AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Gold Song #420: „Why Not Samba”

Właśnie, dlaczego nie?

Okładka płyty „Easy!”

Siedemdziesiąt dziewięć lat temu urodził się Wojciech Karolak – jeden z najlepszych polskich muzyków jazzowych, pianista i jak ładnie ktoś ujął to w notce na Wikipedii „mistrz organów Hammonda”. O artyście pisać można wiele, ale w zasadzie po co się powtarzać, kopiować coś, co napisali inni (chociażby książki „Małżeństwo doskonałe” i „Boks na ptaku…”, gdzie na pierwszy plan wysuwana jest nie tyle muzyczna kariera artysty, ale jego związek z nieżyjąca już Marią Czubaszek).

O muzyce, zatem, o muzyce!

Płyta „Podróż na Południe” z udziałem Karolaka, nagrana przy współpracy z Michałem Urbaniakiem i Czesławem Bartkowskim, to swego rodzaju brzmieniowe mistrzostwo świata. Biorąc pod uwagę dyskografię pianisty, numerem jeden jest dla mnie jednak materiał zebrany pod tytułem „Easy!”. Na wewnętrznej okładce tego albumu widnieje przesłanie do słuchaczy. Karolak wyznaje, że jego „zamiarem było zrealizowanie płyty zawierającej muzykę rozrywkową nagraną przez muzyków jazzowych”. Uważam, że kompozycje spełniają to założenie praktycznie najlepiej spośród wszystkich polskich jazzowych krążków. Chociażby numer „Why Not Samba”, gdzie już tytuł sygnalizuje nie tylko nawiązanie do określonego brzmienia, ale informuje o radości i rozrywkowości utworu. W czterech minutach zawarto odwołania do latynoskiej rytmiki, sporo ciekawych sekwencji instrumentów dętych, quasi-orkiestrowe granie oraz charakterystyczne dla krajowego jazzu lat siedemdziesiątych wokalizy. Nie zabrakło także solowej partii Karolaka, która w typowy sposób przełamuje nadbudowaną już do granic możliwości kompozycję.

Sprawdźcie sami.

Pisałem o tym już jakiś czas temu, ale lubię tę anegdotę, ponieważ wywołuje na mojej twarzy uśmiech.

Kilka lat miałem okazję uczestniczyć w koncercie pianisty, jaki odbywał się w ramach letniego festiwalu jazzowego. Rynek, mała scena, niezbyt liczna publiczność, chociaż gdyby wziąć pod uwagę, że część zainteresowanych siedziała w trakcie występu w ogródkach piwnych, jakie w okresie letnim wręcz zalewają (a tym samym dewastują) tarnowski Rynek, może okazać się, że słuchaczy tego wieczoru było całkiem sporo.

Zatem: Rynek, mała scena, publiczność. Karolak gra swoje wpadające co pewien moment w transowe klimaty melodie, łącząc je z charakterystyczną dla krajowego jazzu romantycznością, Maria Czubaszek z nieodłącznym papierosem spaceruje dookoła ratusza, przygląda się barokowym, renesansowych i neorenesansowym elewacjom kamienic. Nikt jej nie poznaje, a nawet jeśli, to nie niepokoi prośbą o autograf lub selfie. Można wręcz rzec: wieczór idealny, wszyscy są zadowoleni.

Po koncercie podchodzę do Mistrza i – tym razem taryfa ulgowa się skończyła, ja jestem natrętem – pytam o możliwość zdobycia autografu i wykonania pamiątkowego zdjęcia. Prośba, ku mojej radości, spotyka się z aprobatą. Wręczam muzykowi pisak i podstawiam płytę „Easy!”. W odpowiedzi, podczas kreślenia podpisu, muzyk mówić, że to miłe uczucie widzieć, kiedy dwudziestokilkuletni człowiek (tak, byłem kiedyś młody; z perspektywy osoby, która przekroczyła trzydziestkę na liczniku, wydaje się to odlegle niczym droga na Księżyc) okazuje się odbiorcą muzyki sprzed roku swojego urodzenia. W oczach Karolaka musiałem wyjść na niezłego kretyna, ponieważ odparłem coś w stylu „Tak, wiem”.

Zagrały emocje. Po sekundzie, kiedy uświadomiłem sobie swoją gafę, powiedziałem już nieco więcej – pewnie coś w stylu, że dziękuję, że to przecież zasługa dobrej muzyki, ale pierwsze wrażenie to zawsze pierwsze wrażenie.

Być może nikogo z czytających przytoczona historyjka nie śmieszy, jednak ja za każdym razem lekko się rozweselam. Nawet nie z tego, że tak było. Śmieję się z samego siebie, takiego „typowego Mateusza”, który stając w obliczu idola, traci język w gębie (co, uwierzcie mi, w innych sytuacjach jest rzeczą raczej niespotykaną). (MAK)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.
Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Twitterze.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2018-05-28 by in Posłuchaj and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: