AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Podsumowanie 2016 roku: Najlepsze płyty z coverami

W podsumowaniu 2016 roku tym razem skupiam się na płytach z coverami.

Wykonywanie lub interpretowanie cudzych utworów muzycznych to żadna nowość. Wielu wykonawców w ten właśnie sposób zaczynało swoje kariery. Nie ma żadnej ujmy w graniu piosenek, których nie jesteśmy autorami. Warunek jest jednak podstawowy – trzeba robić to dobrze. Wychodzi różnie.

Jak co roku w ramach podsumowania ostatnich dwunastu miesięcy osobny wpis postanowiłem poświęcić najlepszym płytom, które wypełnione zostały tak zwanymi coverami. Podobnie jak w latach poprzednich, głównym wyznacznikiem było to, aby coverami były utwory muzyczne posiadające tekst, czyli po prostu piosenki. Nie brałem pod uwagę instrumentalnych płyt jazzowych, na których zespoły grały po swojemu klasyczne dla tego gatunku numery. Podobnie jak w przypadku listy z płytami z poezją, dzisiejsze zestawienie jest mieszane (tj. pojawia pięć pozycji) i zawiera tytuły polskich oraz zagranicznych wykonawców.

5. Krystyna Stańko „Novos Anos” (2016; For Tune)
Na swojej nowej płycie Krystyna Stańko sięga po klasykę bossa novy, utwory autorstwa mistrzów gatunku, jak chociażby Antonio C. Jobima (tych jest aż siedem), Marcosa Valle’a, a także Chicka Corei. Ktoś powie – wybór oczywisty i przewidywalny, ktoś inny zaznaczy, że próba podjęcia rękawic w starciu z piosenkami, które same w sobie są już ponadczasowymi przebojami, to przedsięwzięcie ryzykowne. Dodając do tego fakt, że niemal każdy z numerów, jakie znalazły się na „Novos Anos”, doczekał się lepszych lub gorszych coverów, okazuje się, że Stańko aż tak łatwo nie miała. Nie wiem czy to sam talent, czy też odrobina szczęścia wymieszanego z muzyczną pasją i kobiecą intuicją, ale wokalistce udało się obronić. (Recenzja)

4. Jeff Buckley „You And I” (2016; Legacy Recordings)
Jeff Buckley to przykład wykonawcy, którego kariera kwitnie także po śmierci (oczywiście dzięki żerującej na jego talencie wytwórni). Amerykanin za życia nagrał tylko jeden studyjny album („Grace”, 1994), natomiast pięć płyt trafiło do sprzedaży już po 29 maja 1997 roku (z albumami live jest ich jeszcze więcej). „You And I” to kolejny tego typu tytuł. Jak informował wydawca krążka, opublikowany niedawno materiał to kilkanaście kawałków zarejestrowanych jeszcze przed oficjalnym debiutem artysty – w trakcie sesji nagraniowej z lutego 1993 roku. Złożony w całość i wydany w formie albumu zestaw piosenek to w większości covery (w stosunku 8:2) utworów z repertuaru takich wykonawców, jak chociażby Bob Dylan, The Smiths i Led Zeppelin. Jak na demo płyta wypada okazale. Słyszalne są inspiracje bluesem („Poor Boy Long Way From Home”, „Dream Of You And I”), rhythm and bluesem („Don’t Let The Sun Catch You Cryin’”), folk rockiem („Night Flight”), soulem („Everyday People”) oraz tzw. alternatywnym graniem („The Boy With The Thorn In His Side”). „You And I” to głos Buckleya plus gitara. Nic więcej. Minimalistyczna forma krążka uwypukla niebywały talent wokalisty, który mógł rozwijać się jeszcze bardzo długo (w chwili śmierci artysta miał dopiero trzydzieści lat).

3. Yumi Ito „Intertwined” (2016; Unitrecords)
Yumi Ito to raczej postać nieznana szerszej publice. Wokalistka zadebiutowała w 2016 roku solowym materiał zawierającym interpretacje jazzowych standardów. Takich płyt w historii muzyki było wiele – kilka pewnie prezentowało się lepiej, kilka gorzej. Jest jednak jeden niemuzyczny powód, dla którego wspominam o tym krążku. Mieszkająca na co dzień w Szwajcarii Yumi Ito posiada korzenie nie tylko japońskie (na co wskazywać może uroda i nazwisko), ale także polskie, co zdradza nam z kolei biografia umieszczona na oficjalnej stronie artystki. Fakt takich konotacji z Polską i Krajem Kwitnącej Wiśni w żaden sposób nie wpływa jednak na to, co zawarte zostało na płycie „Intertwined”. Nie znajdziemy na niej odwołań do nadwiślańskiego folku i azjatyckich brzmień. Debiutancki album Ito jest na wskroś jazzowy i utrzymany w ramach tzw. standardu. Nagrany z trio (Gabriel Dalvit – saksofon altowy, Yves Theiler – klawisze, Yuri Goloubev – kontrabas) materiał to osiem utworów, które w przeszłości wykonywali m.in. Nina Simone, Ella Fitzgerald, Helen Merrill i Frank Sinatra. Za banał będzie zapewne odebrana uwaga o indywidualnych rysach, jakie Ito nadała klasykom, przy jednoczesnym hołdowaniu tradycji, co słychać szczególnie w wokalizach artystki oraz konstrukcji poszczególnych wykonań. Bez względu na wyświechtany stan tego sloganu, w przypadku „Intertwined” tak właśnie jest. Szwajcarka na przestrzeni niecałej godziny wykazuje się dobrym timingiem, wyczuciem melodii oraz niewątpliwym talentem wokalnym. O sile utrzymanej w mocno kameralnym klimacie płyty z pewnością stanowi również nieobecność perkusji. Cały ciężar rytmiki spoczywa w tym wypadku na kontrabasie, który doskonale wywiązuje się z powierzonego mu zadania. Zabieg ten podkreśla intymną atmosferę materiału, dodatkowo uwydatniając walory wokalne Ito.

2. Monika Borzym „Back To The Garden” (2016; Agora)
Kilka lat temu Monika Borzym oczarowała słuchaczy debiutanckim albumem „Girl Talk” wypełnionymi własnymi interpretacjami znanych przebojów, takich wykonawców jak Amy Winehouse, Dido czy Erykah Badu. Późniejszy krążek „My Place”, na którym gościnnie pojawił się m.in. gitarzysta John Scofield, zawierał już premierowe kompozycje. W 2016 roku wokalistka postanowiła ponownie sięgnąć po cudzą twórczość – tym razem mierząc się z repertuarem samej Joni Mitchell. Wprawkę do tego krążka polska wokalistka poczyniła już przy okazji pierwszej płyty, umieszczając na niej wykonanie piosenki „The Dry Cleaner From Des Moines”. Sympatia i fascynacja muzyką autorki „Court And Spark” najwyraźniej nie osłabły, przekładając się na longplay. Na „Back To The Garden” nie znajdziemy odtworzeń, ale w stu procentach autorskie pomysły na brzmienie. Teksty Mitchell ubrane zostały w zupełnie nowy muzyczny garnitur, przez co dla fanów kanadyjskiej artystki w pierwszej chwili mogą stać się nierozpoznawalne. Ale czy nie o to właśnie chodzi w nagrywaniu coverów? To zaskoczenie jest przecież najistotniejsze!

1. The Rolling Stones „Blue & Lonesome” (2016; Polydor Records)
The Rolling Stones wracają do korzeni. Grupa, która dzisiaj zgodnie uznawana jest za jedną z najważniejszych w historii muzyki, w 1964 roku zadebiutowała albumem wypełnionym coverami bluesowych utworów autorstwa m.in. Chucka Berry’ego, Rufusa Thomasa, Williego Dixona i Jimmy’ego Reeda. Pół wieku później Anglicy ponownie sięgają po piosenki ważne dla fanów elektrycznego bluesa. Na „Blue & Lonesome” pojawiają się nawet kompozycje Dixona i Reeda, co jednoznacznie wskazuje na powiązanie obu płyt i ciągłość historii, która zatacza swego rodzaju koło. Nie ma się co oszukiwać – Jagger, Richards, Woods i Watts brzmią świetnie (niech pozostanie tajemnicą ile w tym talentu, a ile studyjnych trików), a wsparcie w postaci chociażby Erica Claptona i Darryla Jonesa jeszcze bardziej podkręca atmosferę. Wybór hitów (najmłodszy z lat 70.) sprawia, że słuchacz dostaje przegląd kawałków istotnych dla gatunku. Płyta nie trwa nawet czterdziestu pięciu minut, ale przy takim doborze utworów oraz wysokim poziomie gry czas i tak mija o wiele szybciej. (MAK)

* * * * *

Najlepsze zagraniczne płyty 2016 roku
Najlepsze polskie płyty 2016 roku
Najlepsze zagraniczne epki 2016 roku
Najlepsze polskie epki 2016 roku
Najlepsze zagraniczne debiuty 2016 roku
Najlepsze polskie debiuty 2016 roku
Najlepsze płyty z coverami 2016 roku
Najlepsze płyty z poezją 2016 roku
Najlepsze płyty koncertowe 2016 roku
Najlepsze utwory 2016 roku
Najlepsze koncerty 2016 roku

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Advertisements

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: