AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Podsumowanie 2016 roku: Najlepsze polskie epki

Ósma część podsumowania 2016 roku na blogu AxunArts.

Nie masz czasu nagrać całej płyty, nagraj chociaż epkę! – brzmi przysłowie, którego tak naprawdę nie ma, a ja wymyśliłem je na potrzeby tego tekstu. Zupełnie nie widziałem, jak rozpocząć ten wstęp, dlatego też posunąłem się do takiego słabego żartu. Ale krajowy rynek fonograficzny w temacie tak zwanych epek poziomem wcale nie równał do mojego humoru, dlatego też nie miałem problemu z wyborem pięciu najlepszych krótkich płyt minionego roku. Obecność dwóch (trzech?) tytułów może zdziwić, szczególnie jeśli pod uwagę weźmiemy fakt, że poza listą zostały epki takich wykonawców, jak Taco Hemingway i Rosalie. Ktoś jednak odpaść musiał.

5. SoundQ „Subsolar EP” (2016; Tiefblau Records)
Krakowianin Kuba Kubica kolejny raz zdecydował się na wydanie krótkiej płyty zamiast pełnoprawnego albumu. Jako słuchacz widzę w tym sens, ponieważ jedyny w dorobku SoundQ longplay („Barbarians”, Wytwórnia Krajowa) to zdecydowanie najsłabsza pozycja w dyskografii tego muzycznego projektu. Epki sprzyjają Kubie i słychać to także na płycie wydanej w 2016 roku. Pokazują także, że brzmienie SoundQ ciągle się przekształca. Kiedyś muzykę sygnowaną tą nazwą mogliśmy utożsamiać z synth-popem, teraz ewolucja doprowadziła polskiego producenta na płaszczyznę głębokiej i organicznej elektroniki z pogranicza dream house’u i techno z domieszką charakterystycznego przetworzonego wokalu. Mieszanka, której słucha się naprawdę dobrze.

4. Med MC & Szpalowsky „Lepiej późno niż wcale EP” (2016; Lekter Records)
Med MC wypełnia lukę czasową między premierą pierwszej płyty ze Szpalowskim a nowym albumem. Udostępniona w 2016 roku epka nie jest jednak zbiorem „odrzutów” z wcześniejszej sesji, ani nagrań, które zalegały raperowi w tak zwanej szufladzie. Słuchając płyty odnosi się wrażenie, że jej publikacja była potrzebna. Nawet nie dla samego jej wydania, ani przypomnienia o sobie odbiorcom. Chodzi bardziej o pokazanie, że pracując nad nowymi utworami, cały czas pracuje się również nad rozwojem samego siebie. Dobrym przykładem będzie numer otwierający – „Pewność siebie”. Med zaskakuje tutaj przyśpieszeniami, udowadniając, że tytuł kawałka nie jest słowem rzuconym na wiatr. Prawie cały materiał przepełniony jest raczej goryczą i negatywnymi emocjami – ze złością, frustracją i wynikającą z nich niemocą na czele. Tych tracków słucha się może trudniej, ale Med, jako swego rodzaju przekaźnik takich stanów, sprawdza się dość dobrze. Słychać było to już na wcześniejszym krążku, ta epka tylko to potwierdza. Ciemna poetyka przełamana zostaje w „Majówca” – chilloutowym utworze, którego klimat przywodzi na myśl wspomnienia o letnich, często beztroskich wieczorach.

3. Dwa Pokoje „To już EP” (2016; Postpost)
Na „To już EP” składają się cztery utwory, których kolejność nie jest przypadkowa. Ich tematyka i ułożenie mają znaczenie fundamentalne dla zrozumienia konceptu płyty. Oczywiście, jeśli już ktoś się uprze, to nic nie stanie na przeszkodzie, aby piosenek duetu posłuchał wybiórczo. Problem pojawi się w momencie, kiedy odbiorca będzie chciał poznać ciąg dalszy historii zakochanej w sobie pary. Wyobraźcie sobie sytuację, w której czytacie ciekawą książkę i nagle okazuje się, że brak w niej jednego rozdziału, a kolejna część lektury bazuje na informacjach zawartych na wyrwanych stronach. Ja zareagowałbym raczej nerwowo. Tak samo jest w przypadku epki Agaty i Wojtka, której tematyką są relacje damsko-męskie oraz cztery etapu (lub też stany) uczucia, jakie pojawia się między nimi. (Recenzja)

2. Rhythm Baboon „The Lizard King EP” (2016; Polish Juke/U Know Me Records)
Przy pierwszym kontakcie z „The Lizard King EP” miałem nieco mieszane uczucia, ale postanowiłem dać tej płycie drugą szansę. Cieszę się, że zdecydowałem się na ten krok. Nie potrafię wyjaśnić dlaczego przy wcześniejszym odtworzeniu epka Baboona nie przypadła mi do gustu. Druga i kolejne okazje dawały już jednak sporo satysfakcji, dlatego na początku rada dla Was – nie zniechęcajcie się, spróbujcie odczekać kilka dni i wciśnijcie play raz jeszcze. W zamian „The Lizard King EP” zaoferuje brzmienie oscylujące na granicy footworku i juke, pomysłowe sample (te gitary!) i dość lekkie melodie. Piszę „dość lekkie”, ponieważ wspomniane muzyczne stylistyki zazwyczaj dość mocno mnie męczyły. Rhythm Baboon potrafił zrównoważyć fundamenty gatunku z wkładem własnym. Pocięte i loopowane wokalizy dopełniają oblicza całości. Epkę uzupełnia jeszcze remiks „Head In The Clouds” autorstwa didżeja Fulltono.

1. Mint Moods „Way Back EP”” (2016; wydanie własne)
Szczecin wydając na świat Katarzynę Nosowską zrobił już i tak wiele dla polskiej muzyki, dlatego brak wywodzenia się z tego miasta innych ciekawych artystów nie byłby przecież żadną zbrodnią. Na szczęście dla nas wszystkich na wokalistce zespołu Hey się nie skończyło i kilku wartych uwagi przedstawicieli polskiej muzyki rodem ze Szczecina zidentyfikujemy bez większego problemu. Teraz należy wyciągnąć ołówek i do wspomnianej szczecińskiej listy dopisać kolejny projekt: Mint Moods. Grupa, która w 2016 roku zadebiutowała materiałem „Way Back EP”, to dwóch panów grających (gitara, gitara basowa), jeden pan klikający w przyciski i ruszający pokrętłami (syntezator, sampler) oraz wokalistka. Ich twórczość oscyluje w klimacie spokojnego r&b z domieszką soulu i muzyki elektronicznej. Pięć piosenek zaprezentowanych na epce to dość zgrabna próba… no właśnie, czego? Odtworzenia? Tak, to będzie najlepsze słowo – odtworzenia amerykańskiej muzyki wspomnianego gatunku. Trudno jest odkryć coś, co już dawno zostało zdefiniowane – o to pretensji nie mam. Tym bardziej, jeśli brzmi to naprawdę bardzo dobrze. (MAK)

* * * * *

Najlepsze zagraniczne płyty 2016 roku
Najlepsze polskie płyty 2016 roku
Najlepsze zagraniczne epki 2016 roku
Najlepsze polskie epki 2016 roku
Najlepsze zagraniczne debiuty 2016 roku
Najlepsze polskie debiuty 2016 roku
Najlepsze płyty z coverami 2016 roku
Najlepsze płyty z poezją 2016 roku
Najlepsze płyty koncertowe 2016 roku
Najlepsze utwory 2016 roku
Najlepsze koncerty 2016 roku

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: