AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Kuba Płużek Quartet „Froots”

Druga płyta kwartetu jednego z najbardziej utalentowanych pianistów młodego pokolenia.

Kuba Płużek (foto: Beata Motuk)

Nie mogę w pełni skupić się na nowościach, aż nie rozliczę się z ubiegłym rokiem. Stąd też recenzja płyty Kuby Płużka, napisanie której „chodziło” za mną już od kilku tygodni. Materiał „Froots” ukazał się nakładem labelu For Tune, a pianiście w jego nagrywaniu towarzyszyli Dawid Fortuna (perkusja), Max Mucha (kontrabas) i Marek Pospieszalski (saksofony), tworząc tym samym imienny kwartet Płużka. Album jest drugim wspólnym dziełem tej grupy, ale warto przypomnieć, że pianista ma w swoim dorobku znacznie więcej płyt, m.in. dwa albumy z Eskaubei & Tomek Nowak Quartet oraz solowy materiał „Eleven Songs”, który w 2015 roku niezwykle pozytywnie zaskoczył interpretacjami cudzych kompozycji.

Ubiegłoroczny materiał to zestaw dziesięciu ścieżek podzielonych na pięć tytułów: jedno- („Froots”, „Ballad For Janusz Muniak”) i kilkuczęściowych („Ogumienie”, „Veehighster – Piece For Critics”, „Homonto”), wszystkich autorstwa lidera grupy. Jako całość, podobnie jak w przypadku „First Album” z 2014 roku, płyta jest niezwykle trudna do sklasyfikowania. Brzmienie odsyła wprawdzie do tzw. mainstreamowego i współczesnego jazzu, jednak kiedy słuchacz zacznie rozbierać kompozycje na mniejsze fragmenty i analizować je, okazuje się, że na „Froots” pojawiają się zarówno elementy free jazzu, jak i echa muzyki klasycznej. Wszystko razem jest niełatwe do zaszufladkowania, przez co sprawia kłopot szczególnie tym odbiorcom, którzy w zrozumieniu muzyki potrzebują pomocy sztywnych ram i prostych haseł. Wiadomo jednak, że nie w tym rzecz, a w obcowaniu z dźwiękami liczy się też dusza, odczucia indywidualne oraz odbiór melodii w danej sytuacji, tzw. tu i teraz. Płużek proponuje właśnie taką płytę – otwartą na różne interpretacje, gdzie słuchacz ma prawo do własnego zdania, a jedyne, co zostaje narzucone, to długość kolejnych numerów.

Album „Froots” nagrany został z dużym naciskiem na brzmienie elektronicznego pianina, które nie tylko harmonizuje materiał, ale i w kilku momentach wdaje się w muzyczną rozmowę z sekcją rytmiczną – w zależności od potrzeby uzupełniając ją lub przeciwstawiając i proponując zupełnie odmienną drogę. Podobnie odbierać można saksofony (sopranowy i tenorowy), które w poszczególnych partiach znacznie odbiegają od głównej linii, grając jakby swoją niezależną, awangardową melodię, by ostatecznie powrócić do wzorca i spotkać się w jednym miejscu z resztą instrumentów. Niezwykle interesujące jest również to, co do całości dokłada kontrabas: głębokie, mięsiste uderzenia nadają kompozycjom sporo rytmiki, stanowiąc jednocześnie coś w rodzaju kotwicy dla reszty zespołu i chroniąc melodie od zbytniej zwiewności i zatracenia się w free jazzowym szaleństwie perkusisty, który nie stroni od wielorytmicznych fraz.

Nie jestem entuzjastą pierwszej płyty kwartetu Kuby Płużka, o wiele wyżej stawiam jego solowy materiał zawarty na „Eleven Songs”. Nie będę jednak pisał, że po „Froots” sięgałem z przesadnymi obawami. Nic takiego nie miało miejsca, ponieważ doskonale zdaję sobie sprawę, że pianista pomimo młodego wieku jest już artystą na tyle dojrzałym i inteligentnym, że jego muzyczne propozycje za każdym razem będą podnosić poprzeczkę. Nie inaczej jest z materiałem zawartym na płycie z 2017 roku. Album nagrany z Markiem Pospieszalskim, Dawidem Fortuną i Maxem Muchą to przejaw improwizacyjnego kunsztu („Homonto”), zabawy rytmem („Veehighster”) oraz oka puszczanego w stronę odbiorców („Ogumienie”). Muzyczny hołd złożony Januszowi Muniakowi („Ballad For Janusz Muniak”) również nie przechodzi bez echa, stanowiąc mocny finałowy akcent tego materiału.

Płyta „Froots” znalazła się w zestawieniu czterdziestu najlepszych polskich tytułów 2017 roku opublikowanym na łamach blogu AxunArts. (MAK)

Kuba Płużek Quartet „Froots”
(2017; Froots)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.
Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Twitterze.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: