AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Henry No Hurry „The Road EP”

Bez pośpiechu, moi mili, bez pośpiechu.

Henry No Hurry (foto: Dave Izaak/materiały prasowe)

Wawrzyniec Jan Dąbrowski miał już kilka muzycznych wcieleń. Jako lider dał poznać się przy okazji działalności projektów Letters From Silence i Henry David’s Gun (w tej drugiej grupie funkcjonował pod pseudonimem Henry David). Wcześniej brał udział w tworzeniu jednej z lepszych formacji polskiej sceny alternatywnej, jaką był zespół Nocny SuperSam. W tym roku artysta postawił na działalność solową jako Henry No Hurry.

Na początku stycznia (dosłownie na początku, bo już drugiego dnia miesiąca) na łamach blogu zaprezentowałem singiel „The Road”, który zwiastował nowy rozdział w muzycznym życiu Dąbrowskiego. Henry No Hurry, kolejne sceniczne wcielenie artysty, nie jest pełną woltą w stosunku do ostatnich działań muzyka. Solowy projekt w pewnym sensie kontynuuje to, z czym mieliśmy do czynienia w 2016 roku przy okazji płyty „Over The Fence… And Far Away”. Materiał będący mieszanką akustycznego grania spod znaku folku i rocka określiłem w recenzji jako miksturę idealnie nadającą się na wczesną wiosnę, kiedy to ustępującej zimie towarzyszy mgła, topniejący śnieg i przepełnione wilgocią powietrze. Na „The Road EP” Dąbrowski nie wychodzi poza obrany wcześniej gatunek muzyczny, zmienia jednak nieco klimat – na cieplejszy. Na „The Road EP” czuć pełną wiosnę, a nawet pierwsze tygodnie lata. Brzmienie piosenek wydaje się weselsze, a ich wydźwięk nie przepełnia już tak dużo boleści.

Epkę (a może singiel? to w końcu niecałe dziesięć minut) tworzą trzy utwory – oprócz tytułowego, który otwiera płytę, pojawiają się jeszcze „No One Of Your Name” (autorski kawałek Dąbrowskiego, podobnie jak „The Road”) oraz napisany wspólnie z kolegami z Henry David’s Gun, „The Axis Of The World”. Warstwę dźwiękową tego ostatniego wzbogaca grający na banjo Michał Sepioło, co przyczynia się do nadania piosence charakteru znanego z muzyki country. Z wyjątkiem trzeciej pozycji, utwory wykonywane są solowo przy akompaniamencie gitary, na której gra sam Henry No Hurry.

Słysząc „folk, gitara, solowe wykonanie”, myślisz muzyka ogniskowa i harcerska? W żadnym wypadku! „The Road EP” to pełnokrwisty folk z dobrym anglojęzycznym tekstem i ciekawym brzmieniem. Zamykasz oczy, widzisz ciemnozieloną trawę, czujesz promienie słońca oraz orzeźwiający wiatr smagający policzki i… słyszysz pasącą się nieopodal długowłosą szkocką krowę, która wcześniej spoglądała na ciebie z okładki. A wszystko to bez pośpiechu, w błogiej atmosferze, z dala od zawrotnego miejskiego tempa. Henry nigdzie nie pędzi, zwolnisz i ty? (MAK)

Henry No Hurry „The Road EP”
(2017; Borówka Music)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2017-05-02 by in Recenzja and tagged , , , , , , .
%d blogerów lubi to: