AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Gold Song #347: „Bitter Sweet Symphony”

Mój ulubiony utwór drugiej połowy lat 90.

Okładka płyty „Urban Hymns” (foto: discogs.com)

Z dużym sentymentem spoglądam na lata dziewięćdziesiąte, kiedy jako nastolatek poznawałem świat, wyrabiając sobie przy okazji zdanie o wielu rzeczach. Pierwsze poważne znajomości (czasy osiedlowych/dzielnicowych band, pamiętacie to?), pierwsze decyzje o przynależności do określonej subkultury, pierwsza fascynacja koszykówką (pierwszy celny rzut za trzy na asfaltowym osiedlu za szkołą – mam ten obraz w głowie do dzisiaj), w końcu pierwsze mniej lub bardziej świadome wybory w kwestii muzyki. Mamy rok 1997, brytyjska grupa The Verve wydaje album „Urban Hymns”. Ja nie do końca zdaję sobie sprawę z tego, co to britpop, ale potrafię już z pełną świadomością stwierdzić, że „Bitter Sweet Symphony” robi na mnie wrażenie.

Dzisiaj, po prawie dwudziestu latach od premiery tego utworu, z równie pełną świadomością twierdzę, że piosenka, która przysporzyła The Verve tyle samo dobrego, co złego (mam na myśli oskarżenie o plagiat z powodu wykorzystania sampla z instrumentami smyczkowymi; więcej przeczytacie o tym tutaj), to najlepszy i zarazem mój ulubiony utwór drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.

Panowie z The Verve mają za sobą dwie reaktywacje, „Bitter Sweet Symphony” jest owocem pierwszej z nich. Piosenka nagrana została po przeszło roku od zawieszenia działalności. Jej wznowienie wiązało się z pogodzeniem interesów dwóch muzyków, którzy w brytyjskim zespole uchodzili za elementy niezbędne do jego istnienia – wokalisty Richarda Ashcrofta i gitarzysty Nicka McCabe’a. To ich talent kompozytorski w głównej mierze zrodził trzeci (i zarazem przedostatni) studyjny krążek grupy, którego oficjalna premiera przypadła na koniec września 1997 roku. Utwór, który dzisiaj przypominam, wybrany został na pierwszy singiel promujący materiał i trzeba przyznać, że był to strzał w dziesiątkę. Numer otrzymał nominację do nagrody Grammy w kategorii Najlepsza Piosenka Rockowa, plasując się wcześniej na drugim miejscu brytyjskiej listy przebojów oraz dwunastej pozycji amerykańskiego notowania Billboard Hot 100.

Co w „Bitter Sweet Symphony” jest takiego, że podoba się nawet po tak długim czasie? Przede wszystkim orkiestrowe intro, które już na dzień dobry sprawia, że słuchacz zaczyna baczniej zwracać uwagę na melodię wydobywającą się z głośników. Wejście perkusji, które jest faktycznym rozpoczęciem drugiej części piosenki – tej wokalnej – wręcz na stałe przykuwa do źródła dźwięku. I wreszcie tekst – prawdziwy, dotykający trudnego, ale uniwersalnego tematu wtłoczenia w formę. Witold Gombrowicz, gdyby żył i miał profil na Facebooku, dałby lajka. Albo i serduszko. (MAK)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2016-12-19 by in Posłuchaj and tagged , , , , , , .
%d blogerów lubi to: