AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: K.R.A.N. „The Zombie Chords”

Jazzowe zombie lepsze od Lao Che i Pink Freud.

K.R.A.N. (foto: Edyta Zajdlic-Kądziela, facebook.com/thekranband)

K.R.A.N. to jazzowa formacja, której pierwszy krążek poznałem dość późno, bo w 2014 roku, a więc aż pięć lat po jego oficjalnej premierze. Zawartość albumu zainteresowała mnie jednak na tyle, że o polsko-duńskiej grupie nie zapomniałem, ba!, co więcej – zdecydowanie oczekiwałem i wypatrywałem wiadomości z jej obozu. Trzeba przyznać, że muzycy potrzymali mnie i innych fanów w niepewności dość długo, ale nie ma się też czemu dziwić – artyści tworzący zespół przez te lata nie próżnowali, wydając kolejne solowe albumy lub biorąc udział w nagraniach zespołów prowadzonych przez kolegów z branży. Dla przykładu: polscy członkowie kwartetu, Tomasz Licak (saksofony) i Marek Kądziela (gitara), nagrali kilka dobrze przyjętych płyt, by wspomnieć tylko o tych najistotniejszych, jak „Trouble Hunting” Licaka oraz „The Opening” i „In Bloom” Kądzieli. Byli studenci The Carl Nielsen Academy of Music Odense w ubiegłym roku ponownie połączyli siły i spotkali się w studio, aby jeszcze jeden raz zagrać kilka jazzowych akordów.

Ta płyta jest niczym zderzenie dwóch przeciwieństw – romantycznej wizji improwizacyjnych, uduchowionych fragmentów granych przez Polaków i wycyzelowanej, można nawet rzec oziębłej gry duńskiej sekcji rytmicznej (Richard Andersson – gitara basowa, Kasper Tom Christiansen – perkusja), która stara się trzymać w ryzach słowiańskie harce kolegów. Panowie łączą te skrajności dość zgrabnie w jedną całość, serwując słuchaczom interesującą płytę. Od strony muzycznej to współczesny jazz oparty na mocnym saksofonowym akcencie, któremu wtóruje gitara elektryczna sięgająca po melodie charakterystyczne i dla stylistyki free, i fusion. Słychać, że artyści tworzący kwartet doskonale orientują się w jazzie, wiedzą, co chcą grać i dlaczego to robią. Doświadczenie zdobyte w różnych projektach i na różnych płaszczyznach muzycznych daje o sobie znać.

Ale dojrzałość i wyparcie młodzieńczej fantazji, która dostrzegalna była na debiutanckiej płycie sprzed kilku lat, nie zawsze wychodzą na dobre.

Jeśli miałbym znaleźć w „The Zombie Chords” coś negatywnego, byłoby to swego rodzaju niezdecydowanie. Inni nazwą to być może złotym środkiem lub idealnym wypośrodkowaniem pozwalającej sobie na wiele stylistyki free oraz rytmicznego, idealnego grania w punkt. Dla mnie zabrakło jednak pójścia na całość i poświęcenia dwóch-trzech utworów jednej ze wspomnianych wersji jazzu, co wpłynęłoby na większą wyrazistość materiału. Uwaga ta nie jest decydująca i w żaden sposób nie dyskwalifikuje albumu. Drugiego krążka K.R.A.N.-u na pewno nie odłożę w kąt. Owszem, wrócę do niego z dużą chęcią, ale nie tak szybko jak w przypadku debiutu z 2009 roku. (MAK)

K.R.A.N. „The Zombie Chords”
(2016; For Tune)

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: