AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: HoTS „Numbers”

Ale numer(y), ale jazz!

Zespół HoTS (foto: hotsband.pl; materiały prasowe)

Chciałbym użyć kiedyś w recenzji mojego ulubionego zwrotu z serialu o przygodach kapitana Hansa Klossa – „Nie ze mną te numery…!”. Cholera, znowu się nie uda. Kwintet HoTS swoją nową płytą skutecznie zniweczył mój misterny plan.

Chociaż w dużej części zaimprowizowana (wszystkie interludia), płyta „Numbers” jest szalenie odmienna od tego, co pojawiło się na wydanym niedawno albumie tria Michała Milczarka (recenzja już niedługo na blogu). Propozycja HoTS jest spokojna, mocno nastawiona na harmonię oraz subtelność, co jednocześnie zupełnie nie przeszkadza w budowaniu emocji i napięć na linii muzycy-odbiorcy oraz pomiędzy samymi członkami grupy. Zaimprowizowany charakter wybranych kompozycji – przynajmniej teoretycznie – powinien nieść za sobą nieco większą nutę szaleństwa. Jest inaczej, co trochę zaskakuje (oczywiście na plus) i jednocześnie urzeka.

Poszczególne utwory, jak i cały krążek, rozwijają się niczym dobra powieść. Narracja wciąga, jedne wątki uwypuklając, inne nieco skrywając, by za moment dokonać zwrotu i wydobyć na pierwszy plan wydawałoby się zupełnie poboczną historię. Tę samą muzyczną sytuację opisują i przybliżają różne instrumenty – prowadząc uzupełniającą się grę (np. saksofon, trąbka i perkusja w duecie z kontrabasem) lub co jakiś czas dominując nad całością (gitara, trąbka). Po kilkukrotnym wysłuchaniu tego, co zawarte na „Numbers”, odnoszę wrażenie, że powiększenie grupy o saksofon i położenie w kompozycjach większego nacisku na sekcję dętą, okazało się bardzo dobrym rozwiązaniem. Zabieg ten zrównoważy wkład kombinacji kontrabas-perkusja oraz gitary lidera.

Pomimo zwiększenia roli dęciaków, zespół HoTS nie obiera w swojej twórczości zupełnie nowego kierunku. Pod względem muzycznego klimatu album „Numbers” jest bardzo podobny do poprzedniego krążka. Wszystkie kompozycje, jak w przypadku „Harmony of The Spheres”, powstały w głowie Mikołaja Poncyliusza. Charakteryzuje je duża dbałość o szczegóły, polot, balansowanie na granicy ekspresyjności i spokoju oraz słyszalny progres w stosunku do tego, co znane z wcześniejszego krążka (stąd też wyższa ocena końcowa w porównaniu do debiutu). Finalnie, płyta jawi się jako podążanie wcześniej obranym szlakiem jazzu współczesnego oraz przykład idei długofalowego grania i współpracy, która przyświeca temu polskiemu zespołowi. (MAK)

HoTS „Numbers”
(2016; Multikulti Project)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2016-12-31 by in Recenzja and tagged , , , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: