AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Gold Song #345: „Everybody’s Jumpin'”

Cztery lata bez mistrza.

Dave Brubeck (foto: Carel De Vogel, jazzinphoto.wordpress.com)

Cztery lata temu, dokładnie 5 grudnia 2012 roku zmarł Dave Brubeck. Jazzman, kompozytor, pianista, inspiracja dla wielu pokoleń muzyków. Dla niektórych idol, dla innych mistrz. Człowiek, z nazwiskiem którego kojarzony jest utwór, który wykonywał, ale nie skomponował. Ot, psikus losu. Chodzi oczywiście o kultowe „Take Fave”, które znalazło się na albumie „Time Out” (o utworze pisałem już jakiś czas temu). Numer autorstwa saksofonisty Paula Desmonda, członka kwartetu Brubecka, był jedyną melodią, jaka włączona została do płytowego materiału z 1959 roku i nie była podpisana nazwiskiem urodzonego w Kalifornii pianisty. Wielu krytyków wypomina ten fakt, używając go jednocześnie jako argumentu za tezą, iż Brubeck wcale nie był wielkim muzykiem, a całą niemal karierę odcinał kupony dzięki przebojowi napisanemu przez kolegę. Jest to oczywiście wierutną bzdurą. Owszem, wcześniejsze płyty jazzmana – czy to nagrane w kwartecie, w trio, ale też solowo – nie zdobyły od razu wielkiej popularności poza tak zwanym środowiskiem, jednak spora w tym „zasługa” samego Brubecka. Nie chodzi wcale o talent (krążki nie były przecież kiepskie), ale postawę prezentowaną przez Amerykanina. Pianista zwyczajnie nie chciał komercjalizować swoich nagrań. Grał świetnie przyjmowane koncerty, nagrywał pionierskie płyty, nie bał się eksperymentu i robił to wszystko z daleka od mainstreamu, z którym nie było mu po drodze. Sukces albumu „Time Out”, którego odbiorcami okazali się nagle nie tylko fani, których Brubeck od lat edukował muzycznie, był więc sporym zaskoczeniem – głownie dla samego jazzmana.

Płyta z 1959 roku, która niewątpliwie zmieniła życie Dave’a Brubecka, jest punktem wyjścia dla dzisiejszej odsłony cyklu Gold Song. Jako że o „Take Five” pisałem w 2012 roku na dwa miesiące przed śmiercią jazzmana, tak dzisiejszym utworem, jaki chciałbym przypomnieć, będzie „Everybody’s Jumpin'”. Przedostatnia kompozycja na stronie B „Time Out” to trwający cztery i pół minuty przykład na dobrą współpracę na linii pianista-saksofonista. Początek należy do nich obu, środkowa część jest popisem gry Desmonda, którego saksofon altowy wybrzmiewa na tle sekcji rytmicznej, natomiast dalszy fragment to dominacja Brubecka, który oprócz kontynuacji motywu przewodniego dodaje również kilka muzycznych odskoczni. Swój czas otrzymuje także perkusista Joe Morello, którego koniec partii solowej jest symbolicznym początkiem ponownej wspólnej gry wszystkich instrumentów. Zresztą, posłuchajcie sami. (MAK)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2016-12-05 by in Posłuchaj and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: