AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Monika Borzym „Back To The Garden”

Na debiucie Monika Borzym sięgnęła po „The Dry Cleaner From Des Moines”. Na „Back To The Garden” znalazło się już miejsce dla dziesięciu utworów Joni Mitchell.

Monika Borzym (foto: materiały prasowe)

Biorąc pod uwagę bogactwo – ilościowe, ale także jakościowe – dorobku płytowego Joni Mitchell, być może zdziwi kogoś fakt, że moją ulubioną pozycją w dyskografii tej kanadyjskiej wokalistki jest materiał „Don Juan’s Reckless Daughter”. Wydany w 1977 roku album przez wielu postrzegany jest jako najsłabsze ogniwo okresu ostrej fascynacji jazzem, jaką Mitchell przechodziła w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Płytę poprzedził przecież wydana rok wcześniej krążek „Hejira” – jeden z ciekawszych nie tylko w ówczesnym artystycznym życiu wokalistki, ale i w całych muzycznych latach siedemdziesiątych. „Don Juan’s…” jest dla mnie jednak pozycją ważniejszą z powodu braku ograniczeń, jakie w moim odczuciu pojawiają się na innych jazzowych lub około jazzowych płytach Joni. Tutaj Kanadyjka wydaje się bardziej wyluzowana, a przez to także bardziej jazzowa. To oczywiście tytułem wstępu, który jak zwykle pojawił się niepotrzebnie i okazał zbytnią dygresją od tematu głównego, jakim jest ubiegłoroczny krążek Moniki Borzym z dziesięcioma interpretacjami piosenek Mitchell.

Monika Borzym do momentu premiery „Back To The Garden” miała na koncie dwie solowe płyty: debiutancką „Girl Talk” (również wypełnioną „zapożyczeniami”; 2011, Sony Music) oraz „My Place” (2013, Sony Music). Przy trzecim podejściu postanowiła sięgnąć po repertuar trudny, ale jednocześnie naznaczony ogromnym potencjałem dla ewentualnych śmiałków, którzy zechcieliby się z nim zmierzyć. Borzym dołączyła więc do grona odważnych, reprezentowanego m.in. przez Herbiego Hancocka (album „River: The Joni Letters”), i przyznać trzeba, że wyszło jej to bardzo zgrabnie.

Sama wokalistka twierdzi, że nie lubi określenia cover. Nie dziwi zatem fakt, że nagrywając płytę z cudzymi piosenkami nie zdecydowała się na odwzorowanie oryginalnych wersji jeden do jednego. Aranżacje i pomysły na folkowo-rockowe utwory obierają zdecydowany kurs na jazz – i nie mam na myśli tylko sposobu śpiewania, ale także muzyczne wykończenie poszczególnych numerów chociażby poprzez charakterystyczne partie instrumentów dętych („Cold Blue Steel And Sweet Fire”, „Edith And The Kingpin”), a także smooth jazzową perkusję („Jungle Line”). Dość swobodnie dobrane zostało również tempo poszczególnych utworów, co wpłynęło na zmianę ich charakteru i wymowy. Dobrym przykładem będzie numer „Circle Game” – na płycie „Ladies Of The Canyon” Mitchell zaprezentowała go jako łzawą balladę, z kolei Borzym zdecydowała się na większą frywolność. Z oryginalną wersją niewiele wspólnego ma także singiel „Big Yellow Taxi”. Jeden z największych hitów Joni zrywa z gitarowo-hippisowską erą, otrzymując jeszcze lżejszą, ba!, wręcz wakacyjną formę (swoją drogą o co chodzi: tutaj duża żółta taksówka, w teledysku do debiutanckiego singla „Appletree” Borzym jeździ po NYC charakterystyczną żółtą taryfą; czyżby jakiś taksówkowy fetysz?).

Na „Back To The Garden” zachowane zostały śladowe ilości folkowej wersji Mitchell. Zabrzmiało to niczym informacja z etykiety na produkcie spożywczym (coś w stylu „jeden procent mięsa w parówkach”), ale w żadnym wypadku nie należy odbierać tego jako krytykę. Po prostu jeśli sięgnięcie po ten album i jednocześnie nastawiacie się na odnalezienie na nim dosłownej Joni Mitchell, możecie się srogo przeliczyć. Najbliżej źródła padają w zasadzie tylko „Song To A Seagull”, „Woodstock” (Borzym przy akompaniamencie gitary sięga po stylistykę alternatywnego country) oraz okraszone smyczkami „This Flight Tonight”, gdzie wokalistka brzmi – i to jest już uwaga negatywna – jak dziesiątki innych artystek, które od około dekady korzystają na ponownej popularności folkowej stylistyki.

Ubiegłoroczna płyta Moniki Borzym nie jest zatem odtworzeniem repertuaru Joni Mitchell, ale prezentacją w stu procentach autorskiego pomysłu na brzmienie piosenek Kanadyjki. Teksty Mitchell ubrane zostały w zupełnie nowy muzyczny garnitur, przez co dla ortodoksyjnych fanów autorki „Blue” w pierwszej chwili mogą stać się nierozpoznawalne. Ale czy nie o to właśnie chodzi w nagrywaniu coverów? (MAK)

Przypominam, że 6 maja Monika Borzym zaśpiewa piosenki z płyty „Back To The Garden” w tarnowskim Kinie Marzenie. Tutaj więcej informacji o koncercie.(MAK)

Monik Borzym „Back To The Garden”
(2016; Agora SA)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Advertisements

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2017-04-29 by in Recenzja and tagged , , , , , , .

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: