AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Mroku „BłęKITibiel”

Mroku i jego wizja ostatniego dnia na Ziemi.

Mroku (foto: facebook.com/mrokumrok)

Mroku, jako raper, powiela przy każdej płycie ten sam „błąd” – nie nagrywa utworów przeznaczonych dla głównego grona odbiorców rapu w Polsce. Efekt? Kolejny dobry album w jego dyskografii, który przejdzie bez (większego) echa. Tylko czy „błąd” naprawdę jest błędem?

Rozwiejmy wątpliwości już na początku – „BłęKITibiel” nie jest najlepszym solowym materiałem w dorobku koszalińskiego emcee. W tej kategorii mające swoją premierę kilka lat temu „Mroczne nagrania” wyprzedzają inne tytuły – że posłużę się żużlowym powiedzeniem – o pół prostej. Reprezentant składu Bla-Bla nie jest też na rodzimej scenie raperem niedoścignionym lirycznie, a z takimi opiniami również się spotkałem (Łona i Ten Typ Mes do tego miana pasują lepiej, a to tylko dwie ksywki, które wymieniam „z marszu”). Faktycznie jest jednak w twórczości Mroka coś, co nakazuje stawiać go na pierwszym planie i wyróżniać na tle reszty krajowego podwórka. To oryginalny styl i tematyka nagrań.

KONKURS! Wygraj płytę „BłęKITibiel”
(konkurs trwa do 31 stycznia 2017 r.)

W dobie, kiedy (prawie) każdy raper mówi o sobie per pan oryginalny, w rzeczywistości okazując się kopią rapera X, który z kolei powiela rapera Y, Mroku wypracował charakterystyczny styl, który większość słuchaczy obcujących na co dzień z polskim hip-hopem bezbłędnie rozpoznaje. Jego flow, podobnie jak u Eldoki, jest raczej monotonne (czytaj: niezmienne na przestrzeni lat) i daje się opisać jednym-dwoma zdaniami, ale bezbłędność rzucanych w ten sposób wersów pozwala zapomnieć o tym niedociągnięciu. Poza tym artykulacja, głos, charyzma – to elementy przemawiające na korzyść koszalinianina.

Utwory na płycie „BłęKITibiel” nie nadadzą się na tło dla codziennych czynności. To numery, których słuchać trzeba w stuprocentowym skupieniu. Tekstowo żaden z nich nie jest zlepkiem wersów, które można wyłowić z całości i powtarzać sobie jako hasło przewodnie dnia lub powiedzonko na każdą okazję. U Mroka zdania wyjęte z kontekstu tracą na mocy, siłę mają natomiast całe szesnastki, które zawsze niezwykle wyraziście prezentują obrany temat. W przypadku tej płyty ma to jeszcze większy wydźwięk. Wszystko przez zastosowanie na albumie konkretnego konceptu, którym jest futurystyczna historia naszej planety rychło zmierzającej ku zagładzie. Doskonale streścił ją Mateusz Osiak, więc jeśli macie ochotę na małe spoilery, zachęcam do lektury tekstu „Eco-rap”. Ja napiszę tylko, że pod powierzchownym nawiązywaniem do krainy lat dziecięcych („To nie ten świat”), punktowaniem bolączek współczesnego świata („Żegnaj”, „Amnezja”) oraz czerpaniem pomysłów z szeroko pojmowanej kultury (mitologiczna postać Prometeusza, poezja Asnyka), kryje się wielowątkowa opowieść ujęta w muzyczne ramy i rymowane teksty. Warto dodać, że w wykreowanym na potrzebę płyty świecie dość dobrze odnaleźli się także goście – w głównej mierze postaci, które w przeszłości dość często spotykały się z Mrokiem w studio nagraniowym (chociażby Em, Wonz, Asia Alpop). Dziwić może natomiast fakt, że tym razem autor „Bajek robotów” w kwestii bitów nie oddał pola koledze ze składu Bla-Bla, Mahynowi. Podkład autorstwa etatowego producenta Mroka pojawia się tylko raz (i to w numerze zamykającym płytę), resztę muzyki wyprodukował sam gospodarz. Jakościowo niektóre bity mocno odbiegają od poziomu, do jakiego przyzwyczaił nas Mahyn. Mimo wszystko będę bronił tego muzycznego monopolu. Rozumiem, że Mroku – jako autor konceptualnego albumu – od początku do końca chciał mieć kontrolę nad prezentowaną historią, której integralną częścią jest też muzyka oddająca futurystyczny klimat i styl zaprezentowanej opowieści.

Takie płyty, jak „BłęKITibiel”, i tacy ludzie, jak Mroku, nigdy nie będą stereotypowym przykładem rapu. Takie rzeczy nie staną się również komercyjnym sukcesem, ponieważ nie mają niczego wspólnego z łatwymi tematami, dobrze sprzedającymi się sloganami i hasłami, którymi bez trudu można wkupić się w łaski dzisiejszego odbiorcy. I to jest być może „błąd”. Jednak artystycznie „BłęKITibiel” na pewno błędem nie jest. To album oparty na ciekawym patencie (i pewnie stąd niektóre opinie o byciu numerem jeden w dyskografii Mroka), przy okazji dający wiele do myślenia, zmuszający do zatrzymania się, uważnego posłuchania i poświęcenia mu godziny z naszego życia. Metoda na zdobycie atencji być może mało popularna, ale właściwa jeśli tworzy się nie dla poklasku, ale wielo prawdy. (MAK)

Mroku „BłęKITibiel”
(2016; wydanie własne)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Advertisements

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2017-01-20 by in Recenzja and tagged , , , , , , , , .

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: