AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Beata „B3”

Solowa płyta Beaty Kozidrak zaskakuje – również na plus.

Okładka płyty „B3” (foto: materiały prasowe)

Nie przepadam za polską muzyką pop. Zresztą za zagraniczną odmianą tego gatunku (z kilkoma wyjątkami) również nie dałbym złamanego grosza. Muzyka Bajmu i Beaty Kozidrak także nie była nigdy przeze mnie faworyzowana. Kilka utworów z okresu tak zwanego PRL-u wpisuje się w kanon krajowej piosenki – i ja to szanuję, ale niekoniecznie chętnie do tego wracam. Teraz, była już wokalistka Bajmu, zdecydowała się ostatecznie postawić na karierę solową. Całkiem niedawno ukazał się jej trzeci autorski krążek. I chociaż singiel promujący – „Upiłam się Tobą” – straszył słuchaczy z radioodbiorników, będąc przy okazji usilnie lansowanym na przebój tegorocznego lata, zdecydowałem się sięgnąć po „B3”. Ku mojemu (być może również Waszemu) zaskoczeniu nie będę w stosunku do tej płyty bardzo krytyczny. Powód? Przynajmniej za kilka piosenek Bacie Kozidrak należą się ciepłe słowa.

Trzecia solowa płyta ex-wokalistki Bajmu to zestaw utworów o relacjach damsko-męskich. Czy jest to album koncepcyjny i autobiograficzny zarazem? O to należałoby zapytać samej Kozidrak, jednak porównując to, co działo się w życiu piosenkarki przez ostatni czas (różne portale plotkarskie powinny być, o dziwo, dobrym miejscem, aby częściowo poznać tę historię) oraz treść zaprezentowanych numerów, zbyt dużym błędem byłoby sądzić, że obie te kwestie nie łącza się chociaż w kilku punktach. Zdrada byłego partnera, redefiniowanie terminu miłość, próba odnalezienia się i poukładania życia w nowej rzeczywistości i wreszcie kolejny mężczyzna, któremu udało się zaufać i otworzyć przed nim serce – to wątki, które przewijają się przez utwory śpiewane przez Beatę. Zbyt duży ekshibicjonizm? Prywatne życie na sprzedaż? Być może, ale czy w rozliczaniu się muzyków z przeszłością jest coś nadzwyczajnego? Czy tego typu płyt nie otrzymywaliśmy już w wcześniej? W Polsce – być może nie, ale na tak zwanym Zachodzie kilka podobnych albumów miało już swoją premierę. Śmiem twierdzić, że taka forma opowiedzenia o sobie jest lepsza od kamer w domu Michała Wiśniewskiego.

Na solowej płycie Kozidrak częściowo zaryzykowała i podążyła w innym muzycznym kierunku niż dotychczas. Co prawda początek płyty nie zniewala („Bingo”, singiel promujący i „Nie kochaj mnie” nie są wielkimi utworami), jednak kolejnymi piosenkami album już tylko zyskuje. Pierwszy sygnał lepszego brzmienia daje kawałek „Niebiesko-zielone”, którego chwytliwy refren rozbudza nadzieję na potencjalny podbój popowych list przebojów. Pojawiająca się po nim ballada „Obok nas” to zdecydowanie najlepszy moment całego krążka. Quasi-gospelowy chór i oparcie utwory na melodii wytyczanej przez klawisz pokazują, że Kozidrak pracując nad „B3” sporo inspiracji czerpała zza oceanu. I słusznie, ponieważ w tych spokojniejszych i bardziej amerykańskich schematach („Ruchome wydmy”, „Zamek z piasku” oraz „Drugie dno” z typową dla Jankesów brzmieniową pompą w postaci partii smyczków) wokalistka sprawdza się najlepiej.

Nie jest oczywiście tak, że całe „B3” utrzymuje równy i do tego dobry poziom. Zdarzają się i wpadki, które przypomną słuchaczom, że to wciąż tylko pop – nieco koślawy, mało ambitny, zrobiony bez większego namysłu („Słońce na dłoni”, „Letni wiatr”). Solowy album Kozidrak to także przykład, że nie zawsze można uciec od muzycznej przeszłości. Rockowe „Nie kochaj mnie” i emocjonalne „Blizny” brzmią niczym żywcem wyjęte z repertuaru Bajmu, a to dla nich raczej nie najlepsza rekomendacja.

To dość osobliwy moment – zarówno dla mnie, jak i dla tego blogu. Zazwyczaj tego typu płyty dość mocno obrywały, nie wychodząc ponad szkolna trójkę (dwa plus było raczej standardem). „B3” chociaż nie jest albumem idealnym i zawiera piosenki, których za nic w świecie nie puszczę ponownie, okazuje się materiałem zaskakująco ciekawym i robiącym ostatecznie dobre wrażenie. „B3” to także nowe otwarcie dla samej Beaty Kozidrak, która po latach spędzonych w schemacie brzmienia grupy Bajm, będzie mogła samodzielnie decydować o swoim artystycznym losie. Gdzie ją to zaprowadzi? Zapewne do części starych i pobajmowych słuchaczy. Czy dalej? Na dzień dzisiejszy – wątpię, aczkolwiek wszystko przed nią. (MAK)

Beata „B3”
(2016; Sony Music)

Advertisements

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2016-10-08 by in Recenzja and tagged , , , , .

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d blogerów lubi to: