AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Krótka piłka #371: „Stories Of An Old Man”, „Kaukaz”, „Momenty”, „Votulia EP”, „SA EP”

Odcinek z prawie samymi dobrymi płytami.

Grzegorz Bojanek „Stories Of An Old Man”
(2017; wydanie własne)
„Stories Of An Old Man” to płyta łącząca w sobie mroczne dźwięki muzyki ambient z elementami field recordingu. Ten pierwszy składnik słyszalny jest chociażby w kompozycji „Wartime Memories”, która wydaje się krytycznym punktem ciemności dominującej w melodiach zawartych na krążku autorstwa Bojanka. Dobrą pulsacją zaczerpniętą z muzyki techno pochwalić może się z kolei numer „A Famous Singer”. W najkrótszym (niespełna trzyminutowym) nagraniu „She Painted And Therefore She Was Imprisoned” producent poszerza instrumentarium o brzmiącą dość ciepło gitarę, co przyczynia się do przełamania ciężkiego klimatu albumu. Pojawiający się wcześniej na trackliście utwór „A Huge Explosion After The War”, chociaż także wykorzystuje dźwięk gitary, jest już dobrym przykładem na zlepienie bitu z nagrań dokonanych metodą field recordingu. Materiał stanowi muzyczne tło dla audiobooka „Porajskie perełki”, którego co prawda nie miałem okazji poznać, ale pozytywny odbiór ścieżki dźwiękowej świadczy o fakcie, że kontekst literacki nie jest wymagany.

Hubert W. „Kaukaz”
(2017; Pierwszy Milion)
Kolejna solidna polska płyta hip-hopowa, której autorem nie jest tzw. pierwszoligowy gracz. „Kaukaz” to przede wszystkim materiał o świetnej selekcji bitów. Gospodarz w iście mistrzowski sposób wybrał te podkłady, które nie tylko pasują do warstwy lirycznej kolejnych utworów, ale także podkreślą jego sposób rapowania i techniczne umiejętności. Taka uwaga to niby frazes, ale słuchając wielu reprezentantów krajowej sceny doszedłem do dość oczywistego wniosku, że część z nich na siłę próbuje gonić za trendami, zapominając przy tym o najistotniejszej rzeczy, jaką jest poziom artystyczny prezentowanych nagrań. U Huberta tego problemu nie ma. Raper panuje nad bitami, w kilku momentach stając się z nimi swego rodzaju jednością („Przychodzą, odchodzą”, „Tylko”, numer tytułowy). Plus za pomysł pojawiający się w utworze „Dean Smith”, który chociaż bezpośrednio nie traktuje o koszykówce, jest miłym ukłonem w stronę fanów tej legendarnej postaci.

Grzegorz Hyży „Momenty”
(2017; Sony Music)
Po płycie z Tabbem („Z całych sił”, 2014) Grzegorz Hyży prezentuje materiał studyjny sygnowany tylko własnym nazwiskiem. Chociaż jeśli mielibyśmy być szczerzy, to w powstanie tego albumu zaangażowanych było naprawdę sporo osób – z tekściarką Karoliną Kozak i kompozytorem Konradem Bilińskim na czele. Wspominam o tym nieprzypadkowo, ponieważ zarzut, jaki za chwilę wystosuję, nie będzie skierowany wyłącznie w stronę wokalisty. Na płycie „Momenty” Grzegorz Hyży obiera kurs w stronę muzyki pop tworzonej przez Dawida Podsiadłę. Już oba utwory singlowe („O Pani!”, „Pod wiatr”), które przed premierą miały za zadanie promocję krążka, sygnalizowały taki obrót sprawy. Nie brałem jednak na poważnie myśli, że kwestia ta może dotyczyć całego albumu. Niestety, ale tak się właśnie stało. Na „Momentach” Hyży zagubił gdzieś autorski instynkt i dał się wciągnąć w pogoń za cudzym ideałem. „Brak”, „Jutro jest dziś” i „Say” brzmią niczym numery z „Comfort And Happiness”. Jest trochę tak, jakby Hyży obudził się po trzyletniej śpiączce, która pozbawiła go obcowania z trendami w muzyce pop. „Momenty” są więc niczym innym, jak swego rodzaju tandetną chińską podróbą, która niby spełnia swoją funkcję, ale napis „abibas” kłuje w oczy i zniechęca do noszenia.

A_GIM „Votulia EP”
(2017; Agora)
Polska muzyka elektroniczna ma się dobrze, a płyta „Votulia EP” jest tego kolejnym przykładem. A_GIM zabiera słuchaczy na wycieczkę do berlińskich klubów, świątyń europejskiej muzyki techno. Nie ma w tym niczego złego – inspiracja i podążanie za modą zza Odry w tym przypadku są warte przyklaśnięcia. Epka, na której znalazło się sześć kompozycji, ma wyraźnie dwie odsłony. Wyznacznikiem podziału będzie ten biorący pod uwagę utwory solowe oraz te, w których udzielają się goście. W ślad za nim idzie kolejne rozróżnienie: muzycznej intensywności. Numery z udziałem m.in. Noviki, Klarka (z Lilly Hates Roses) i duetu BeMy osadzone zostały w subtelniejszym klimacie, niosącym ze sobą nawet lekką nutkę popu, co nie jest akurat żadnym zarzutem. Tracki pozbawione ścieżek wokalnych („Panzerschokolade” i zamykający wszystko numer tytułowy) są bardziej mięsiste, a brzmienie nakręca się w nich niemal z każdą kolejną sekundą. Trudno nie wpaść w taneczny wir.

Cok „SA EP”
(2017; ElQuatro)
Całkiem niedawno bez wcześniejszej zapowiedzi Cok postanowił wypuścić premierowy materiał. Tym razem pod wspólnym tytułem „SA” zebrane zostały trzy nowe nagrania. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku poprzednich solowych płyt sosnowieckiego producenta („NeWay”, „NuFunk”), nowa epka to w pełni instrumentalny krążek z charakterystyczną perkusją, która powoli staje się znakiem rozpoznawczym członka ekipy ElQuatro. Spośród trzech utworów w pamięci najbardziej zapada „Vacuum”, który w drugiej części oparty zostaje na soczystym g-funkowym klawiszu. Całość do sprawdzenia tutaj. (MAK)

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: