AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Krótka piłka #338: A kto nie słuchał ten trąba?

Motywem przewodnim dzisiejszej odsłony cyklu Krótka piłka jest trąbka.

Gábor Boldoczki „Oriental Trumpet Concertos”
(2016; Sony Classical)
Zaczynam od pozycji bliskiej mi geograficznie, bowiem płyta węgierskiego mistrza trąbki nagrana została w znajdującym się nieopodal mojego rodzinnego Tarnowa Europejskim Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach, a trębaczowi towarzyszyła Orkiestra Sinfonietta Cracovia pod batutą Jerzego Dybały. Informację tę podaję oczywiście w formie ciekawostki, nie ma ona większego znaczenia na odbiór albumu i jego ocenę końcową. „Oriental Trumpet Concertos” to materiał, można rzecz, typowy – zaaranżowany na orkiestrę z wyraźnie zaznaczonym solistą w postaci Boldoczki. Biorąc pod uwagę fakt, że w większości przypadków słuchacze mają do czynienia z zestawieniem orkiestra plus fortepian, propozycja Węgra już na wstępie zyskuje atut zaskoczenia i zaciekawienia. Szczególnie w momentach, kiedy rozgraniczane są partie sekcji dętej i solowe partie liderującej trąbki, płynącej swobodnie na tle lub obok granej muzyki, poddającej się goniącym ją smyczkom, innym razem wpadającej w nostalgiczne tony wprowadzane przez zestaw altówek i skrzypiec. Na płycie (co istotne, gdyż nie dostajemy wyłącznie staroci) znalazły się dwa premierowe utwory – w tym jeden autorstwa Maestro Krzysztofa Pendereckiego. Pozycja raczej dla wybranych, gdyż nie każdy jest fanem takiego ujęcia muzyki, co nie przekreśla też szans na zaistnienie „Oriental Trumpet Concertos” w odtwarzaczu na przykład słuchacza jazzu lub rocka.

Till Brönner „The Good Life”
(2016; Sony Music Masterworks)
Till Brönner nie jest pierwszym muzykiem, który postanowił wziąć na warsztat jazzowe standardy i zaprezentować je wedle własnego uznania. Trzeba przyznać, że od strony brzmienia wyszło mu to bardzo zgrabnie. Piosenki oddają zarówno klimat lat, z których pochodzą, jak i czasów współczesnych. Pisząc o muzyce nie można zatrzymać się jednak tylko na nazwisku niemieckiego trębacza. Równie duża zasługa w końcowym sukcesie leży także po stronie towarzyszącego mu amerykańskiego zespołu z basistą Johnem Claytonem na czele. Panowie stanowią nie tylko świetne tło dla lidera, ale stają się swoistymi bohaterami tej płyty. Ich gra wznosi się naprawdę na wyżyny delikatności, sprawiając, że „The Good Life” jawi się jako doskonała propozycja dla miłośników spokojnego, lekkiego i melodyjnego jazzu. Efekt końcowy psuje jednak Brönner. Nie, nie grą na instrumencie – bo ta, jak już wspomniałem, jest najwyższej próby – ale śpiewem. Tak, Niemiecki trębacz to również wokalista. Ta, jak i poprzednie płyty w jego dyskografii, pokazują dobitnie, że artysta nie boi się używać swojego głosu. Owszem, swoją barwą wpasowuje się w ogólną stylistykę albumu, jednak jakość pozostawia według mnie już wiele do życzenia. Wokal Brönnera jest zbyt mało wyrazisty, aby zaskoczyć słuchaczy przy wykonywaniu jazzowych standardów, a właśnie tego oczekiwałbym od kogoś, kto sięga po utwory znane i lubiane już w oryginale.

Avishai Cohen „Into The Silence”
(2016; EMC Records)
„Into The Silence” to ważna pozycja w płytowym dorobku izraelskiego trębacza. Powody na jej wyjątkowość są dwa. Po pierwsze, wydany w tym roku album to pierwszy tytuł Cohena nagrany dla wytwórni EMC Records. Wcześniej muzyk związany był z mniejszym i niezależnym labelem Anzic. Kontrakt z niemiecką firmą powiązaną umowami dystrybucyjnymi z Universal Music to niewątpliwy awans i wyróżnienie. Drugi powód jest już bardziej osobisty i mający decydujący wpływ na to, co umieszczone zostało na płycie. „Into The Silence” trębacz zadedykował i nagrał dla zmarłego ojca. Fakt ten wpłynął na klimat i stylistykę kolejnych utworów. Krążek utrzymany jest w melancholijnym, nieco ponurym, a momentami nawet przygnębiającym tonie. Dźwięki wydobywające się z głównego instrumentu uderzają we wrażliwą stronę ludzkiej duszy. Żal i smutek wylewają się z głośników po wciśnięciu przycisku play i towarzyszą nam aż do końca płyty. Cholera, nie znałem ojca Cohena, a sam w pewnym momencie zacząłem odczuwać jego brak. Być może wyda się to śmieszne, ale tak naprawdę było. Oddziaływanie na odbiorcę to zdecydowanie najmocniejszy atut tego dobrego muzycznie krążka. (MAK)

Advertisements

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d blogerów lubi to: