AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Ted Novak „Monument Valley”

Płyta inspirowana Indianami, których obecności jednak nie dostrzegam.

Ted Novak (foto: Michał Pawliszewski)

Ted Novak nie jest gitarzystą, o którym mówią wszyscy fani krajowego jazzu. Muzyk pozostaje nieco w cieniu kolegów posiadających bardziej donioślejsze nazwiska, ale nie zraża się i nagrywa kolejną płytę. Po ciekawym albumie „Rural Crisis”, który ukazał się dwa lata temu, Novak wraca z premierowym materiałem „Monument Valley”. Podobnie jak poprzedni krążek, tak i ten wydany w 2016 roku jest mieszanką jazzu, stylistyki fusion, psychodelii oraz blues. Niezmienne pozostało również podejście do tworzenia. Gitarzysta swoje albumy lubi nagrywać z myślą o konkretnym koncepcie. W 2014 roku były to między innymi wydarzenia na Ukrainie, teraz inspiracją stali się Indianie Navaho zamieszkujący krainę geograficzną o nazwie Monument Valley – dla amerykańskiego rządu będącą tylko rezerwatem, dla ostatnich przedstawicieli plemienia ziemią świętą. Na swoim nowym albumie Ted Novak, jak sam zaznacza, chce wprowadzić słuchacza we własne rozumienie tego miejsca. Dobrze, że taka adnotacja się pojawia, ponieważ biorąc pod uwagę muzyczną zawartość płyty, nigdy nie domyśliłbym się, że nawiązuje ona do rdzennych Amerykanów. Czy to minus? Dla niektórych odbiorców pewnie tak.

„Monument Valley” to normalny (czy to już komplement?) materiał jazzowy. Te wszystkie historyjki o turkusowym kolorze okładki, która nawiązywać ma do kamienia wykorzystywanego przez Indian do wytwarzania biżuterii, oraz symbole na wewnętrznej stronie skrzydełka digipaku (wilk, orzeł, szaman oraz halucynogenny peyotl będące jednoznaczną aluzją do czerwonoskórych), to tylko – albo aż – wymysł Novaka, utartych stereotypów i przekazywanych nam informacji o Indianach. Jeżeli coś na tej płycie jest na wskroś amerykańskie i zakorzenione w tamtym kontynencie, to muzyka i stylistyka w jakiej utrzymane są kolejne kompozycje. Osiem w pełni instrumentalnych utworów zawartych na „Monument Valley” to tak zwany mainstreamowy jazz z wyraźnie dominującą rolą gitary. Wyraźnie, ale też bez zbytniej przesady. Zazwyczaj w sytuacji, kiedy liderem jazzowego projektu okazuje się gitarzysta, dźwięk jego instrumentu spycha na dalszy plan pozostałych członków. Ted Novak nie jest typem muzycznego onanisty. Solowe partie, owszem, są wyraźnie zaznaczone, jednak gitarzysta nie robi nic ponad poziom dobrego smaku. Jan Smoczyński (ograny Hammonda) i Paweł Dobrowolski (perkusja) są dzięki temu nie tylko dodatkami, ale znaczącymi i równie ważnymi elementami brzmieniowej układanki pod nazwą „Monument Valley”. Co cieszy, budowa zaprezentowanych na płycie kompozycji pozostawia sporo wolnego miejsca, które wypełnić i rozwinąć można w sytuacji koncertowej. Występy na żywo są bowiem doskonałą okazją do tego, aby przedłużyć kilka fraz i pokazać więcej muzycznych wygibasów, zasługując tym samym na brawa ze strony publiczności.

Warto zauważyć, że płyta „Monument Valley” – w przeciwieństwie do „Rural Crisis” – nagrana została bez basisty, przy jednoczesnym zachowaniu liczby wykorzystanych instrumentów (wakat po basie zajęły organy Hammonda). W takiej sytuacji pełna odpowiedzialność za rytmiczną stronę kompozycji spadła na Dobrowolskiego, który wywiązał się z niej w stu procentach. Ewentualną lukę po partiach kontrabasu lub gitary basowej w kilku momentach uzupełniła również gra Smoczyńskiego, co dodało albumowi ciekawej brzmieniowej głębi.

W kompozycyjnej całości zebranej pod tytułem „Monument Valley” jej autor Ted Novak widzi (i zapewne także słyszy) echa amerykańskiego rezerwatu dla Indian i inspirację życiem plemienia Navaho. Ja słyszę po porostu jazz, jednocześnie przyjmując za pewnik tłumaczenie autora, ponieważ nie wiem co w chwili tworzenia kolejnych utworów siedziało w jego głowie. Interpretacja poprawności odczytania tego zamysłu jest równie trudna, jak powiedzenie co właściwie poeta miał na myśli. Bez względu na to, jakie drugie dno dostrzeżemy na „Monument Valley”, najważniejsza i tak będzie odpowiedź na pytanie: Czy podoba się nam muzyka zawarta na płycie? Ja kiwam głową twierdząco. (MAK)

Ted Novak „Monument Valley”
(2016; wydanie własne)

*** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera.

About Mateusz "Axun" Kołodziej

tarnowianin, nauczyciel języka polskiego, autor książki „Utwór muzyczny jako środek dydaktyczny na lekcji języka polskiego”, bloger muzyczny, fan koszykówki, żużla i prozy Jerzego Pilcha.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2016-10-30 by in Recenzja and tagged , , , , , , , .

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: