AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Leszek Żądło „Miss B.”

Ku pamięci ukochanej.

Okładka płyty „Miss B.” (foto: materiały prasowe)

Album „Miss B.” to zestaw sześciu kompozycji (z których cztery są autorstwa polskiego saksofonisty) wyjątkowy z dwóch względów. Po pierwsze, materiał ten doczekał się publikacji po ponad dwóch dekadach od zarejestrowania, po drugie – Leszek Żądło zrobił to z nieżyjącymi dzisiaj muzykami: kontrabasistą Andrzejem Cudzichem i perkusistą Januszem Stefańskim. Dodatkowy, tym razem mocno osobisty akcent pada na fakt, że nagranie z myślą o płycie odbyło się dzień po śmierci życiowej partnerki muzyka – Barbary Kwiatkowskiej, aktorki znanej pod pseudonimem Barbara Lass.

Pewnie większość czytających osób pomyśli sobie: „OK, teraz napisze pewnie coś o emocjonalnej stronie kompozycji i ich osobistym przesłaniu”. I tak będzie. Zabrzmi to jak frazes, ale „Miss B.” jest właśnie taką płytą – przepełnioną osobistymi wstawkami i intencjami oraz dużą dozą romantyzmu (takiego typowo polskiego, rozrzewnionego, uduchowionego i idealizującego) przełamywaną melancholijnym wspomnieniem po ukochanej. Dzieje się tak nawet pomimo tego, że utwory zawarte na płycie nie zostały napisane specjalnie na nią, ale skomponowane zostały przez saksofonistę o wiele wcześniej, jeszcze w czasach, kiedy Żądło i Lass cieszyli się dzieleniem codziennych smutków i radości. Kto wie, czy płyta ta nie wyglądałaby inaczej, gdyby w chwili jej nagrywania aktorka żyła. Być może dedykowany jej materiał nie powstałby wcale (jako całość, bowiem pojedyncze numery, jak chociażby kompozycja tytułowa, istniałyby samodzielnie), a jeśli już tak by się stało, jego wyraz okazałby się pogodniejszy?

Ważna uwaga: ta płyta mogłaby zakończyć się już po pierwszej kompozycji. Nie chodzi o to, że reszta pozycji jest słaba (od razu ucinam wszelkie spekulacje: poziom materiału nie schodzi poniżej dobrego), ale o jakość nagrania „Song Of Nice Death”. Właśnie ta kompozycja w zasadzie określa kierunek, w którym podąża reszta utworów. To ona, a nie utwór tytułowy (skądinąd równie ciekawy, ale według mnie posiadający mniejszy ładunek emocjonalny), prezentuje koncept materiału. „Song Of Nice Death” jest też kwintesencją – nie tylko muzycznego kunsztu saksofonisty (jego partie, które doskonale „wiją się” na tle sekcji rytmicznej, powinny być puszczane młodym adeptom tego instrumentu na inauguracyjnych zajęciach pierwszego roku studiów), ale także współpracy muzyków i czegoś, co określić można zwyczajnie tęsknotą i próbą radzenia sobie „na świeżo” ze stratą kogoś, z kim było się bardzo blisko. Jednak wbrew pozorom „Miss B.” nie jest płytą na wskroś żałobną, a utwory nie przyjmują formy muzycznych trenów (wszak ten tytułowy powstał niecałe dwadzieścia lat przed wydarzeniem z połowy lat dziewięćdziesiątych). Mimo wszystko Żądło przemyca tutaj sporo dobrych emocji, bo przecież z takimi uczuciami równają się jego wspomnienia o Barbarze Kwiatkowskiej.

Tego typu albumy ocenia się niezwykle ciężko. Trudno bowiem wejść w czyjeś buty i mierzyć się emocjami, jakie towarzyszą po utracie ukochanej osoby. I nawet jeśli przeżyło się coś podobnego, to śmierć zawsze jest inna, nie mówiąc już o radzeniu sobie z nią. Bo jak pisać o jakości nagrań, aranżacji lub kompozycyjnych pomysłach, skoro dotyczą one czegoś tak osobistego? Krytyka partii lub fragmentu utworu, które wykonane zostały w chwili głębokiego duchowego uniesienia związanego z żywym jeszcze wspomnieniem o zmarłej, nie może zostać w pełni przełożona na notę w postaci cyfry lub graficznego symbolu. Ale kto powiedział, że ma być łatwo? (MAK)

Leszek Żądło „Miss B.”
(2018; For Tune)

*** *** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.
Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Twitterze.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Information

This entry was posted on 2018-10-25 by in Recenzja and tagged , , , , , , , .

Instagram

Sześćdziesiąt lat temu urodził się autor najlepszej piosenki, jaką mieliśmy okazję do tej pory usłyszeć - Steven Patrick Morrissey. Tak, chodzi o "Everyday is Like Sunday". @officialmoz, happy birthday! #muzyka #music #rock #pop #morrissey #everydayislikesunday #britishmusic #britishrock #britishpop #britishalternative #nowlistening #terazslucham
Zmarł Rosław Szaybo. W sierpniu artysta skończył osiemdziesiąt pięć lat. Dzisiaj do mediów trafiła wiadomość o jego śmierci. Twórca pozostawił po sobie sporą galerię prac plastycznych - w tym okładek płyt muzycznych zaprojektowanych dla największych gwiazd międzynarodowej sceny, takich jak np. Leonard Cohen, Janis Joplin, Carlos Santana, Judas Priest, The Clash i Elton John. W ubiegłym roku na blogu zaprezentowałem autorski ranking najlepszych płyt z okładkami autorstwa tego znakomitego polskiego artysty. ➡️ https://wp.me/ph4gw-eSu #RoslawSzaybo #sztukaplastyczna #grafika #okladkiplyt #ranking #muzyka #music #axunarts
71 lat temu urodziła się @gracejonesofficial - jamajska modelka, aktorka i wokalistka, dla wielu May Day z czternastego filmu o Agencie 007. Dla mnie Jones to jednak przede wszystkim ikona muzyki disco i muzyki klubowej, która w swoim dorobku ma m.in. płytę „Nightclubbing”. Album „Nightclubbing” miał spory wpływ na popkulturę i postrzeganie, propagowanie oraz rozumienie (lepsze zrozumienie?) kwestii takich jak rasa, gender czy seksualność. Wszystko to plus dobre brzmienie sprawiło, że w latach osiemdziesiątych Grace Jones zaczęto jednym tchem wymieniać na równi z U2, Michaelem Jacksonem i Davidem Bowiem. Brytyjskie czasopismo branżowe „NME” ogłosiło „Nightclubbing” płytą 1981 roku, a już w XXI wieku wybrało ją jako jedną z pięciuset najlepszych w całej historii muzyki. Inny angielski periodyk, „Mojo”, wymienił album w zestawieniu osiemdziesięciu najlepszych tytułów lat osiemdziesiątych. Materiał pochodzącej z Jamajki wokalistki tak mocno odcisnął swoje piętno, że jego atuty dostrzegli nawet… fani rocka, umieszczając krążek na listach Trzystu Najlepszych Płyt w Historii Rocka (francuski „Gilles Verlant”) i Stu Najważniejszych Rockowych Albumów (norweski „Eggen & Kartvedt”). O singlu promującym tę płytę pisałem kiedyś na AxunArts: https://wp.me/ph4gw-e3u. #muzyka #music #disco #muzykaklubowa #pop #gracejones #nightclubbing #terazslucham #nowlistening #winyl #vinyl #axunarts
@sprpwsztarnow_official zrobiliście to! Brawo! Awans jest nasz! #handball #sprpwsztarnow #Tarnow
Wolna sobota, szczypiorniści @sprpwsztarnow_official grają o awans, czyli widzimy się na miejscu i dopingujemy na 100%. #handball #pilkareczna #sprtarnow #sprpwsztarnow #pwsztarnow #Tarnow #sport
To nie jest typowy instagramowy wpis. Tutaj życie nie będzie kolorowe. Przez rok miałem niebywałą przyjemność być uczniem Pani Doroty jeszcze w czasach gimnazjalnych. Lekcje WOS-u były tym, co dla młodzieży najlepsze: mieszanką sporej wiedzy charyzmatycznego nauczyciela, który rozumiał potrzeby młodego człowieka. Nie wyobrażam sobie przejść obojętnie obok wiadomości o chorobie tej osoby. Ja już wpłaciłem datek, Wy też możecie, o co proszę. Szczegóły tutaj: www.pomagam.pl/1xbuyzjo. @pomagam #pomagam #NieDajmyUmrzecDorocie #pomoc
%d blogerów lubi to: