłka #448: „JOY!Guru”, „Awaken”, „Polish Space Program”

Trzy płyty – niekoniecznie nowości, ale wszystkie wydane w tym roku.

Debashish Bhattacharya, Wojtek Traczyk, Hubert Zemler „JOY!Guru”
(2018; Unzipped Fly Records)
Analogowo i w formie tzw. live actu – taką sytuację za punkt wyjścia obrali sobie panowie Wojtek Traczyk, Hubert Zemler i ich indyjski kompan Debashish Bhattacharya. Połączenie brzmienia nawiązującego do psychodelicznego transu z jazzem nie jest wprawdzie niczym nowym i zaskakującym, ale na płycie „JOY!Guru” formuła ta posiada argumenty, które trudno zbić. Instrumentalny kunszt (Bhattacharya gra techniką slide z takim zapałem i zacięciem, jakby był w hipnozie lub osiągał nirwanę), perfekcyjna współpraca i mikstura kultury Wschodu (dla białego człowieka wciąż pozostającej zarówno zagadką, jak sporym źródłem inspiracji) z cywilizacją europejską. Mocny akcent na koniec roku.

Caoilfhionn Rose „Awaken”
(2018; Gondwana Records)
Trudno napisać, że ten materiał wnosi do światowej muzyki coś świeżego i odkrywa przed słuchaczami zupełnie nieznane do tej pory horyzonty. Nie znaczy to jednak, że „Awaken” jest płytą słabą. Czasami bowiem doskonale wiesz, że to, czego słuchasz, nie zostanie albumem roku – np. ze względu na przewidywalne kompozycje lub piosenki będące kalką utworów sprzed kilku dekad – ale jednocześnie jest to na tyle dobre, ze chętnie będziesz do tego wracał, a każde ponowne odtworzenie wpłynie na poprawę twojego nastroju. Myślę, że czegoś takiego – za pośrednictwem tegorocznego krążka – dokonuje właśnie pochodząca z Manchesteru Caoilfhionn Rose. Mieszanka spokojnego popu, rocka i folku na dobrym poziomie, którego najmocniejszym akcentem jest głos wokalistki.

Xenony „Polish Space Program”
(2018; Instant Classic)
Mam mały niedosyt po sprawdzeniu nowej płyty tria Xenony. Niby w pierwszym momencie wszystko, jak to mawiają, się zgadza: są syntezaotry, jest trochę klimatu retro („Neptus”), dla utrzymania balansu pojawiają się nowocześniejsze brzmienia (singlowa „Ziemia”), nie wspominając już o dbaniu o detale, jak chociażby wplecione autentyczne wypowiedzi astronautów („Planet Brasil”, „Fiasko”). Problem jednak w tym, że materiał jako całość jest na wskroś przewidywalny. Kosmiczna odyseja nie ma tutaj raczej żadnych tajemnic, jest raczej wycieczką do miejsca doskonale znanego, które odwiedzamy w każde wakacje. Do tego wszystkiego wachlarz dźwięków – w porównaniu do wcześniejszych nagrań zespołu – został bardzo stępiony i ograniczony do mało wyrazistej serii nagrań, które w zasadzie nie pozostawiają po sobie większego śladu i wrażenia. (MAK)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: