AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Relacja: Wojtek Mazolewski Quintet i John Porter w Marzeniu (12.03.2017 r., Tarnów)

Koncert promował płytę „Chaos pełen idei”.

Wojciech Mazolewski Quintet i John Porter na scenie Kina Marzenie

Od ostatniej wizyty Wojtka Mazolewskiego w Tarnowie minęło już kilka lat, dlatego też niedzielny koncert od dwóch-trzech tygodni elektryzował fanów talentu basisty oraz nieskrępowanej muzycznej ekspresji, jaką od początku istnienia prezentuje jego kwintet. Pikanterii wszystkiemu dodawał również fakt, że razem z jazzmanami do małopolskiego miasta zawita John Porter – jeden z gości, jacy wystąpili na ostatniej płycie lidera Pink Freud, „Chaos pełen idei”. Właśnie z promocją tego krążka związane było wydarzenie, jakie 12 marca miało miejsce w Kinie Marzenie.

Zaczęli z lekkim opóźnieniem, co chyba zawsze będzie działało na mnie jak czerwona płachta na byka, ale już po kilku chwilach spędzonych na scenie uspokoili moje nerwy muzyczną wizją „L.A.S.-u”, prezentacją „Organizmów pięknych” i wariacją na temat „Astigmatic” Krzysztofa Komedy. Ta ostatnia odsłona początkowej fazy koncertu oparta została na dialogu pianistki Joanny Dudy i perkusisty Jakuba Janickiego, do których w dalszej części dołączyli pozostali muzycy – w tym lider zespołu z ciekawą partią solową. W trakcie wykonywania utworu „Punk-t Gdańsk” zaczarowała z kolei sekcja dęta (Marek Pospieszalski – saksofon i Oskar Torok – trąbka). Z pozycji widza dało się w tym wyczuć wiele zabawy i radości z grania. Porozumiewawcze spojrzenia i uśmiechy wprowadzały sympatyczną atmosferę, będąc wyraźnym sygnałem, że całe show przepełnione jest jazzowym luzem.

Kwintet grając, tworzył jednocześnie na scenie swoisty brzmieniowy kosmos, ale kropką nad i niedzielnego koncertu było pojawienie się na scenie Johna Portera. Co prawda legenda polskiego rocka nie pozostała na niej długo, ale czas ten w pełni wystarczył, aby rozgrzać osoby zgromadzone na widowni. Było trochę śmiechu i przekomarzania się z innymi członkami zespołu, ale pochodzący z Walii artysta doskonale wiedział, co jest jego głównym zadaniem: nie rozśmieszyć, ale zadziwić swoim muzycznym występem. Porter czadu dał już w momencie śpiewania pochodzącej z płyty „Chaos pełen idei” piosenki „Polish Girl”, jednak apogeum wszystkiego przypadło na ostatni akt tej części koncertu. Było nim wykonanie „Ain’t Got My Music” – numeru otwierającego kultową już płytę „Helicopters” z 1980 roku, debiutanckiego materiału projektu Porter Band. To była prawdziwa moc, swoista wisienka na torcie, który smakował naprawdę wyśmienicie. „Get Free” zagrane na bis dopełniło dzieła, zostawiając kinową salę na dłuższą chwilę wypełnioną nie muzyką, ale brawami. (MAK)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: