AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Gold Song #421: „My Hometown”

Jestem fanem Springsteena, dlatego w tym dniu musiałem przypomnieć utwór jego autorstwa.

Embed from Getty Images

Bruce Springsteen nie ma dzisiaj urodzin (najbliższa, sześćdziesiąta dziewiąta rocznica przypada na 29 września). Powód, dla którego w cyklu Gold Song wspominam śpiewany przez niego utwór, jest inny, ale dla sympatyków twórczości Amerykanina pewnie równie ważny. Trzydzieści cztery lata temu, 4 czerwca 1984 roku, do sprzedaży trafiła siódma studyjna płyta w dorobku Bossa, „Born in the U.S.A.”. Materiał, który dla wielu słuchaczy i krytyków jest epokowym dziełem Springsteena, w Stanach Zjednoczonych odbił się szerokim echem. Sam wokalista w tamtym czasie miał już na scenie ugruntowaną pozycję. Dzięki piosenkom, jakie pojawiły się w jego wcześniejszym repertuarze, zdążył zyskać miano „amerykańskiego barda”, co ciągnie się za nim zresztą do dzisiaj. Płyta „Born in the U.S.A.” była kolejnym krokiem w kierunku zostania głosem amerykańskiego społeczeństwa.

W przypadku tego albumu wszystko miało swoje określone znaczenie, coś symbolizowało. Nie mam na myśli tylko tekstów. Obcowanie i odbieranie „Born in the U.S.A.” zaczyna się już na poziomie okładki, gdzie amerykańska flaga stanowi tło dla fragmentu stojącego tyłem Springsteena, ubranego jak na przedstawiciela klasy robotniczej przystało w granatowe, sfatygowane dżinsy.

Koncepcja okładki miała tylu samo zwolenników, co przeciwników. Sam artysta zmęczony ciągłym poruszaniem tego wątku w jednym z wywiadów powiedział, że pomysłów było kilka, ale ostatecznie jego „dupa wygląda na obrazku lepiej niż jego twarz, dlatego to ona znalazła się na okładce”.

Ta płyta i jej przekaz były niczym liść wymierzony w policzek kolejnych amerykańskich rządów i tamtejszego establishmentu. W utworze tytułowym Springsteen rozdrapywał ciągle niezagojone rany z wojny w Wietnamie, w „Working on the Highway” i „Downbound Train” wcielał się w przedstawicieli klasy robotniczej (mężczyznę układającego asfalt na autostradzie i pracownika myjni samochodowej), a w przejmującym „Glory Days” oddawał klimat podupadającego New Jersey i ludzi w młodości marzących o dokonaniu wielkich rzeczy, a wieczory dorosłego życia spędzających na piciu w barze. Nie zabrakło też numerów o młodzieńczej przyjaźni, która często kończy się nagle, wręcz z dnia na dzień z powodu przyjścia dojrzałości („Bobby Jean”, „No Surrender”), a także typowych tekstów o relacjach damsko-męskich („I’m on Fire”, „I’m Goin’ Down”).

Album zamyka utwór „My Hometown”. Wokalista opowiada w nim historię mężczyzny, który wspomina siebie, jako kilkuletniego chłopca, którego ojciec zabiera na przejażdżkę samochodem po mieście. W trakcie jazdy ojciec mówi do syna, że to jego miasto. Nie chodzi o posiadanie notarialnego prawa do tego miejsca, ale utożsamianie się z nim, bycie częścią tej społeczności. W drugiej strofie wspomnienia sięgają lat szkolnych i połowy lat sześćdziesiątych, kiedy w USA dochodziło do zamieszek na tle rasowym, a wydarzenia te nie ominęły także jego rodzinnego miasta. Finałowe wersy to już czas, kiedy mężczyzna sam jest ojcem i podobnie jak kiedyś jego rodzic, tak teraz on zabiera swojego syna na przejażdżkę po mieście – zdewastowanym, zniszczonym, opuszczonym przez mieszkańców, którzy zostawili nierentowne rodzinne interesy na rzecz lepiej płatnej pracy w leżącej nieopodal nowojorskiej metropolii. Tak, nie ma co do tego wątpliwości: Bruce Springsteen śpiewa o swoim rodzinnym mieście. To New Jersey, które niczym daleki i biedny kuzyn pozostawało w tamtym czasie w cieniu sąsiedniego Nowego Jorku, stało się inspiracją do powstania „My Hometown”.

Tak zwany „fun fact”: utwór wydany został na singlu końcem listopada 1985 roku, a jego stronę B stanowiło świąteczne nagranie „Santa Claus is Comin’ to Town”. (MAK)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Information

This entry was posted on 2018-06-04 by in Posłuchaj and tagged , , , , , .

Instagram

Sześćdziesiąt lat temu urodził się autor najlepszej piosenki, jaką mieliśmy okazję do tej pory usłyszeć - Steven Patrick Morrissey. Tak, chodzi o "Everyday is Like Sunday". @officialmoz, happy birthday! #muzyka #music #rock #pop #morrissey #everydayislikesunday #britishmusic #britishrock #britishpop #britishalternative #nowlistening #terazslucham
Zmarł Rosław Szaybo. W sierpniu artysta skończył osiemdziesiąt pięć lat. Dzisiaj do mediów trafiła wiadomość o jego śmierci. Twórca pozostawił po sobie sporą galerię prac plastycznych - w tym okładek płyt muzycznych zaprojektowanych dla największych gwiazd międzynarodowej sceny, takich jak np. Leonard Cohen, Janis Joplin, Carlos Santana, Judas Priest, The Clash i Elton John. W ubiegłym roku na blogu zaprezentowałem autorski ranking najlepszych płyt z okładkami autorstwa tego znakomitego polskiego artysty. ➡️ https://wp.me/ph4gw-eSu #RoslawSzaybo #sztukaplastyczna #grafika #okladkiplyt #ranking #muzyka #music #axunarts
71 lat temu urodziła się @gracejonesofficial - jamajska modelka, aktorka i wokalistka, dla wielu May Day z czternastego filmu o Agencie 007. Dla mnie Jones to jednak przede wszystkim ikona muzyki disco i muzyki klubowej, która w swoim dorobku ma m.in. płytę „Nightclubbing”. Album „Nightclubbing” miał spory wpływ na popkulturę i postrzeganie, propagowanie oraz rozumienie (lepsze zrozumienie?) kwestii takich jak rasa, gender czy seksualność. Wszystko to plus dobre brzmienie sprawiło, że w latach osiemdziesiątych Grace Jones zaczęto jednym tchem wymieniać na równi z U2, Michaelem Jacksonem i Davidem Bowiem. Brytyjskie czasopismo branżowe „NME” ogłosiło „Nightclubbing” płytą 1981 roku, a już w XXI wieku wybrało ją jako jedną z pięciuset najlepszych w całej historii muzyki. Inny angielski periodyk, „Mojo”, wymienił album w zestawieniu osiemdziesięciu najlepszych tytułów lat osiemdziesiątych. Materiał pochodzącej z Jamajki wokalistki tak mocno odcisnął swoje piętno, że jego atuty dostrzegli nawet… fani rocka, umieszczając krążek na listach Trzystu Najlepszych Płyt w Historii Rocka (francuski „Gilles Verlant”) i Stu Najważniejszych Rockowych Albumów (norweski „Eggen & Kartvedt”). O singlu promującym tę płytę pisałem kiedyś na AxunArts: https://wp.me/ph4gw-e3u. #muzyka #music #disco #muzykaklubowa #pop #gracejones #nightclubbing #terazslucham #nowlistening #winyl #vinyl #axunarts
@sprpwsztarnow_official zrobiliście to! Brawo! Awans jest nasz! #handball #sprpwsztarnow #Tarnow
Wolna sobota, szczypiorniści @sprpwsztarnow_official grają o awans, czyli widzimy się na miejscu i dopingujemy na 100%. #handball #pilkareczna #sprtarnow #sprpwsztarnow #pwsztarnow #Tarnow #sport
To nie jest typowy instagramowy wpis. Tutaj życie nie będzie kolorowe. Przez rok miałem niebywałą przyjemność być uczniem Pani Doroty jeszcze w czasach gimnazjalnych. Lekcje WOS-u były tym, co dla młodzieży najlepsze: mieszanką sporej wiedzy charyzmatycznego nauczyciela, który rozumiał potrzeby młodego człowieka. Nie wyobrażam sobie przejść obojętnie obok wiadomości o chorobie tej osoby. Ja już wpłaciłem datek, Wy też możecie, o co proszę. Szczegóły tutaj: www.pomagam.pl/1xbuyzjo. @pomagam #pomagam #NieDajmyUmrzecDorocie #pomoc
%d blogerów lubi to: