AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Tymon & The Transistors „Zatrzymaj wojnę!”

Antywojenny album Tymańskiego.

Okładka płyty „Zatrzymaj wojnę!” (foto: materiały prasowe)

Być może nie widać tego w mojej codziennej aktywności zawodowej (tj. szkole, gdzie pracuję) oraz w ramach tworzenia tego blogu, ale mocnym niepokojem przeszywa mnie to, co dzieje się aktualnie zarówno w moim bliskim sąsiedztwie, kraju, w którym mieszkam i którego jestem obywatelem, oraz nieco dalej – globalnie. Słysząc o wydarzeniach w Europie Zachodniej, tym, jakie frakcje polityczne dochodzą do władzy w kolejnych państwach lub kto rządzi największymi mocarstwami na świecie, człowiek zwyczajnie zaczyna myśleć o tym, co może się wydarzyć. Ba!, nawet o tym nie „czy” się wydarzy, ale „kiedy” to się stanie. Temat ten podjąłem przez chwilę podczas niedawnego wywiadu z duetem Palmer Eldritch. Wątek strachu i obawy przed najgorszym pojawił się tam z zupełnie innego powodu, ale koniec końców nasza rozmowa i tak zahaczyła o wiadome wydarzenia w kraju i na świecie. Obawa przed ewentualną wojną i coraz bardziej niepokojąca sytuacja polityczno-społeczna zaciekawiły również Tymona Tymańskiego, który w ramach działalności zespołu The Transistors zdecydował się nagrać antywojenny album.

Materiał Tymańskiego, który swoją premierę miał końcem lutego, naznaczony jest klarownym przekazem przemawiającym do nas jeszcze przed włożeniem płyty CD do odtwarzacza. Tytuł krążka „Zatrzymaj wojnę!” – wespół z wykorzystanym na okładce obrazem atomowego grzyba przyjmującego kształt trupiej czaszki – ma bardzo konkretny wyraz, którego trudno nie zrozumieć. Dodając do tego dziesięć utworów, które razem i osobno, przyjmują formę pro pokojowego manifestu, sprawa wydaje się przesądzona: nie dla konfliktów, nie dla działań zbrojnych.

Tymon Tymański do swoich racji próbuje przekonać słuchaczy za pomocą utworów, które w większości nie są jego autorstwa. Uznałbym to za największy mankament albumu. O ile napisana przez gospodarza piosenka tytułowa, pojawiająca się na płycie dwa razy (m.in. w wykonaniu Natalii Pikuły z Drekotów), ze swoimi odwołaniami do sytuacji tu i teraz („Skup się sfrustrowany siwy chłopcze / Nim do boju wyślesz swe bombowce”) oraz powtarzającej się historii konfliktów na linii wschód-zachód („Łysy tyran chce rozszczepić atom / Dziany zgred na baczność stawia NATO / Słyszę to od dwudziestu kilku lat”), jest przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, o tyle sięganie po rosyjskich bardów (m.in. Bułata Okudżawę, Włodzimierza Wysockiego, Borysa Grebenshchikova) – w dodatku w oryginale – może cieszyć się mniejszym zainteresowaniem ze strony części odbiorców, szczególnie tych młodszych, dla których barierą będzie przede wszystkim język. Z problemem tym doskonale poradzono sobie w przypadku tekstu Okudżawy „Wybaczcie piechocie”. Czy z resztą piosenek nie można było postąpić podobnie? (Nie sugeruję, pytam).

Polskojęzyczną część płyty wypełniają, oprócz wspomnianego już tekstu tytułowego, covery Republiki („Na barykadach walka trwa”), Brygady Kryzys („Wojna”) i Siekiery („Idzie wojna”). Pierwszy z wymienionych wypada dość blado. Wykonaniu brakuje ikry znanej z oryginału, która na albumie z tak zwaną misją według mnie powinna być obecna. Podobnie mało wyraziste wydają się także interpretacje niektórych utworów rosyjskojęzycznych, co nie wpływa pozytywnie na płytę jako całość. Gdyby nie muzyczne smaczki w postaci saksofonów w „Idzie wojna” i „Спи, Солдат”, partia trąbki w „Na barykadach…” oraz pojawiające się tu i ówdzie syntezatorowe szaleństwa, album pomimo swojego przesłania mógłby zostać zupełnie niezauważony.

Jeszcze do niedawna myślałem, że tego typu płyty nie będą potrzebne w kraju cywilizowanej Europy. Myliłem się. Niestety dożyliśmy czasów, kiedy wykonawcy muzyczny, jak jeszcze kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu, dostrzegają potrzebę uzewnętrznienia swojego niepokoju o globalną sytuację. Mnie do pokoju oraz zatrzymania narastającej fali głupoty w światowej polityce i relacjach międzyludzkich przekonywać specjalnie nie trzeba. Sięgam wyobraźnią nieco dalej i zdaję sobie sprawę z tego, do czego może to doprowadzić. Nie jestem jednak przekonany, czy akurat takim muzycznym materiałem Tymon Tymański osiągnie zamierzony cel. Album „Zatrzymaj wojnę!” posiada wartość liryczną, jednak muzycznie nijak ma się do wcześniejszych, dobrych płyt trójmiejskiego artysty. (MAK)

Tymon & The Transistors „Zatrzymaj wojnę!”
(2017; yMusic/Narodowe Centrum Kultury)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Advertisements

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: