AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Krótka piłka #377: „Too Many Rules & Games”, „Inspirations”, „Definitely Something”

Średnie, dobre, bardzo dobre – takie są płyty, jakie prezentuję w nowym odcinku cyklu Krótka piłka.

Gemma & The Travellers „Too Many Rules & Games”
(2017; Légère Recordings)
Ta płyta jest trochę jak muzyczny dorobek Ani Rusowicz: niby czujesz vibe big bitu i soulu z lat sześćdziesiątych, muzycznie wszystko jest na swoim miejscu (sekcja dęta – chylę czoła!), odwołania do stylistyki Motown nie opierają się wyłącznie na kopiowanie, ale dobrej inspiracji, a głos samej wokalistki i liderki projektu wydaje się żywcem wyjęty z ery, kiedy w Polsce rządziła Ada Rusowicz, jednak po dłuższej chwili i tak zaczynasz odczuwać pewien niedosyt. „To Many Rules & Games” to płyta poprawna, ale osadzona w muzycznej (pre)historii – okresie, który szanuję, ale głównie za nagrania z tamtych lat, a nie te dzisiejsze, które tylko imitują ówczesny trend.

Dwight Trible „Inspirations”
(2017; Gondwana Records)
Wokalista Dwight Trible nagrał płytę z angielskim trębaczem Matthew Halsallem, co wcale nie oznacza, że album „Inspirations” powstał jako materiał klasycznego duetu. Czołowy muzyk związany z Gondwana Records uczestniczył w nagraniach jako muzyk, ale jego wkład w całość jest na tyle duża, że pierwsze zdanie tej mini recenzji nie powinno być odczytywane jako nadużycie. Ktoś powie, że to tylko płyta z coverami. Ja wolę użyć określenia „dobra płyta z coverami”. Te osiem utworów, jakie w przeszłości wykonywali chociażby Donny Hathaway, Nina Simone i Jackie DeShannon, śpiewane przez reprezentującego Kalifornię artystę, to czysta magia. Klasyczny jazzowy męski wokal z domieszką soulowych elementów będący w stanie dotknąć nawet najgłębszych zakamarków twojej duszy. „Inspirations” to nie tylko hołd oddany wykonawcom, których utwory wzięto na warsztat. Album ten to przede wszystkim porcja solidnej dawki świetnego brzmienia połączonego z emocjonalnym wykonaniem. Te melodie, chociaż rozpoznajemy w nich pierwowzory, noszą odautorskie znamiona nadane przez Trible’a i towarzyszący mu zespół. Melodie momentami są arytmiczne, wychodzą poza wcześniej obraną ścieżkę, jednocześnie cały czas nie sprawiają kłopotu słuchaczowi. Powiecie, że się czepiam, ale odnoszę wrażenie, że pierwsze pięć kompozycji wydaje się być mocniejszymi punktami albumu. Być może Coltrane’owskie „Dear Lord” jest nadto przekombinowane, a na „Black Is The Colour Of My True Love’s Hair” cień kładzie wykonanie Niny Simone? Być może otwierający wszystko numer „What The World Needs Now Is Love” jest na tyle dobry (za dobry!), że spokojnie mógłby stanąć w szranki o tytuł najlepszej pierwszej piosenki na płytach wydanych w 2017 roku? A być może to ja niepotrzebnie szukam dziury w całym? Bez względu na wszystko: jedna z ciekawszych płyt pierwszego półrocza.

Wojtek Justyna Tree… Oh!? „Definitely Something”
(2015; Planet Ezy Street)
Jazz jako punkt wyjścia dla innych stylistyk i gatunków muzycznych. Tego rozwiązania trzymają się muzycy wchodzący w skład projektu Wojtek Justyna Tree… Oh!?, który chociaż dowodzony jest przez Polaka, to stworzony został w Holandii. W 2015 roku trio wydało swój debiutancki materiał zatytułowany „Definitely Something”, na którym zawarty został prawdziwy ogrom dźwięków. Jazz, o którym wspomniałem już na początku, a także blues („Stop Calling Me”), world music („Two Rivers”), współczesny soul („Nothing’s Missing”), fusion („Simply Intricate” z ciekawą partią gitary, „Every Heart Has A Beat”) oraz funk („Gatting There”). Oczywiście panowie nie zrobili tego sami. Z pomocą przyszedł cały zastęp instrumentalistów (chociażby niosący funkowe przesłanie basista Rafael Morales oraz wyznaczający afrykański rytm Dela Botri) i wokalistów (m.in. soulująca Poliana Vieira). Różnorodność brzmienia w teorii może przytłaczać, w praktyce – wdraża program walki z nudą. Efekt końcowy okazuje się zaskakująco pozytywny. (Przypominam, że w lipcu zespół Wojtek Justyna Tree… Oh!? zagra w Polsce serię koncertów. Więcej o trasie przeczytacie tutaj). (MAK)

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: