AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Dziedzic „Tempo”

Przykład na to, że pomysł też się liczy.

Okładka płyty „Tempo” (foto: materiały prasowe)

Nazwisko Krzysztofa Dziedzica fanom polskiego jazzu nie jest obce. Od około dwóch dekad perkusista ten pojawia się na płytach, które zwykliśmy chwalić lub jest częścią zespołów, z koncertów których wychodzimy z zadowoleniem i poczuciem, że sześćdziesiąt-osiemdziesiąt minut naszego życia nie zostało zmarnowane. Pomimo wyrazów szacunku płynących w kierunku osoby Dziedzica zarówno ze strony kolegów z branży, jak i słuchaczy oraz recenzentów, muzyk ten przez wszystkie lata działalności scenicznej wydawał się pozostawać w cieniu liderów, którym towarzyszył. Teraz to się zmienia.

Krzysztof Dziedzic w ubiegłym roku nagrał materiał, który niedawno ukazał się wyłącznie pod jego nazwiskiem. Być może określenie „debiut” w stosunku do postaci, która w branży obecna jest od około dwudziestu latach nie jest doskonałe, ale co zrobić – Dziedzic działa ewidentnie we własnym… tempie. Patent na pierwszą autorską płytę perkusisty był prosty: nagrać kilka kompozycji z uwzględnieniem różnego tempa każdej z nich, nie kombinując przy tym z tytułami kolejnych nagrań, nazywając je po prostu w zależności od – a jakże! – tempa liczonego w skali BPM (beats per minute). Jak założono, tak też zrobiono.

Utwory na płycie Dziedzica utrzymane zostały w tempie zamkniętym pomiędzy 25 a 207 BPM-ów, przy czym rosnąca skala nie stała się wyznacznikiem kolejność kompozycji na trackliście. I dobrze, bowiem taki schemat mógłby okazać się zbyt przewidywalny, a ponadto źle wpłynąć na odbiór muzyki przez słuchaczy, którzy z każdym kolejnym numerem otrzymywaliby „coraz mocniejsze muzyczne ciosy”. Jednocześnie trzeba zauważyć, że druga część albumu okazuje się znacznie dynamiczniejsza od pierwszej (ostatnie cztery numery nie schodzą poniżej 100 BPM-ów), która z kolei zbudowana została na zasadzie typowej przeplatanki szybszy-wolniejszy-szybszy-wolniejszy.

Album „Tempo”, na który składają się wyłącznie kompozycje autorstwa Dziedzica, to jazzowa improwizacja w pełnej krasie. Dziewięć melodii wyposażonych zostało w świetną rytmikę (w końcu liderem projektu jest perkusista) i timing, które tworzą podwaliny dla brzmienia płyty. Utwory przesiąknięte są groovem, który ze zdwojoną siłą ujawnia się szczególnie w momentach nawiązujących do takich gatunków jak funk („143 BPM”) i jazz-rock („102 BPM”). Duża w tym zasługa członków zespołu – basisty Roberta Kubiszyna i gitarzysty Apostolisa Anthimosa – którzy towarzyszyli perkusiście podczas ubiegłorocznych sesji nagraniowych. Wiele dobrego dodaje od siebie również Kuba Więcek, którego saksofony dominują szczególnie w utworach wolniejszych, takich jak „25 BPM”. Instrumentarium uzupełniają jeszcze klawisze (Piotr Wyleżoł) oraz gramofony (DJ Eprom, który wzorcowo oskreczował chociażby numer „80 BPM”; swoją drogą czułem się, jakbym słuchał dobrego instrumentalnego hip-hopu opartego na samplach).

Największym atutem płyty „Tempo” okazuje się jednak pomysł na nią. Nie chodzi mi o kwestie czysto muzyczne dotyczące wszystkich kompozycji (te, owszem, są dobre), ale ideę zbudowania całości wokół hasła BPM i nazywania kolejnych utworów z jego wykorzystaniem. Bądźmy szczerzy: gdyby nie tytuły numerów zawartych na albumie, ile procent słuchaczy zwróciłoby uwagę na kwestię tempa liczonego w tych jednostkach? Prawdziwi audiofile i muzycy – tak, a przeciętni fani jazzu? Rozróżnienie na „te szybsze” i „te wolne” pewnie miałoby miejsce, ale dokładne określenie tempa z wykorzystaniem profesjonalnej skali i BMP-ów? Śmiem wątpić. Nie chcę przez to powiedzieć, że bez tej otoczki płyta Krzysztofa Dziedzica byłaby gorsza. Być może byłaby tylko jedną z wielu dobrych płyt, o których za rok-dwa – przy dużej ilości ciekawych premier – część z nas mogłaby zwyczajnie zapomnieć. Tempowy pomysł nadaje jej jednak wyjątkowości i gwarantuje trwalsze miejsce w naszej pamięci. (MAK)

Dziedzic „Tempo”
(2017; For Tune)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Advertisements

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d blogerów lubi to: