AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Lux Familiar „Microdosing”

Płyta oferująca szeroki wachlarz dźwięków.

Lux Familiar (foto: materiały prasowe)

Trochę wody w Wiśle upłynęło zanim finalnie zrecenzowałem tę płytę, chociaż i tak udało mi się zrobić to szybciej niż jej autorowi wydać debiutancki krążek. Takie śmieszkowanie na początek, ponieważ zawsze mam problem z tym, jak zacząć każdy tekst, ale w tej uwadze o czasie jest wbrew pozorom sporo prawdy, ponieważ Lux Familiar tworzy już od dość dawna, ale dopiero wydany w marcu „Microdosing” stał się oficjalnym fonograficznym debiutem producenta.

Poznaniak jest jednym z propagatorów stylistyki juke/footwork, która na przestrzeni ostatnich latach zyskała w Polsce spore grono sympatyków. Nic więc dziwnego, że „Microdosing” w większości oparty został właśnie na takich melodiach. Słuchacze poszukujący różnorodności nie powinni być jednak zawiedzeni. Lux Familiar postarał się, aby chicagowskie brzmienia nie zdominowany krążka w stu procentach. Materiału, jaki wzbogacił katalog niezależnego polskiego wydawnictwa Sequel One Records, nie można więc nazwać zaskoczeniem. Producent zaproponował na nim bowiem wszystko to, co na wcześniejszych epkach, remiksach i singlach (zarówno własnych, jak i współtworzonych z przedstawicielami krajowej sceny, np. grupą Kroki, Adim Nowakiem czy Rosalie.). Fakt ten ma to spory wpływ na różnorodność albumu, który momentami przypomina składankę, a nie płytę, która wyszła spod ręki jednego twórcy. Obok typowych dla Luxa Familiara footworkowych brzmień (m.in. „It’s Getting Serious” oraz dwa tracki nagrane wspólnie z Bencartem: tytułowy oraz singiel „Afterglow”), na „Microdosing” słuchacze znajdą również elementy stylistyki downtempo („Blind Alley”), r&b (duszny i jednocześnie nieśpieszny „Special” z gościnnym udziałem wokalistki podpisującej się jako ØTH), house’u („I Need You”), a nawet sporą inspirację klasycznym hip-hopem („I’m Confused”, w którym ponownie pojawia się ØTH, ale uwagę skupia przede wszystkim praca perkusji).

To otwarcie się na wielogatunkowość jest kwestią problematyczną. Z jednej strony daje dowód na to, że Lux Familiar – jako producent – nie boi się sięgać po różne dźwięki, tym samym umożliwiając sobie współpracę zarówno w obrębie reprezentowanej przez siebie sceny klubowej, jak i poza nią. Druga strona medalu jest jednak taka, że zbyt wiele kolorów wykorzystanych do stworzenia danego obrazu może spowodować jego pstrokatość, a tym samym wpłynąć na skupienie odbiorców i właściwe przyswojenie dzieła. Tak samo jest z płytą „Microdosing”, która muzycznie ma do zaoferowania dużo dobrego, chociaż momentami wydawać by się mogło, że nawet aż nazbyt.

Wedle starego porzekadła od przybytku głowa nie boli. Tym razem również nikogo rozboleć nie powinna, ale pod warunkiem, że będziemy pamiętać o odpowiednim dawkowaniu. (MAK)

Lux Familiar „Microdosing”
(2018; Sequel One Records)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.
Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Twitterze.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Information

This entry was posted on 2018-07-13 by in Recenzja and tagged , , , , , , , , , , .

Instagram

Sześćdziesiąt lat temu urodził się autor najlepszej piosenki, jaką mieliśmy okazję do tej pory usłyszeć - Steven Patrick Morrissey. Tak, chodzi o "Everyday is Like Sunday". @officialmoz, happy birthday! #muzyka #music #rock #pop #morrissey #everydayislikesunday #britishmusic #britishrock #britishpop #britishalternative #nowlistening #terazslucham
Zmarł Rosław Szaybo. W sierpniu artysta skończył osiemdziesiąt pięć lat. Dzisiaj do mediów trafiła wiadomość o jego śmierci. Twórca pozostawił po sobie sporą galerię prac plastycznych - w tym okładek płyt muzycznych zaprojektowanych dla największych gwiazd międzynarodowej sceny, takich jak np. Leonard Cohen, Janis Joplin, Carlos Santana, Judas Priest, The Clash i Elton John. W ubiegłym roku na blogu zaprezentowałem autorski ranking najlepszych płyt z okładkami autorstwa tego znakomitego polskiego artysty. ➡️ https://wp.me/ph4gw-eSu #RoslawSzaybo #sztukaplastyczna #grafika #okladkiplyt #ranking #muzyka #music #axunarts
71 lat temu urodziła się @gracejonesofficial - jamajska modelka, aktorka i wokalistka, dla wielu May Day z czternastego filmu o Agencie 007. Dla mnie Jones to jednak przede wszystkim ikona muzyki disco i muzyki klubowej, która w swoim dorobku ma m.in. płytę „Nightclubbing”. Album „Nightclubbing” miał spory wpływ na popkulturę i postrzeganie, propagowanie oraz rozumienie (lepsze zrozumienie?) kwestii takich jak rasa, gender czy seksualność. Wszystko to plus dobre brzmienie sprawiło, że w latach osiemdziesiątych Grace Jones zaczęto jednym tchem wymieniać na równi z U2, Michaelem Jacksonem i Davidem Bowiem. Brytyjskie czasopismo branżowe „NME” ogłosiło „Nightclubbing” płytą 1981 roku, a już w XXI wieku wybrało ją jako jedną z pięciuset najlepszych w całej historii muzyki. Inny angielski periodyk, „Mojo”, wymienił album w zestawieniu osiemdziesięciu najlepszych tytułów lat osiemdziesiątych. Materiał pochodzącej z Jamajki wokalistki tak mocno odcisnął swoje piętno, że jego atuty dostrzegli nawet… fani rocka, umieszczając krążek na listach Trzystu Najlepszych Płyt w Historii Rocka (francuski „Gilles Verlant”) i Stu Najważniejszych Rockowych Albumów (norweski „Eggen & Kartvedt”). O singlu promującym tę płytę pisałem kiedyś na AxunArts: https://wp.me/ph4gw-e3u. #muzyka #music #disco #muzykaklubowa #pop #gracejones #nightclubbing #terazslucham #nowlistening #winyl #vinyl #axunarts
@sprpwsztarnow_official zrobiliście to! Brawo! Awans jest nasz! #handball #sprpwsztarnow #Tarnow
Wolna sobota, szczypiorniści @sprpwsztarnow_official grają o awans, czyli widzimy się na miejscu i dopingujemy na 100%. #handball #pilkareczna #sprtarnow #sprpwsztarnow #pwsztarnow #Tarnow #sport
To nie jest typowy instagramowy wpis. Tutaj życie nie będzie kolorowe. Przez rok miałem niebywałą przyjemność być uczniem Pani Doroty jeszcze w czasach gimnazjalnych. Lekcje WOS-u były tym, co dla młodzieży najlepsze: mieszanką sporej wiedzy charyzmatycznego nauczyciela, który rozumiał potrzeby młodego człowieka. Nie wyobrażam sobie przejść obojętnie obok wiadomości o chorobie tej osoby. Ja już wpłaciłem datek, Wy też możecie, o co proszę. Szczegóły tutaj: www.pomagam.pl/1xbuyzjo. @pomagam #pomagam #NieDajmyUmrzecDorocie #pomoc
%d blogerów lubi to: