AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Nash „Trik”

Najlepsza polska płyta 2016 roku? Tak, gdyby rok kończył się 10 czerwca.

Nash, czyli Anna Gadt i Miłosz Wośko (foto: materiały prasowe)

Trudno przy takich płytach używać terminu „debiutancka”. Zarówno osoby tworzące duet Nash (Anna Gadt i Miłosz Wośko) oraz muzycy, którzy pomagali nagrywać album (m.in. Robert Rasz, Dawid Kostrzewa, Piotr Olkowski) w żadnym wypadku nie są młokosami stawiającymi pierwsze sceniczne kroki. Wszyscy mogą pochwalić się stażem i talentem, czyli cechami, które – przynajmniej teoretycznie – przekładać powinny się na dobre muzyczne wykonanie. „Trik” nie jest zatem materiałem stworzonym na zasadzie debiutanckich prób i błędów, w których da się wyczuć młodzieńczą fantazję. To zestaw piosenek przemyślanych, nagranych według określonego planu (nie mylić ze schematem), którego efektem końcowym jest sukces artystyczny. Bo do komercyjnego (stety? niestety?) daleko.

Zanim pierwszy raz płyta „Trik” zagościła w moim odtwarzaczu, patrząc na okładkę (zresztą bardzo sympatyczną, przyznacie) zastanawiałem się jaki trik zaprezentuje mi duet. Czym on będzie? Niewinną zmyłką? Blefem mającym wprowadzić słuchaczy w ślepy zaułek? A może sztuczką, która w pierwszej chwili odsłoni naiwność i zdenerwuje, by później sprawić, że wszyscy będziemy się głośno śmiać? Odpowiedź poznałem po wybrzmieniu ostatniego taktu piosenki „Bajka”. Zrozumiałem, że wybieg polega na przeciwstawieniu się modzie. „Trik” to płyta ze wszech miar popowa i jednocześnie niealternatywna. Nie znajdziemy na niej sztucznej przebojowości znanej z radiowych hitów. Ba, nie znajdziemy tu wcale przebojowości rozumianej jako dynamiczne piosenki sprzyjające podskokom, pląsom i wygibasom. Mimo wszystko to cały czas tak zwana muzyka popularna – z charakterystycznym podziałem na zwrotki, refreny, powtórzenia, muzyczne przejścia. Żart polega na tym, że sięgając po popowy album nie dostajemy żadnego pierwiastka pop-komercyjności. Nawet jeśli ktoś będzie próbował zaszufladkować te piosenki do popowych ballad, również minie się z prawdą. Chociażby taki singiel „Mandalay” – spokojny i nastrojowy, ale jednocześnie pulsującym i transowym bitem zaprzeczający balladowości, którą kojarzyć możemy chociażby z repertuaru na wskroś popowej przecież Adele.

Płyta duetu Nash to idealny kandydat na filmową opowieść o przyjaźni i radzeniu sobie w otaczającym, często nieprzychylnym nam świecie („Mijam krzykaczy / Hałasuję pięknie. / Mijam zawistnych / Złośliwych niechętnych” śpiewa w jednej z piosenek Anna Gadt). Minimalizm muzyczny zastosowany przy tworzeniu tych utworów sprawia, że z łatwością włączyć można je do niejednej ścieżki dźwiękowej. Baśniowe, pozwalające słuchaczom wyciszyć się aranżacje (jak na przykład w „Astrożonie” i „Śladach”) z pewnością znajdą się w czołówkach końcoworocznych rankingów na najlepszą krajową piosenkę. Wyróżniającymi utworami są także ocierające się o spokojny country-folk „Granice” oraz wpadający w kołysankowy ton „Gołąb”. Pisząc o muzycznej jakości płyty „Trik” należy wspomnieć o instrumentarium, jakie zostało tutaj wykorzystane. Album, chociaż brzmi dość powściągliwie, pochwalić może się obecnością instrumentów dętych, takich jak waltornia, puzon, saksofon, klarnet i skrzydłówka, a także smyczki oraz gitara, bas, perkusja i klawisze. Spoiwem łączącym wszystko w całość jest elektronika, która na szczęście nie przebija się na pierwszy plan. Muzyka z duszą tym razem zwycięża komputerowy ciąg zer i jedynek.

Nie pisałem o tym wcześniej, chociaż w zasadzie od tego powinienem zacząć. Projekt Nash to przede wszystkim polskojęzyczny akcent na rodzimej scenie, która od dłuższego czasu na wskroś przesiąknięta jest angielszczyzną. Obok nowej płyty Julii Marcell („Proxy”, Mystic), „Trik” to przykład, że z powodzeniem nagrać można ciekawy popowy album, będący mieszanką zachodnich pomysłów na brzmienie i naszego, ciężkiego pod względem lekkości i śpiewności języka. Dajcie się zaczarować. (MAK)

Nash „Trik”
(2016; MTJ)

About Mateusz "Axun" Kołodziej

tarnowianin, nauczyciel języka polskiego, autor książki „Utwór muzyczny jako środek dydaktyczny na lekcji języka polskiego”, bloger muzyczny, fan koszykówki, żużla i prozy Jerzego Pilcha.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2016-06-10 by in Recenzja and tagged , , , , , , , .

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: