AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Krótka piłka #348: Tryptyk bydgoski

Trzy tegoroczne płyty z Bydgoszczy, o których warto wiedzieć.

Bisz/Radex „Wilczy humor”
(2016; Pchamytensyf/Agora)
Pierwsza bydgoska płyta jest nieco oszukana. Bisz urodził się w mieście nad Brdą, ale Radex pochodzi z Wołomina. Umówmy się jednak, że połowiczny związek też się liczy. „Wilczy humor” to dla mnie jedna z czterech najlepszych polskich rapowych płyt tego roku. Nie przekreślam tego, że w grudniu nie ukaże się już nic lepszego, ale do krążka Bisza i Radexa czuję tak zwaną miętę. Wiem, że wielu słuchaczy krajowego rapu miało problem z tym, że Bisz na współtwórcę swojej płyty wybrał gościa z jakichś tam Pustek. Trwoga całkiem niesłuszna, ponieważ Radex, czyli Radek Łukasiewicz – tekściarz, basista i kompozytor – poradził sobie z powierzonym mu zadaniem nadzwyczaj dobrze. Pozwolicie, że zacytuję facebookowy wpis Marcina Staniszewskiego, czyli człowieka, który stoi za projektem Beneficjenci Splendoru: „Sorry, ale to są bity o jakich większość polskich bitmejkerów może tylko pomarzyć. I nie piszę tego jako kolega, ale jako jeden z tych bitmejkerów, który dostał sporą lekcją pokory. Jezu – to jest jego pierwsza płyta w tym stylu. Aż boję się pomyśleć co będzie dalej”. Gdzie tkwi sekret? Radex nie starał się na siłę osiągnąć hip-hopowego brzmienia i właśnie to rozwiązanie przyczyniło się do tak dobrego efektu końcowego. „Wilczy humor” od strony muzycznej jest bowiem zlepkiem wielu stylistyk i gatunków, z którymi w artystycznym życiu miał do czynienia Łukasiewicz. Elementy pop-rocka? Są („Potlacz”). Ociosana z ozdobników elektronika? Obecna („Pogoń”). Łamana rytmika nawiązująca do jazzowych źródeł? Również się znajdzie („Nie mam głowy”), tak samo jak trapowe syntetyki, brzmienie à la ograny Hammonda, a także elektroniczne breaki. Momentami brzmi to nieco plastikowo, ale zrzucić można to na karb debiutu, ewentualnie zamierzonego zamysłu. Na tego typu podkładach dobrze odnalazł się Bisz. Niektórzy mogą powiedzieć, że bydgoski raper stracił tak zwane jaja, a jego nawijka nie jest już tak wyrazista jak kiedyś i… będzie miał rację. Faktycznie Bisz odszedł w nieco lżejszą poetykę, jednak na wykonanie takiego ruchu też trzeba mieć odwagę. Narażenie się na krytykę słuchaczy, którzy szufladkują artystów, nie jest niczym nowym, więc podejrzewam, że reprezentant B.O.K.-u od początku miał na to, przepraszam za wulgaryzm, wyjebane. Owszem, Bisz nawija nieco inaczej, ale wciąż z ikrą i świetnymi tekstami, które od początku jego rapowej kariery przykuwały uwagę odbiorców.

Nieznanyklarenz „OFBIT Warmup Mixtape”
(2016; QueQuality)
Druga z czterech najlepszych polskich rapowych płyt 2016 roku (lub jak kto wioli „jedna z moich ulubionych”, ale to przecież to samo). Nieznanyklarenz do akcji z Młodymi Wilkami pasował jak pięść do nosa, ale jak na pięść przystało rozkwasił ten nos i poszedł po swoje. Raper z Bydgoszczy to zawodnik z charyzmą, mądrymi tekstami, z łatwością odnajdujący balans między sentymentalnymi wątkami a ostrzejszymi diagnozami na temat rzeczywistości oraz rzadką umiejętnością dobrego doboru bitów (Szpalowsky, jeśli to czytasz, wiedz, że szanuję Twój talent!). Oczywiście słuchacze znający Klarenza z jego wcześniejszej twórczości stwierdzą, że połowa tegorocznej płyty to tematyczne odgrzewane kotlety. Faktycznie, kilka wątków zostało powielonych, ale nie ma się też czemu dziwić – w końcu każdy raper ma swoje standardowe zagadnienia, które lubi lub potrafi poruszyć. U autora materiału zatytułowanego „OFBIT Warmup Mixtape” łatwiej jednak przejść nad tym do porządku dziennego i nie szukać dziury w całym. Wszystko przez to, że forma i styl, w jakich robi to Klarenz, stanowią dobrą rekompensatę.

Tearpop „Dancing Drama”
(2016; wydanie własne)
Tryptyk bydgoski zamykam płytą duetu Tearpop pod tytułem „Dancing Drama”. Propozycja od wokalistki i tekściarki Małgorzaty Dziemitko (słuchacze mogą kojarzyć ją chociażby ze współpracy z Tomem Hornem) oraz producenta Marcina Jankowskiego to jedenaście anglojęzycznych utworów utrzymanych w stylistyce trip-hipu, elektronicznego popu i stylistyki IDM. Wszystko podane w bardzo chilloutowej odsłonie i zmysłowej otoczce, która zaintryguje nie tylko starych wyjadaczy tanecznych parkietów, ale także tych odbiorców, którzy stawiają głównie na słuchanie muzyki i szukanie w niej smaczków. Materiał z powodzeniem zaproponować można nie tylko miłośnikom muzyki elektronicznej. Płyta „Dancing Drama” powinna zostać pozytywnie przyjęta również przez fanów ambitnego popu spod znaku hybrydy łagodnie pulsującego bitu oraz nienarzucającego się wokalu. Pięćdziesiąt minut syntetycznego brzmienia odwołującego się do stylistycznych wzorców i standardów, podane w muzycznym sosie własnym o nazwie Tearpop. (MAK)

About Mateusz "Axun" Kołodziej

tarnowianin, nauczyciel języka polskiego, autor książki „Utwór muzyczny jako środek dydaktyczny na lekcji języka polskiego”, bloger muzyczny, fan koszykówki, żużla i prozy Jerzego Pilcha.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: