AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Krótka piłka #354: Trzy płyty z 2017 roku

Pierwszy odcinek Krótkiej piłki w 2017 roku z płytami wydanymi po 1 stycznia.

Sambor „Umbra”
(2017; wydanie własne)
Wbrew temu, co głoszą informacje przekazywane w mediach, „Umbra” nie była pierwszą polską płytą tego roku. Pierwszego stycznia swoją premierę miał album krakowskiej kapeli Dizel, o której postaram się napisać coś więcej w innym terminie. To tylko w celu wyjaśnienia bredni, jakimi portale muzyczne postanowiły karmić nas, odbiorców, na początku 2017 roku. Dobrze, ale co z muzyką? Tej na płycie „Umbra” bardzo czepiać się nie można. Trzecia płyta w dorobku zespołu Sambor, który swoją nazwę wziął od imienia lidera Sambora Kostrzewy, to interesująca mieszanka elektronicznego popu z elementami post-rocka i ambientu. To oczywiście wszystko semantyka, która ma pomóc pracownikom sklepów z płytami w utrzymaniu porządku. Istotną rzeczą jest tutaj poziom nagrań. Materiał, który w dużej mierze bije spokojem, to osiem ciekawie zaaranżowanych i zaśpiewanych piosenek. Pomimo jednolitego klimatu wszystkich utworów, materiałowi na pewno nie można zarzucić monotonności. Każdy z numerów ma swój charakterystyczny element, który pozwala mu wyróżnić się na tle reszty, przykładowo: „Days Of Umbra” kieruje swoje brzmienie ku post-rockowej przestrzeni, „Tender Commander” proponuje syntezatorową balladę, a pojawiający się mniej więcej w połowie tracklisty „Pożar” wydaje się być hybrydą Dawida Podsiadły i Mateusza Holaka. „Umber” to w warstwie tekstowej płyta polsko- i anglojęzyczna. Piosenek w rodzimym języku jest mniej („Solaris”, „Pożar”, „Galapagos”), a ja zastanawiam się dlaczego tak właśnie jest? Sambor Kostrzewa, jako wokalista, dość dobrze poradził sobie w obu przypadkach, ale polskojęzyczne utwory wydają mi się ciekawsze. Spośród nich najlepiej wypada kończący płytę „Galapagos” (chociaż tekstu jest w nim akurat najmniej, a największe wrażenie robi elektroniczne rozwinięcie śpiewanego początku). Tak czy siak, panie Samborze, może następnym razem cała płyta po polsku?

Eneeks „My Queen, My King, My God EP”
(2017; Tokyo Dawn Records)
Świętujące w tym roku dwudziestolecie istnienia niemieckie wydawnictwo Tokyo Dawn Records rozpoczyna jubileusz od bardzo mocnego strzału w postaci płyty „My Queen, My King, My God”. Londyński raper Eneeks na swojej nowej epce łączy rymowane wersy z grą żywego bandu (klawisze, perkusja, gitara basowa), skreczami oraz damskim wokalem. Materiał ten to niezwykle ciepła muzyczna propozycja dla fanów mieszania rapu z soulem i funkiem. Tematycznie krążek oscylujący wokół relacji międzyludzkich, miłości do bliźniego, uduchowionego życia, a także codziennych porażek i wygranych, które przynosi nam los, by ostatecznie spuentować wszystko sloganem love life padającym w utworze „Good Feeling”. Propozycja dla tych, którzy lubią twórczość takich artystów, jak chociażby Common lub Oddisee.

Te-Tris „Tristape”
(2017; wydanie własne)
Raper z Siemiatycz zaskoczył i na początku roku zaprezentował premierowy mixtape. Na ten moment materiał dostępny jest w postaci plików za piątaka w sieci, ale sam Tet przebąkuje coś o wersji fizycznej. Zainteresowanie ze strony słuchaczy jest (i to chyba spore), więc dlaczego nie skorzystać? Sam chętnie uzupełniłbym płytotekę tym tytułem. Skąd taka deklaracja? „Tristape” ma bowiem wszystko to, co powinien mieć dobry mixtape – pełnego luzu gospodarza, kawałki zrobione niby od niechcenia, bujające głową i zmuszające do gwałcenia przycisku replay. Te-Tris udowadnia, że rymowanie wcale go nie znudziło. Nawet jeśli przez moment miał dość muzyki, to z depresją poradził sobie jak na rapera przystało – nowymi numerami, a nie jak niektórzy wizytami u psychoterapeuty. Mam nadzieję, że wyczuwacie follow-up. Zresztą na mixtapie znajdziemy jeszcze kilka – mniej lub bardziej czytelnych – nawiązań do krajowej sceny. Osobiście najbardziej spodobało mi się to z numeru „Pyknie”, w którym Tet oznajmia, że „nie wziął się z paczki Haribo” (vide: „Intro (Ostatnia rozgrzewka)” Nieznanegoklarenza). Polscy raperzy mają teraz ból głowy i jedenaście miesięcy, aby nagrać coś lepszego. (MAK)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Advertisements

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: