AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Saagara „2”

Wersja druga, odwrócona.

Okładka płyty „2” (foto: materiały prasowe)

Nie wiem dlaczego, ale w Polsce cały czas panuje moda na krytykowanie tych, którzy odnieśli sukces. Robisz coś dobrze, ale nie jesteś na ustach wszystkich – źle, prawdziwe talenty trzeba doceniać, ktoś „u góry” pewnie cię blokuje. Robisz coś dobrze, zostajesz zauważony, doceniony i nagrodzony za swoje działania – też źle, bo ileż można mówić ciągle o tym samym, poza tym kiedyś byłeś lepszy, teraz to się tylko sprzedałeś i w ogóle to już nie to samo, co kilka lat temu. Głupie, prawda? Głupie, ale ciągle praktykowane.

Wydaje mi się, że taki casus krytyki po sukcesie dotknął również Wacława Zimpla. Po wyróżnieniu Paszportem „Polityki”, pod adresem muzyka – moim zdaniem na przestrzeni ostatnich lat najbardziej kreatywnego w Polsce – wystosowane zostały w sieci komentarze wypominające wtórność i brak powiązania z muzyką rozrywkową (w takiej kategorii klarnecista został wyróżniony).

Co na to druga strona? Wacław Zimpel, jakby na przekór tym słowom, zaprezentował właśnie kolejną płytę, której zawartość powinna doprowadzić hejterów do rozstroju nerwowego – ponieważ im znów się nie udało, ale muzykowi już tak. Po nagranym w pojedynkę materiale „Lines” (przypominam: najlepsza płyta 2016 roku w podsumowaniu na blogu AxunArts) oraz albumie „LAM” zaprezentowanym z nowym trio o tej samej nazwie, tym razem polski klarnecista po inspirację wybrał się do Indii. Słuchacze uważnie śledzący dotychczasowe poczynania artysty, doskonale zdają sobie sprawę, że grupa Saagara, czyli inicjatywa Zimpla i indyjskich muzyków – nie jest projektem premierowym, bo mającym na swoim koncie jedną płytę zatytułowaną po prostu „Saagara” (Multikulti Project, 2015). Podobnie jak kilka lat temu, tak i teraz, album Saagary jest hybrydą dwóch muzycznie odległych światów – jazzu i tradycyjnego indyjskiego brzmienia – które od kilku dekach muzycy z różnych państw na różny sposób i z różnym skutkiem próbują połączyć.

Na „2” indyjsko-polski zespół postanowił kontynuować schemat budowy utworów, który sprawdził się na debiutanckim krążku – podstawę dla kompozycji wciąż stanowi charakterystyczna dla azjatyckiej kultury rytmika (wydobywana dzięki instrumentarium, takiemu jak ghatam czy khanjira), której korzeni szukać będziemy w tamtejszej muzyce etnicznej. Fundament ten posłużył artystom jednak nie do powielenie schematu z poprzedniej płyty, ale stał się stabilną formą pod dalsze poszukiwania, które tym razem popchnęły ich bardziej ku stronie europejskiej. Album „2” określiłbym jako wersję drugą, odwróconą. Zbór ośmiu kompozycji to materiał odwrotny w stosunku do tego, co zawarte zostało na fonograficznym debiucie. Tam duch Indii zdominował brzmienie niemal całkowicie, tym razem mocniejszy akcent położony został na elementy elektroniki oraz doskonale znaną z europejskiego jazzu improwizację. Przykładem chociażby nagrania „Spring Fever” oparte na iście indyjskiej melodii z dodatkiem jazzowego szaleństwa (partie saksofonu) i „Hot Blooded”, gdzie tradycyjne dźwięki z azjatyckiego kraju ogniście romansują z elektroniką (w tym miejscu ukłon dla producenta materiału, Mooryca, który zadbał o uwypuklenie tej strony warstwy muzycznej).

Artyści zrzeszeni w ramach grupy Saagara, dzięki pomysłowości i talentowi, na płycie „2” skutecznie uciekli poza schemat typowej stylistyki world music. Podczas tworzenia udało się im również uniknąć powtarzalności i powielania patentu z płyty wydanej dwa lata temu. Nowy materiał nie jest może takim muzycznym „strzałem”, jak ubiegłoroczne „Lines” lub porażający minimalizmem krążek „LAM”, posiada jednak walory, których trudno nie dostrzec (nie usłyszeć!) – stworzoną na miarę oczekiwań nawet najbardziej wybrednych melomanów koncepcję europejskiej muzyki improwizacyjnej przeplatającej się z wpływami etnicznego brzmienia prosto z Półwyspu Indyjskiego. Zacna dwójka zasługująca na piątkę. (MAK)

Saagara „2”
(2017; Instant Classic)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2017-03-01 by in Recenzja and tagged , , , , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: