AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Podsumowanie 2016 roku: Najlepsze zagraniczne epki

Pięć najlepszych zagranicznych epek wydanych w 2016 roku.

Poznaliście już mój wybór najlepszych polskich epek 2016 roku. Przyniósł on chyba małe zaskoczenie. Myślę, że nie inaczej będzie dzisiaj. Poniżej pięć zagranicznych mini albumów ubiegłego roku, które uznaję za najlepsze.

5. Fa Diez „Sama Yoon EP” (2016; wydanie własne)
Jest coś wyjątkowego w muzyce prezentowanej przez wykonawców z Czarnego Lądu. Wpływ na fascynację piosenkami rodem z Afryki mają na pewno tamtejsze brzmienie, czucie melodii inne od europejskiego, nawiązywanie do kultury ludów, charakterystyczny zaśpiew, specyficzne patrzenie na świat – także ten muzyczny. Wszystko to jest obce (lub bardzo dalekie) mieszkańcowi Starego Kontynentu XXI wieku, nic więc dziwnego, że cały czas jesteśmy ciekawi i chętnie sięgamy po płyty rodem z Afryki. Stąd pewnie popularność, także w Polsce, chociażby Angélique Kidjo, Miriam Makeby i Cesárii Évory. Perspektywy podobnej kariery rozpościerają się również przed wokalistką tworzącą pod pseudonimem Fa Diez. Ta pochodząca z Senegalu artystka debiutowała jakiś czas temu singlem „Leer Nama”. Osoby uważniej śledzące tamtejszą scenę muzyczną, zdały sobie wówczas sprawę, że na urodzoną w 1985 roku piosenkarkę warto „mieć ucho”. Epka „Sama Yoon” potwierdza to, będąc jednocześnie pierwszym poważnym sygnałem dla szerszego grona słuchaczy, iż o Fa Diez niedługo może być jeszcze głośniej. Prezentowana płyta to cztery utwory, których spoiwem jest melodyjny głos Diez, w którym słychać lekkość, ale także determinację i tzw. doświadczenie dnia codziennego. Od strony muzycznej „Sama Yoon” to mieszanka afrykańskiej tradycji i soulu. Melodie skomponowane i zagrane zostały przy pomocy typowych dla tamtego regionu instrumentów, takich jak djembe, kora, khalam i wszelkiego rodzaju instrumenty perkusyjne (bębenki, grzechotki), co w świadomy sposób nadaje całości afrykańskiego sznytu. Rzecz jak najbardziej godna polecenia.

4. Mutant Wildlife „Transmutation EP” (2016; wydanie własne)
Muzyczna pocztówka z Amsterdamu, ale zagubiona w czasoprzestrzeni i posiadająca znamiona Stanów Zjednoczonych z lat 70. Gdybym chciał posłuchać dobrej mieszanki muzyki funk i psychodelicznego rocka, sięgnąłbym po jedną z płyt nagranych w czasach prosperity tych gatunków. Dlaczego jednak nie zrobić wyjątku dla zespołu Mutant Wildlife i ich „Transmutation EP”, tym bardziej, że brzmienie płyty wydaje się żywcem przeszczepione z krążków Commodores, Sly and the Family Stoneczy czy Dyke and the Blazers? Instrumentalna epka Holendrów, na którą złożyło się pięć utworów, to dawka dynamicznej, rytmicznej i tanecznej muzyki. Pulsujący bas stanowiący funkową oś płyty wspomagany jest przez perkusję (dawno nie słyszałem takiego feelingu) oraz organy Hammonda sprawiające, że brzmienie na „Transmutation EP” zyskuje na przestrzeni. Saksofon i trąbka dopełniają całość, dodając szczyptę jazzowej wariacji i melodyjności. Płyta z tych, które nie odkryją przed słuchaczami nieznanego, ale z pewnością umilą czas.

3. Omar „I Want It To Be EP” (2016; Freestyle Records)
„I Want It To Be EP” to utwory utrzymane w cieszącej ucho soulowo-jazzowej stylistyce z mocnym akcentem w postaci „Destiny” – duetu nagranego z gwadelupskim wokalistą Jean-Michelem Rotinem. „Sissy Pa Sissy” urzeka z kolei partiami instrumentów dętych, które udowadniają, że Omar ma dobry gust i z łatwością potrafi dobrać odpowiednie brzmienie do własnych artystycznych potrzeb. To klimat, w którym wokalista od lat czuje się najlepiej. Pojawia się jednak na krążku też akcent nieco odmienny od tego, z czym głównie kojarzymy Omara. Jest nim, co znamienne, otwierający wszystko utwór tytułowy – klasycznie bujający, nawiązujący nieco do reggae i oparty na brzmieniu calypso. (Recenzja)

2. Sophia Urista „Ratchet Punk EP” (2016; wydanie własne)
Prince, Lenny Kravitz, Kim Gordon i PJ Harvey dali po próbce swoich genów i stworzyli czarnoskórą artystkę o nazwisku Urista. Jej wcześniejszy repertuar, który znajdziecie bez problemu na Youtube, zahaczał raczej o r&b, neo-soul i przetworzony funk, tak tegoroczna odsłona pokazuje większy pazur i brudną, rockową duszę. Soulowo-gospelowy głos Sophii wespół z bluesem i punkiem daje świetny materiał muzyczny, który trudno będzie usunąć z playlisty. Siedem utworów zawartych na „Ratchet Punk EP” elektryzuje od pierwszej do ostatniej sekundy. Niezwykle drapieżny i seksualny początek w postaci utworów „Ritches” i „Burnin’ Up” przechodzi w lżejsze fragmenty („Lucy”, „For His Love Turns Cold”), by za chwilę ponownie wystrzelić muzycznymi emocjami i szaleństwem w numerze „Moon Is Gone”. Epka kończy się ponowną zmianą tempa i klimatu, kiedy to wokalistka żegna słuchaczy pieszcząc ich uszy szeptanym bluesem w utworze „Eye Owe You”.

1. Brasstracks „Good Love EP” (2016; wydanie własne)
Ivan Jackson i Conor Rayne robili kiedyś remiksy dla Dreke’a, teraz zbierają laury za autorskie nagrania. Nowojorczycy pojedynczymi utworami jeszcze w 2015 roku zapowiadali tę epkę na pierwszy kwartał ubiegłego roku, jednak i ich dopadła klątwa „obsuwy, jako piątego elementu hip-hopu”. Czekać było warto, ponieważ „Good Love EP” to zestaw świetnych utworów utrzymanych w popularnej w ostatnim czasie stylistyce trap (aż sam się dziwię, że daję temu „lajka”) i charakterystycznej wyspiarskiej elektronice z domieszką najlepszych wzorców klubowego grania. Do tego gościnne występy Jay’a Prince’a i Father Dude’a. Bardzo solidny mini album. Teraz pora na longplay. (MAK)

* * * * *

Najlepsze zagraniczne płyty 2016 roku
Najlepsze polskie płyty 2016 roku
Najlepsze zagraniczne epki 2016 roku
Najlepsze polskie epki 2016 roku
Najlepsze zagraniczne debiuty 2016 roku
Najlepsze polskie debiuty 2016 roku
Najlepsze płyty z coverami 2016 roku
Najlepsze płyty z poezją 2016 roku
Najlepsze płyty koncertowe 2016 roku
Najlepsze utwory 2016 roku
Najlepsze koncerty 2016 roku

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: