AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Krótka piłka #355: „Uprising”, „On The Go”, „Life Without Sound”

Trzy ciekawe płyty – w tym jedna z ubiegłego roku.

Miles Mosley „Uprising”
(2017; World Galaxy Records ‎/Alpha Pup Records)
Swoja grą na basie rozbudowywał brzmienie płyt takich muzycznych gwiazd, jak Chris Cornell, Everlast, Kamasi Washington i Kendrick Lamar. Teraz przyszedł czas na nagranie krążka sygnowanego własnym nazwiskiem. „Uprising” to pokaz nie tylko kunsztu gry Mosleya na instrumencie, ale także jego wokalnych umiejętności (które należy podkreślać, ponieważ gość jest powszechniej znany, ale głównie jako kontrabasista). Jedenaście utworów, którym przewodzą zaprezentowane już jakiś czas temu single „Abraham” i „Young Lion”, to zestaw będący mieszanką funku, soulu i jazzu (niekoniecznie w kolejności przeze mnie zaprezentowanej). Kompozycyjne pomysły gospodarza realizowali między innymi klawiszowiec Brandon Coleman, perkusista Tony Austin i wspomniany już wcześniej Washington (saksofon). Przyjmująca momentami orkiestrowy rozmach warstwa muzyczna („L.A. Won’t Bring You Down”, „Reap A Soul”, „Your Only Cover”) oraz towarzyszące jej chórki robią naprawdę duże wrażenie.

Matthew Halsall „On The Go (Special Edition)”
(2016; Gondwana Records)
Ubiegłoroczna reedycja płyty „On The Go” pierwotnie wydanej w 2011 roku. Zremasterowany i rozbudowany o trzy wcześniej niepublikowane utwory materiał ukazał się ponownie, ale tym razem na innym nośniku, tj. winylu. Sześć podstawowych kompozycji Halsalla nie zmieniło się ani o jotę – to wciąż spokojna muzyka z dominującą rolą trąbki, mocno uduchowiona, sensualna i delikatna. Premierowe numery (umieszczone jako tzw. nagrania bonusowe pod numerami 7-9) rozbudowują ten klimat o nienachalność i przestrzenność znaną chociażby z muzyki filmowej. Uderza szczególnie świetna harmonia pomiędzy kontrabasem i klawiszami, która w „Singing Everyday” urasta do rangi (prawie) doskonałości.

Cloud Nothings „Life Without Sound”
(2017; Carpark Records)
Doczekaliśmy się wreszcie dopracowanej płyty Cloud Nothings. Co prawda na moment ten trzeba było czekać aż do czwartego albumu, ale lepiej późno niż wcale. Projekt, którego liderem jest Dylan Baldi, jak na swoje amerykańskie pochodzenie prezentuje bardzo brytyjskie brzmienie – indie rockowa stylistyka z melodiami nagrywanymi w hołdzie konwencji lo-fi. To właśnie te zabrudzenia nadają „Life Without Sound” smaczku. Bez nich płyta byłaby plastikowa i bardziej popowa, a przez to pewnie mniej interesująca. Sporo ożywienia do muzyki zespołu wniosło dołączenie do składu drugiego gitarzysty. Melodie oparte na rozbudowanej gitarowej grze ocierającej się o surowość – w porównaniu do wcześniejszych poczynań Cloud Nothings – wnoszą utwory muzyków z Celeveland na zupełnie nowy poziom. Wreszcie dałem odpocząć przyciskowi skip, który w przypadku wcześniejszych płyt amerykańskiej ekipy był często używany. (MAK)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Advertisements

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: