AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Katarzyna Borek „Space In Between”

Dziewiątego maja nakładem labelu BITTT Records ukaże się solowa płyta Katarzyny Borek zatytułowana „Space In Between”. Czy warto po nią sięgnąć? Zapraszam do sprawdzenia recenzji.

Okładka płyty „Space In Between” (foto: materiały prasowe)

Na Katarzynę Borek i jej twórczość trafiłem według powiedzenia „po nitce do kłębka”. Kilka lat temu, jako fan Sławka Jaskułke i Pawła Kaczmarczyka, nie mogłem odmówić sobie poznania projektu „Chopin na pięć fortepianów”. Oprócz wymienionych jazzmanów w zespole sięgającym po kompozycje Fryderyka Chopina była również Katarzyna Borek. Pianistka stanowiła najbardziej klasyczne ogniwo, dla którego fundamentem były studia na najlepszych muzycznych uczelniach – w Polsce (bydgoska Akademia Muzyczna) i Europie (między innymi Royal Conservatory of Music w Brukseli). Zaszufladkowanie Borek do muzyki klasycznej będzie jednak sporym błędem. Swoimi płytami artystka udowadnia, że przypinanie takiej metki mija się z celem i nagina rzeczywistość. Owszem, klasyka silnie obecna jest w jej twórczości (na przykład krążek „Paderewski – Works For Piano Solo”, 2011), ale już współpraca z Wojciechem Orszewskim (Vojto Monteur) pokazuje, że horyzonty pianistki sięgają o wiele dalej niż muzyczny standard („Tempus Fantasy”, 2014).

Swoim nowym solowym albumem Borek kontynuuje drogę eksperymentu i wchodzi na poziom iście międzyplanetarny. Nie, to nie żadna ironia. Idea tworzenia płyty „Space In Between” była bowiem następująca: sięgnąć po kompozycje ulubionych autorów, ukazać ich własną interpretację, a przy tym wszystkim wykorzystać dźwięki nagrane przez agencję kosmiczną NASA i wpleść je tak, aby razem z muzyką stanowiły spójną całość.

Brzmi intrygująco i oryginalnie? I tak, i nie. Pomysł na płytę z pewnością jest ciekawy i godny uwagi. Polska artystka nie jest jednak pierwszą, która na niego wpadła. Nad Wisłą nikt wcześniej na taki ruch się nie zdecydował (jeśli się mylę, proszę o sprostowanie), ale na tak zwanym zachodzie podobne projekty miały już miejsce. Wystarczy wspomnieć o „Sun Rings” smyczkowego kwartetu Kronos z San Francisco, który dokonał połączenia dźwięków kosmosu z muzyką napisaną na smyki i chór (2002 rok), czy wydanym na początku lat 80. ubiegłego wieku albumie „Galaxie Cygnus-A” niemieckiego producenta Roberta Schrodera z wykorzystanym międzygalaktycznym hałasem.

Dobrze, ale co z „Space In Between”?

Zacznijmy nietypowo, bo od końca. Płytę wieńczy utwór „Planet X” wspomnianego już duetu Borek & Orszewski. Naznaczona ambientem melodia, opiewająca wyimaginowane, tytułowe ciało niebieskie, to jedyny autorski element albumu. Resztę stanowią interpretacje kompozycji wykonawców zaliczanych przez pianistkę do grona prywatnych faworytów. Co daje się odczuć, grupę tę stanowią twórcy, których dzieła w prostej linii zaliczyć można do melodii filmowych i neoklasycznych. Pojawiają się zatem między innymi Craig Armstrong (dwukrotnie; autor ścieżki dźwiękowej do „Moulin Rouge!”), tworzący na przełomie XIX i XX wieki Manuel de Falla, a także propagator gry na preparowanym fortepianie oraz poeta John Cage.

Co istotne, pianistka nie odgrywa jeden do jednego wziętych na warsztat kompozycji. „Space In Between” to przykład na to, jak w twórczy i oryginalny sposób sięgać po lubiane utwory i przedstawiać je wedle własnego pomysły. To artystyczne „przemielenie” następuje chociażby dzięki użyciu elektrycznego fortepianu (zaaranżowane przez Borek numery „Earth” i „Rings Of Saturn”), nadającego utworom cieplejszego i bardziej wyrazistego brzmienia. Gdzie w tym wszystkim dźwięki kosmosu? Pojawiają się w postaci różnorakich szumów pomiędzy kolejnymi utworami (stąd pewnie tytuł płyty). Ale uwaga, momentami są one słabiej odbierane – szczególnie jeśli słuchacie muzyki cicho. Dlatego też, dla osiągnięcia pełnego wrażenia i delektowania się „Space In Between”, polecam podkręcić popularny volume o te kilka jednostek. Pozytywny efekt gwarantowany.

Na koniec truizm, ale sytuacja nie pozwala na pójście inna drogą: w prezentowanych utworach słychać duży szacunek dla oryginalnych wersji przy jednoczesnym wdrażaniu własnych pomysłów interpretacyjnych. Katarzyna Borek umiejętnie balansuje na krawędzi, unikając przy tym ewentualnych zarzutów o profanację lub pójście na skróty. „Space In Between” to minimalistyczny pod względem muzycznym i graficznym (biało-czarny digipack), ale iście kosmiczny jeśli chodzi o działanie na wyobraźnię album. Tytuł, który nie jest łatwy w odbiorze, ale jego przyswojenie wprawia w nastrój równoczesnej euforii i kontemplacji nad słyszanym dźwiękiem. (MAK)

Katarzyna Borek „Space In Between”
(2016; BITTT Records)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

One comment on “Recenzja: Katarzyna Borek „Space In Between”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2016-05-08 by in Recenzja and tagged , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: