AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Sabina Meck „Love Is Here”

Kolejny udany debiut na polskiej scenie jazzowej.

Zostałem tą płytą trochę zaskoczony. Nie żebym jej nie chciał, zwyczajnie w pierwszej kolejności spodziewałem się studyjnego krążka zespołu SoundMeck, którego Sabina Myrczek jest wokalistką. Grupa w ubiegłym roku została laureatem nagrody Grand Prix tarnowskiego Grupa Azoty Jazz Contest, a sama artystka otrzymała dodatkowe wyróżnienie dla największego talentu festiwalu. Jak się jednak okazało, SoundMeck w studiu nagraniowym zamelduje się w czerwcu, a Sabina taką wizytę ma już za sobą. Jej efektów posłuchać możemy na płycie zatytułowanej „Love Is Here” wydanej w tym roku przez label For Tune.

Solowy materiał Sabiny Meck składa się z dziewięciu kompozycji. To autorski debiut pełną gębą, bowiem wszystkie z zaprezentowanych piosenek napisane zostały przez Meck. Artystka odpowiada tutaj za muzykę, jej aranżację oraz warstwę tekstową. Przyznać trzeba, że album ten jest spójny stylistycznie. Utrzymany w spokojnej atmosferze wokalnego jazzu, składa się w przewadze z utworów – jak na jazz – krótkich, bo nieprzekraczających nawet pięciu minut. Zachowanie takiej dyscypliny czasowej związane jest z rezygnacją z dłuższych instrumentalnych form rozciągających kompozycje. Z tymi do czynienia mamy tylko w dwóch utworach („The Love Was There” i „Moments”). Co ciekawe, większa przestrzeń dla muzyków towarzyszących wokalistce nie sprawiała wcale, że ci puszczali wodze swej fantazji i odpływali w improwizacji. Owszem, partia fortepianu w „Moments” to świetna rzecz, ale wcale nie stawiająca w drugim rzędzie fragmentów z utworów krótszych, jak chociażby otwierającego całość „Except For You”. Zresztą ten fortepian i gra Agi Derlak (tegorocznej laureatki Fryderyka za Fonograficzny Debiut Roku w muzyce jazzowej) to wielka siła „Love Is Here”. Nie ujmując nic sekcji rytmicznej (Franciszek Pospieszalski – kontrabas, Bartosz Szablowski – perkusja), która z powierzonego zadania wywiązuje się w pełni (szczególnie podobać może się miły dla ucha fragment w „Tree Suspended”), ale to panie rządzą na tej płycie niepodzielnie. Wszystko dzięki kompozycyjnej budowie zaprezentowanych utworów, która sprzyja prezentacji w duecie wokal-fortepian. Takie dwuosobowe recitale – chociaż oszczędne w formie – mogą mieć czasami do zaproponowania więc niż gra z pełnym zespołem.

„Love Is Here” to trzy kwadranse przepełnione dobrze brzmiącymi melodiami, ciepłą i kojącą barwą głosu Sabiny Meck oraz wokalnym jazzem na najwyższym poziomie. Krajowa scena stała się bogatsza o kolejną niezwykle zdolną artystkę, której utworów już dzisiaj zwyczajnie wstyd jest nie znać. (MAK)

Sabina Meck „Love Is Here”
(2016; For Tune)

About Mateusz "Axun" Kołodziej

tarnowianin, nauczyciel języka polskiego, autor książki „Utwór muzyczny jako środek dydaktyczny na lekcji języka polskiego”, bloger muzyczny, fan koszykówki, żużla i prozy Jerzego Pilcha.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: