AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Krótka piłka #359: „Fin”, „Pierwszy śnieg”, „Human”, „Bezsenna noc”

Kontynuując nowy zwyczaj, w nowej odsłonie cyklu Krótka piłka prezentuję opinie na temat trzech nowości oraz jednej płyty sprzed roku.

Marek Dyjak „Pierwszy śnieg”
(2017; Kayax)
Obawiałem się o tę płytę. Marek Dyjak jest na tyle charakterystyczną postacią polskiej sceny muzycznej, że trudno będzie mu, pomyślałem, wyjść poza schemat, który zdefiniowany został na poprzednich albumach. Co prawda mała volta dokonała się już na płycie z piosenkami wykonywanymi wcześniej przez kobiety, jednak pomimo całej sympatii do Dyjaka, była to zbyt niewielka stylistyczna zmiana, aby móc powiedzieć, że artysta wymyślił coś, co odbiegałoby od wcześniejszego wzorca. Na szczęście „Pierwszy śnieg” nie zawiódł moich oczekiwań. Jest inaczej, szczególnie jeśli chodzi o płaszczyznę muzyczną. Wpadające w jazzowe tony aranżacje wybranych utworów wprowadzają świeżość, której brakowało mi na ostatnich krążkach sygnowanych nazwiskiem wokalisty. Tonacja, melodie i muzyczny klimat poszczególnych piosenek wpłynął także na zachowanie samego Dyjaka. Ten, śpiewając teksty przedstawicieli współczesnej piosenki literackiej (m.in. Mirosława Czyżykiewicza i Jacka Musiatowicza), robi to także inaczej niż wcześniej – mniej desperacko niż w ostatnich latach, ale wciąż z uczuciem i dotykając sedna sprawy.

Rag’n’Bone Man „Human”
(2017; Columbia Records)
„Human” to bodaj najbardziej przedpremierowo pompowana płyta rodem z Wysp Brytyjskich ostatnich lat. Nie ma się jednak czemu dziwić, tytułowy singiel zdobył tak dużą popularność (przypominam: piosenka znalazła się w zestawieniu najlepszych utworów 2016 roku w podsumowaniu na AxunArts), że oczekiwania co do całego krążka były naprawdę duże. Rag’n’Bone Man okazał się jednak wytrzymałym psychicznie gościem, a nadmuchany przez media i słuchaczy balonik nie pękł. „Human” to jeden z lepszych zagranicznych albumów tego roku, jakie do tej pory słyszałem. Głęboka, emocjonalna i intensywna – takie trzy określenia w pierwszej kolejności pojawiają się w mojej głowie, kiedy ktoś pyta mnie o muzykę zawartą na tym krążku. Singiel, który podbił stacje radiowe, w całym zestawie okazuje się… najbardziej komercyjny i rażący, wręcz niepasujący do reszty materiału (i piszę to z pełną odpowiedzialnością, mając jednocześnie w pamięci fakt, że to w dalszym ciągu jedna z najciekawszych piosenek ubiegłych dwunastu miesięcy). Esencja twórczości Rory’ego Grahama ujawnia się dopiero w przesiąkniętych do cna płaczliwych, wręcz funeralnych utworach typu „Die Easy”, „Grace”, „Life In Her Yet” i „Lay My Body Down” (w tym ostatnim wokalnie i stylistycznie Anglik przypomina nieco bluesowe wcielenie Everlasta). Świetnie prezentuje się także „As You Are”, który dzięki podbijającemu końcowe partie wokalne chórkowi i wykorzystanemu instrumentarium przenosi słuchaczy w złote lata muzyki soul. W tej całej podniosłej atmosferze, czuć także czystą radość z tworzenia muzyki. Dobitnie pokazują to: „Innocent Man” (popowo-soulowa piosenka oparta na sekcji dętej), „Wolves” (bardzo klimatyczny bluesowy track), „Ego” (po singlu najbardziej radiowy numer na płycie) i „Your Way Or The Rope”, który z kolei charakteryzuje się wyrazistym rytmem. Trudno przejść obojętnie.

*** REKLAMA ***

*** REKLAMA ***

Syd „Fin”
(2017; Columbia Records)
Po płytach nagranych z zespołem The Internet i kolektywem Odd Future, wokalistka Syd zdecydowała się zaprezentować album solowy. „Fin” zaskakuje i chociaż nie jest w stu procentach tym samym, z czego Syd do tej pory słynęła, okazuje się ciekawą propozycją dla fanów tak zwanej czarnej muzyki. Mająca premierę na początku tego roku płyta, to dwanaście utworów utrzymanych w stylistyce neo solu, trapu i współczesnego r&b. Dwudziestokilkuletnia wokalistka prezentuje siebie w odsłonie spokojniejszej, bardziej zmysłowej i przede wszystkim dojrzalszej. Na debiutanckim krążku Syd zrywa z łatką niegrzecznej chłopczycy, pokazując wreszcie w stu procentach na co ją stać. Do tej pory schowana gdzieś za plecami kolegów raperów, teraz z lekkością i spokojem serwuje balladowe utwory („Body”, „Know”) oraz duszne trapowe numery (singlowy „All About Me” oraz „Dollar Bills”). Z muzyczną gracją, wokalnym wdziękiem i brzmieniowym wyczuciem.

Magda Umer, Bogdan Hołownia „Bezsenna noc”
(2016; Agora)
Końcem ubiegłego roku ukazała się wspólna płyta Magdy Umer i pianisty Bogdana Hołowni. Artyści podjęli współpracę w oparciu o materiał złożony z utworów znanych, pochodzących z tak zwanego kanonu polskiej piosenki (m.in. „Uciekaj moje serce”, „Już nie zapomnisz mnie”, „Pokoik na Hożej”). Bodźcem do nagrania wspólnego albumu okazała się stara płyta Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej, którą Umer i Hołownia poznali wprawdzie w dwóch różnych momentach życia, ale zawdzięczają jej podobne emocje występujące przy odbiorze. Doskonale słychać to na „Bezsennej nocy”. Płyta przyjmuje formę jakby wydanej pięć-sześć dekad temu. Nie chodzi nawet o to, że autorami piosenek są tacy klasycy, jak Julian Tuwim, Jeremi Przybora, Henryk Wars, Jerzy Wasowski czy Zygmunt Konieczny, ale o klimat – delikatny, subtelny, nienachalny i elegancki, taki, którego próżno dzisiaj szukać w repertuarze scenicznych gwiazd. O takich tytułach zwykło się mawiać, iż słucha się ich do zdarcia płyty. (MAK)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: