AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Marcin Krzyżanowski „Kenosis Music”

Marcin Krzyżanowski zaprezentował płytę z muzyką ładną, aczkolwiek trudną w odbiorze.

Okładka płyty „Kenosis Music” (foto: materiały prasowe)

Marcin Krzyżanowski nie jest osobą, o której w pierwszej kolejności pomyślimy „jazzman”. Dla miłośników sztuki – tej przez duże S – artysta znany jest przede wszystkim jako kompozytor muzyki teatralnej oraz filmowej. Echa tych zajęć doskonale słychać na płycie „Kenosis Music”, która niedawno ukazała się w barwach oficyny wydawniczej For Tune w serii pomarańczowej symbolizującej tak zwaną muzykę współczesną.

Krzyżanowski jest przedstawicielem tego grona artystów i świata kultury, które – odnoszę przynajmniej takie wrażenie – nie chce w stu procentach oddawać się konkretnej stylistyce. Identyfikowanie się z jednym kręgiem kultury i jej źródłem jest ograniczaniem własnej twórczości, która w szczególności w przypadku jazzmanów i artystów reprezentujących współczesny nurt w sztuce nie znosi przecież granic, zwalczając je poprzez stawianie na różnorodność.

To, co wybija się na pierwszy plan w przypadku obcowania z płytą „Kenosis Music”, to jej słyszalna dychotomia. Prawie godzinny materiał autorstwa absolwenta krakowskiej Akademii Muzycznej z jednej strony wydawać może się aż nadto zbuntowany, jak na muzykę oscylującą w pewnych ramach, z drugiej zaś zbytnio tych ram się trzymający. Zwariowany i poukładany zarazem. Te bieguny, niczym magnesowy plus i minus, przyciągają się jednak, tworząc absolutną całość – przemyślany projekt muzyczny, w którym odbijają się zawodowe doświadczenia kompozytora (sporo melodii we fragmentach lub w całości sprawdziłoby się jako tło w teatrze tańca współczesnego lub jako muzyczny krajobraz scenerii filmowej), inspiracje jazzem i muzyką sakralną (chorały i psalmy z wokalnym udziałem Mieczysława Eligiusza Litwińskiego) oraz wpływy ambalażu, czyli jednego z kierunków sztuki współczesnej.

Zaprezentowana płyta to zbiór kilkunastu nagrań, dla których głównym wyznacznikiem stało się tytułowe ogołocenie (od greckiego słowa kenoza oznaczające właśnie ogołocenie) rozumiane jednak nie jako termin teologiczny, do którego w oryginale się odwołuje, ale artystyczna idea ograniczeń. Krzyżanowski wraz ze swoim zespołem (na albumie pojawiają się instrumentaliści powiązani ze sceną improwizowaną, np. saksofonistka Paulina Owczarek i współpracujący z krakowskim Teatrem im. Juliusza Słowackiego Piotr Żyła na krążku odpowiedzialny za elektronikalia) proponuje słuchaczom kompozycje bez wspomagaczy, muzykę, której nie towarzyszą wszelkiego rodzaju triki producenckie i studyjne mogące wzmocnić atrakcyjność melodii poprzez jej „podkręcenie”. „Kenosis Music” to czysta gra bez dopingu.

Dla jednej grupy odbiorców album ten będzie za mało jazzowy, inni z kolei nie podołają muzycznej wizji artysty zakładającej bezgraniczne brzmienie, dla którego punktem wyjścia stał się po prostu niczym nieskalany dźwięk. Jedni, odwołując się do slangu mediów społecznościowych, dadzą lajka, inni – nie. Nie ma się jednak czemu dziwić, tak już jest z muzyką dobrą, ale wymagającą nieco większego skupienia i czasu potrzebnego na jej poznanie. (MAK)

Marcin Krzyżanowski „Kenosis Music”
(2016; For Tune)

Advertisements

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: