AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Krótka piłka #366: „Good Evening”, „Belladonna Of Sadness”, „Rather You Than Me”, „Flowers In The Dirt”

W tym tygodniu krótkich recenzji doczekały się trzy nowości oraz reedycja płyty pierwotnie wydanej końcem lat osiemdziesiątych.

Paul McCartney „Flowers In The Dirt”
(1989/2017; Parlophone/Capitol Records)
Czterdzieści siedem lat temu (dokładna rocznica miała miejsce w ostatni poniedziałek, 17 kwietnia) ukazała się debiutancka płyta Paula McCartneya w tytule zawierające po prostu nazwisko ex-Beatlesa. To oczywiście tylko gwoli przypomnienia, ponieważ nie ten krążek będzie mnie teraz interesował. Uwagę skupię na ósmej studyjnej płycie Anglika, „Flowers In The Dirt”, która właśnie doczekała się kolejnej reedycji. Kolejnej, ale innej od poprzednich i zdecydowanie najciekawszej. Oprócz zremasterowanych wersji oryginalnych piosenek, które pierwotnie wydane zostały w 1989 roku, a na których w tej chwili nie będę się skupiał (właściwe „Flowers In The Dirt” recenzowane było setki razy, odsyłam zatem do Wujka Googla), oraz bonusach w postaci wersji demo, nad którymi Sir Paul pracował z Elvisem Costello. Kto wie, gdyby nie legendarny już w tamtym czasie autorski duet Lennon/McCartney, być może to muzyczny tandem z liderem The Attractions byłby odpowiedzialny za jedne z największych pop-rockowych przebojów w historii? Możemy tylko gdybać, ponieważ: a) The Beatles mieli miejsce i żadna siła tego już nie zmieni, b) McCartney nie miał chyba zbyt wiele zaufania do pracy z Costello, ponieważ koniec końców demo pozostało tylko demem, a duet – z jednym wyjątkiem w postaci „You Want Her Too” – pozostał duetem tylko w studio nagraniowym. Trzeba jednak przyznać, że materiał z drugiej połowy lat osiemdziesiątych – chociaż surowy i momentami niedopracowany (panowie wypadają z taktu, gubią się i nie współpracują wokalnie tak, jak powinni) – ma w sobie potencjał, który przełożył się na późniejsze brzmienie kilku piosenek umieszczonych na właściwej wersji płyty (konkretnie są to „You Want Her Too”, „Don’t Be Careless Love” i „That Day Is Done”, za współprodukcję których odpowiadał Elvis). Cenna ciekawostka muzyczna i historyczna o wysokim poziomie artystycznym.

Deorro „Good Evening”
(2017; Ultra Music)
Spóźniłem się o tydzień. Płyta „Good Evening” powinna znaleźć się w ostatnim odcinku cyklu, który poświęciłem najsłabszym albumom tego roku. Deorro pracował ponoć nad tym materiałem trzy lata. Nasuwa się więc pytanie, co właściwie rozumieć przez stwierdzenie „pracował”? Na pewno nie to, że utwory zawarte na krążku są dopracowane i dobre. Ta płyta jest po prostu przeciętna i naszpikowana odgrzewanymi patentami, które albo dawno wyszły z klubowej mody, albo jako swego rodzaju nowinki wykorzystywane były kilka lat temu. Nie słuchajcie, jeśli chcecie, aby wasz wieczór był good.

Alexandra Savior „Belladonna Of Sadness”
(2017; Columbia Records)
Jeśli kiedykolwiek mieliście okazję siedzieć na idealnie przyciętym zielonym trawniku w promieniach wczesnoletniego, ale już mocno świecącego słońca, popijać swój ulubiony napój (może być procentowy), narządem węchu odbierać zapach niedaleko rosnących kwiatów, a przy tym odczuwać upojenie chwilą i zupełny brak sił, aby zrobić cokolwiek ponad to, co ma aktualnie miejsce, to dobrze zrozumiecie klimat płyty „Belladonna Of Sadness”. Alexandra Savior kreuje trochę senny muzyczny krajobraz z odwołaniami do stylistyki retro i dream popu. Jest w tym pewien urzekający urok, który przy dłuższym obcowaniu co prawda pryska, aby przy kolejnym kontakcie – po przerwie – ponownie dać o sobie znać. Dla słuchaczy lubiących się w piosenkach Lany del Rey, chociaż nie jestem przekonany, czy fani autorki „Born to Die” będą zadowoleni z takiego muzycznego powielania swojej idolki.

Rick Ross „Rather You Than Me”
(2017; Maybach Music Group)
Rick Ross refleksyjny? Na swojej dziewiątej płycie raper z Florydy kładzie akcent na sprawy rzeczowe, jest skupiony na rozstrzygnięciu pewnych kwestii, które zaprzątają jego myśli. Oczywiście szef Maybach Music nie staje się nagle poetą z przełomu XVIII i XIX wieku. Kawałki, chociaż refleksyjne, wciąż oparte są na mocnych podkładach ocierających się o stylistykę trap (przykładem „Game Ain’t Based On Sympathy”, „Triple Platinum”, „I Think She Like Me” i „Dead Presidents”). Rick Ross nie zapomina także o bardziej „balangowych” klimach, co udowadnia w „Summer Seventeen” i mówiącym już wiele swoim tytułem kawałku „Trap Trap Trap”. Raper nie zapomina o rapowych gierkach i wbiciu kilku szpili oponentom („Idols Become Rivals”) oraz poświntuszeniu („She On My Dick”). Uwagę, jak zwykle na płytach Rossa, zwraca dobór gości, którzy pojawiają się praktycznie w każdym numerze. Odnotować warto przede wszystkim wokalne popisy Raphaela Saadiqa w otwierającym płytę kawałku „Apple Of My Eye”. Swoje robią także Ty Dolla Sign, Nas (co weteran to weteran) i – o dziwo – Meek Mill, którego nigdy nie darzyłem specjalnym szacunkiem za rapowe popisy. (MAK)

Advertisements

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: