AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Gold Song #404: „Ted, Just Admit It…”

Kolejny wpis z seryjnym mordercą w tle.

Okładka płyty „Nothing’s Shocking” (foto: discogs.com)

Wierzcie lub nie, ale w 2016 roku miałem pomysł, aby przygotować zestawienie dziesięciu najlepszych płyt z kobiecym biustem na okładce. Tekst ostatecznie nie ujrzał światła dziennego (nie pytajcie, czy zamierzam wraca do tego tematu – nie mam pojęcia). Jego realizacja zatrzymała się na etapie wstępnego uporządkowania płyt. Co ciekawe pierwszą trójkę notowania – obok reedycji albumu „Electric Ladyland” – tworzyły dwa longplaye mające swoją premierę w 1988 roku. Mowa o „Surfer Rosa” zespołu Pixies i „Nothing’s Shocking” Jane’s Addiction (okładka powyżej).

Ostatnia z wymienionych płyt była studyjnym debiutem amerykańskiego zespołu, który co prawda już rok wcześniej zdołał zaskarbić sobie przychylność fanów koncertowym materiałem wydanym niezależnie i w stosunkowo niewielkim nakładzie. Sesja nagraniowa „Nothing’s Shocking” w ramach profesjonalnego kontraktu z wydawnictwem Warner Bros. była nie tylko zastrzykiem gotówki i otwarciem wielu do tej pory zamkniętych dla zespołu drzwi, ale także nobilitacją i jasnym sygnałem, że niezależny, alternatywny i nie zawsze cieszący się komercyjnym zacięciem rock znajduje także poklaska wśród osób pracujących w tzw. majorsach.

Wydana w sierpniu 1988 roku płyta stała się przeciwwagą dla święcących w tamtym czasie triumfy takich albumów, jak chociażby zbiór stadionowych hymnów „Appetite For Destruction” Guns N’Roses (1987), „Bad” Michaela Jacksona (1987), który przyniósł ponadczasowe przeboje „Smooth Criminal” i „Dirty Diana”, oraz będącego przykładem melodyjnego rocka „Slippery When Wet” grupy Bon Jovi (1986). „Nothing’s Shocking” zamiast emanować blichtrem, przebojowością i dużą chęcią podbicia mediów, proponowało słuchaczom brud, psychodeliczne brzmienie, dynamiczne melodie, które balansowały na granicy klasycznego metalu i jego odmiany w formie heavy. Łatwa w odbiorze nie była zresztą tylko muzyka. Dopasowała się do niej również warstwa liryczna, w której nie brakowało trudnych i często niechcianych tematów, jak uzależnienie od narkotyków czy przemoc.

Perry Farrell – wokalista, tekściarz i lider zespołu – nie był jednak typem, który pałałby się grzecznymi piosenkami dla pensjonarek. Im większe grono osób, którym nie w smak było to, o czym śpiewał, tym – uważał Farrell – lepiej. Między innymi z takich pobudek – aby zaszokować, trafić do wnętrza człowieka, zmusić go do myślenia, ale i sprawić, by czuł się nieswojo – powstał utwór „Ted, Just Admit It…”. Numer znany jest także pod tytułem „Sex Is Violent” i nawiązuje do historii Teda Bundy’ego – amerykańskiego seryjnego mordercy, gwałciciela i nekrofila, który w latach siedemdziesiątych dopuścił się kilkudziesięciu zbrodni i ostatecznie podczas procesu w 1979 roku został uznany za winnego dwóch zabójstw w Tallahassee, na Florydzie. Były to dwa z trzech ostatnich popełnionych przez niego przestępstw. Dzięki pracy śledczych Bundy’emu udowodniono jeszcze kilkanaście innych morderstw. W sumie człowieka tego połączono z dwudziestoma jeden zbrodniami, chociaż sam zainteresowany przyznał się do popełnienia trzydziestu. Co najgorsze, części ciał ofiar Bundy’ego nie odnaleziono do dzisiaj.

Ted Bundy został stracony na krześle elektrycznym 24 stycznia 1989 roku w Więzieniu Stanowym Florydy.

Proces, któremu z dużą uwagą przyglądały się amerykańskie media, sprawił, że Bundy stał się bardzo popularny. Dzięki swojej niezaprzeczalnej inteligencji oraz „cwaniackiemu” zachowaniu przed kamerami oraz na sali sądowej, morderca zaczął cieszyć się sporą atencją ze strony kobiet, które – jeśli wierzyć temu, co znajdziemy w internecie – codziennie pisały do niego listy, często wyznając w nich nie tylko wyrazy sympatii, ale także uwielbienie i miłość. Będący mariażem psychodelicznego brzmienia, rockowego i przeraźliwego zarazem brzmienia oraz funkowej rytmiki utwór „Ted, Just Admit It…” z jednej strony daje obraz tamtych wydarzeń, z drugiej – stara się skupić na brutalności popełnionych zbrodni.

W początkowej fazie utworu usłyszeć można prawdziwy głos Bundy’ego, pochodzący z jednego z udzielonych przez mordercę wywiadów. (MAK)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.
Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Twitterze.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2018-02-05 by in Posłuchaj and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: