AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Ignacy Wiśniewski Trio „Jazz Shirim”

Z teatru pod strzechy.

Ignacy Wiśniewski Trio (foto: materiały prasowe)

Obiecałem wracać do płyt wydanych w 2016 roku pod warunkiem, że ich muzyczna zwartość będzie warta Waszej uwagi oraz mojego czasu, który poświęcę na jej opisanie. Czytelnicy, którzy pamiętają o tym fakcie, zapewne domyślają się już, że treść poniższej recenzji nie będzie negatywna.

Ignacy Wiśniewski to postać znana w krajowej pianistyce jazzowej, chociaż na pewno nie tak, jak koledzy po fachu – Nahorny, Herdzin, Możdżer, Jaskułke czy Masecki. Powód? Krótszy staż na scenie (chociażby w stosunku do mistrza Nahornego), ale także nie „pchanie się” na afisz oraz mniejsza rozpoznawalność (przykład Możdżera, któremu pozazdrościć mogłyby nawet niektóre popowe gwiazdki). Ale to oczywiście nie wszystko. Wiśniewski, który na co dzień, jako wykładowca gdańskiej Akademii Muzycznej, zajmuje się edukacją kolejnego pokolenia twórców, sam kojarzony jest przede wszystkim przez fanów projektu Almost Jazz Group, z którym nagrał dwie płyty, oraz miłośników teatru i muzyki komponowanej z myślą o spektaklach, a ta, jak nietrudno się domyślić, należy raczej do niszowej gałęzi i tak już traktowanego mocno po macoszemu jazzu. Z zagadnieniem łączenia melodii z grą aktorów związana jest również płyta imiennego tria pianisty, która ukazała się jesienią ubiegłego roku.

Na początku należy wspomnieć, że siedem kompozycji, jakie pojawia się na „Jazz Shirim”, trzy lata temu posłużyły jako dźwiękowe tło do spektaklu teatralnego „Każdy przyniósł co miał najlepszego”. Sztuka wystawiona przez Miejski Teatr Miniatura w Gdańsku dotykała problemu społeczności żydowskiej żyjącej w Trójmieście tuż przed i w czasie drugiej wojny światowej. Nic więc dziwnego, że tytuł albumu nawiązuje do hebrajskiego słowa „pieśni”, a jego zawartość wypełniają instrumentalne utwory o podniosłej atmosferze, swoimi melodiami ilustrujące sceny dramatu mieszkańców wyznania mojżeszowego.

*** REKLAMA ***

*** REKLAMA ***

Oczywiście w tym momencie trudno będzie mi rozpatrywać melodie z „Jazz Shirim” w kontekście gry aktorskiej i tego, co działo się na scenie w trakcie wspomnianego przedstawienia. Spektaklu nie widziałem, dlatego skupiam się wyłączenie na tym, co usłyszałem po umieszczeniu płyty w odtwarzaczu. A usłyszałem rasowy album jazzowy – pełen ciekawych improwizacyjnych momentów, stylistyki free i melodii, które w dużym uproszczeniu określimy mianem jazzu mainstreamowego z balladami („Almost Blues”), suitami (kończący, najdłuższy z całości „Port” oraz poprzedzający go, oparty na mantrowej formie „Pomódlmy się/Let’s Pray”) oraz niepokojącymi numerami w postaci transowego numeru „Wojna/War”. Podejrzewam, że w przypadku wydarzenia teatralnego, każda z siedmiu kompozycji pełniła rolę odrębnej całości, tła dla konkretnej sceny. Na „Jazz Shirim” utwory te przyjmują inną formę – elementów, owszem, odróżnionych od siebie indywidualnymi tytułami, ale będących również muzyczną jednością z artystycznym konceptem.

Fortepian, na którym gra lider tria, jest rzecz jasna instrumentem głównym. To jego partie pełnią rolę dominująca, raz ocierając się o formę klasyczną, by w innych fragmentach zaprezentować się w stylistyce free oraz improwizacji. Pomimo tak ważnej roli Wiśniewskiego, nie można zapomnieć o pozostałych członkach zespołu. Nawet nie tyle „nie można”, co „nie sposób” ich pominąć. Gra kontrabasisty Adama Żuchowskiego (wsłuchajcie się w linię basu w utworze „Poranek”) oraz perkusisty Pawła Osickiego stanowi doskonałe uzupełnienie pianistycznych impresji, jako całość stanowiąc dobry przykład klasycznego jazzowego tria w składzie fortepian plus sekcja rytmiczna.

Muzyka komponowana z myślą o spektaklach to wciąż dla wielu ziemia, która czeka na odkrycie. Poznanie jej utrudnia to, że tego typu twórczość nie jest systematycznie wydawana w formie płytowej. Dlatego też powinniśmy cieszyć się z możliwości fizycznego nabycia albumu „Jazz Shirim” i zabrania do domu części teatralnego świata – nawet, jeśli teatr i dom słuchacza, jak w moim przypadku, dzielą setki kilometrów. (MAK)

Ignacy Wiśniewski Trio „Jazz Shirim”
(2016; Wood And Mood)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Advertisements

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d blogerów lubi to: