AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Adam Pierończyk „Monte Albán”

Płyta nagrana w myśl powiedzenie, że podróże inspirują.

Adam Pierończyk (foto: Ignacy Matuszewski/materiały prasowe)

Panuje mylne przekonanie, że trasy koncertowe służą wykonawcom do poznawania świata. Nie twierdzę, że tak nie jest, ale w wielu przypadkach prawda leży całkiem gdzie indziej, a świat zwiedzany jest z okna busa lub, co gorsza, samolotu. Życie od występu do występu ma to do siebie, że trudno znaleźć wolną chwilę, aby wcielić się w turystę. Adam Pierończyk i towarzyszący mu basista Robert Kubiszyn szczęśliwie dysponowali kilkoma godzinami, które zagospodarowali wedle własnego uznania. Użyłem słowa „szczęśliwie”, ponieważ wizyta w miejscu Monte Albán, będącym czymś na kształt pozostałości po świątyni, punktu wycieczkowego i elementu łączącego współczesność z czasami starożytnymi, stała się nie tylko okazją do zwiedzania, ale przede wszystkim inspiracją do natychmiastowego nagrania nowego materiału opatrzonego tytułem meksykańskiej Białej Góry.

Płyta „Monte Albán” to osiem utworów. Do siedmiu z nich muzykę skomponował sam Pierończyk, natomiast kończący album numer „Departure” to wspólne dzieło całego tria, w skład którego – oprócz wspomnianego już Kubiszyna – wszedł również argentyński perkusista Hernán Hecht. Zamknięcie całej muzyki w klamrę stworzoną przez kompozycje „The Arrival” i „Departure” nie jest bezpodstawne. Pierończyk tworząc materiał był pod sporym wpływem odwiedzonych ruin i zdecydował się na koncept, którego osią i głównym tematem będzie wzgórze leżące nieopodal miasta Oaxaca. Patrząc na tytuły kolejnych utworów, widzimy jednocześnie wątki całej historii, którą po powrocie z Meksyku saksofonista opowiadam zapewne znajomym. Kilkuminutowe sekwencje dźwięków są muzyczną pamiątką wejścia na górę („At The Foot Of The Heavens”), poznania niezwykłych wierzeń związanych z tym miejscem („Aliens, Shamans, Glyphs And Ciphers”), zaciągnięcia się tamtejszym klimatem („Monte Albán Blues”), a także swego rodzaju pocztówką, na której widać tańczących tubylców („Danzantes”). A może to nie wspomnienia naszego muzyka, ale próba wyobrażenia sobie obecności przybyszów z innej galaktyki, którzy rzekomo przyczynili się do zbudowania tego, co dzisiaj znamy pod nazwą Monte Albán?

Od strony muzycznej tegoroczny materiał Adama Pierończyka to propozycja bardzo subtelna. Osiem kompozycji zawartych na krążku posiada bardzo nienachalną budowę i to pomimo wzmocnienia ich przez elektronikę (podpięta do prądu gitara basowa, ale również wszelkiego rodzaju cyfrowe procesy, programowania oraz klawisze). Słuchając „Monte Albán” nie ma się wrażenia, że brzmienie dominuje nad odbiorcą. Przy tej delikatności dochodzi jednak do sytuacji, w której człowiek wabiony pięknem melodii zagłębia się w nią. Ten album zwyczajnie kusi, następnie hipnotyzuje, a ostatecznie całkowicie uzależnia. Dźwięk saksofonów (tenorowego i sopranowego) działa przy tym niczym syreni śpiew. Tylko puenta tej opowieści jest zgoła odmienna od finału greckiego mitu – tutaj nikt o skały się nie rozbija.

Być może śpieszę się z przyznawaniem medali (odsłuch kilku tytułów jeszcze przede mną, a do końca grudnia zostało przecież kilkanaście dni), ale dwudziesta płyta w dorobku Adama Pierończyka to bodaj najlepszy free jazzowy materiał, jaki ukazał się w 2016 roku. Album został skomponowany i nagrany dość szybko (utwory zarejestrowano jeszcze przed powrotem do Europy), dzięki czemu jest on obrazem czystych emocji i wrażeń towarzyszących muzykowi w trakcie pobytu w Meksyku. Przykład na to, że podróże jednak inspirują. (MAK)

Adam Pierończyk „Monte Albán”
(2016; wydanie własne/Jazz Sound)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2016-12-15 by in Recenzja and tagged , , , , , , .
%d blogerów lubi to: