AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Krótka piłka #322: „Stop The Moment”, „Cloud Nine”, „Przez dziewczyny”

Zapodziana płyta z ubiegłego roku oraz dwie nowości – w tym jedna, której nie poleciłbym nawet wrogowi. Zapraszam na 322. odsłonę cyklu Krótka piłka.

Kelvin Jones „Stop The Moment”
(2015; Four Music)
Jeśli miałbym dziś wybrać ulubioną zagraniczną płytę, jakiej słuchałem w tym roku, postawiłbym na krążek Kelvina Jonesa. Ten fakt może dziwić z jednego powodu – album „Stop The Moment” ukazał się w 2015 roku. Materiał został niemal całkowicie przemilczany przez mainstreamowe media w Polsce. Zawalili również koledzy Brytyjczycy, którzy nie nominowali Kelvina do corocznej nagrody BBC Sound Of. Temat debiutanckiego krążka pochodzącego z Zimbabwe, ale na stałe mieszkającego w Anglii wokalisty pojawił się u nas dopiero teraz, dzięki nadwiślańskiej premierze płyty. Jako całość, album okazuje się bardzo przyjemnym zestawem piosenek. Znajdujący się pod numerem drugim „Closer” to ciekawy i jednocześnie mocno komercyjny, wręcz radiowy kawałek. „As You Wake Up” to z kolei delikatny, bardziej balladowy numer. Podobnie „In Your Place”. W obu przypadkach Jones sporo śpiewa na tle stłumionej muzyki lub wyłącznie przy akompaniamencie gitary. Pokazuje to, że Anglik nie jest kolejną popową wydmuszką wykreowaną przez wytwórnię, ale naprawdę dobrym wokalistą. Silnym punktem płyty jest piosenka „We Are More”, która zbudowana została jako prosty numer z chwytliwym refrenem, w którym zastosowany został motyw chóralnego powtarzania frazy tytułowej. Moim prywatnym faworytem jest natomiast utwór „No More Lies”. Jones powiela tu kilka patentów z innych kawałków (na przykład chór powtarzający slogan „no more lies”, dźwięk organów czy też śpiew w początkowej fazie na tle jednego instrumentu – tutaj jest nim fortepian), przez co kompozycję odbierać można jako dobre streszczenie krążka. Spośród wszystkich kawałków wyróżnia się numer tytułowy – energiczny, przełamujący spokojny, wręcz balladowy klimat całej płyty. Rzecz, do której chce się naprawdę wracać.

Wilki „Przez dziewczyny”
(2016; Sony Music)
To może dość odważna teza, ale Wilki od czasu „Baśki” permanentnie dołują. Odczuwalna jest pogoń za kolejnym przebojem i usilne odwzorowanie tamtego hitu. Niestety, próby okazują się bezowocne, a kolejne poczynania Gawlińskiego i spółki powiększają rysę na wizerunku kapeli, którą kiedyś słuchacze wyliczali jednym tchem obok najważniejszych rockowy grup w Polsce. Nowa płyta jest przykładem tego powolnego upadku (przykro mi używać tego słowa, szczególnie mając w pamięci album „MTV Unplugged”, który mocno cenię). „Przez dziewczyny” to miałki, strasznie płytki od strony muzycznej zestaw jedenastu piosenek. Na siłę wesołkowate teksty i dodawane do pop-rockowego brzmienia – mające pokazać niby ponadgatunkowe podejście do tematu – smaczki z kręgu jazzu czy psychodelii stawiają zespół w nieco kabotyńskim świetle. Wataha poluje na wielki przebój. Dzisiaj ponownie będzie musiała obejść się smakiem. Jeszcze kilka takich nieudanych łowów i Wilki faktycznie wyginą.

Kygo „Cloud Nine”
(2016; Sony Music)
Pomimo młodego wieku i faktu, że „Cloud Nine” jest jego pierwszą płytę, Kygo nie jest postacią zupełnie anonimową. Ksywkę norweskiego producenta świetnie kojarzą przede wszystkim słuchacze największych stacji radiowych, jak Eska czy RMF. Wszystko dzięki utworowi „Stole The Show”, który w roku ubiegłym dość często emitowany był przez krajowej rozgłośnie. Wcale nie mniejszą popularnością cieszył się także numer „Firestone”, który już dwa lata temu rozpoczynał promocję „Cloud Nine”. Album ukazuje się w idealnym momencie – tuż przed okresem wakacyjnym. Muzyczny klimat płyty doskonale nadaje się na imprezę na plaży, do klubu, podróży samochodem, rekreacyjnej jazdy na rowerze. Proste synth popowe melodie, deep house’owa pulsacja, trochę klawiszy à la Moby i goście, którzy chociaż z różnych muzycznych podwórek (m.in. popowo-rockowy Tom Odell, folkowi Matt Corby i James Vincent McMorrow, związani z soulem John Legend i Will Heard, a także wschodząca gwiazda r&b Labrinth) dobrze odnajdują się w muzycznej wizji Norwega. Doskonały przykład na to, jak umiejętnie robić ładną muzykę w komercyjnym stylu. (MAK)

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: