AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Krótka piłka #318: „Orchestra Nazionale…”, „African Time EP”, „Sing”

Kolejna środa przynosi porcję nowych krótkich recenzji płyt, jakie gościły w moich głośnikach w przeciągu ostatnich dni.

Asia i Koty „Sing”
(2016; Nasiono Records)
Płyty takie jak „Sing” zawsze trudno się ocenia. Pochwalić odwagę artysty za chęć dokonania zmiany i przekucie słów w czyny, to jedno. Pozostaje przecież jeszcze coś takiego jak jakość nagrań. Stojąca za projektem Asia i Koty Joanna Bielawska na nowym krążku dokonała małej wolty, porzucając swój dotychczasowy styl grania. Na „Sing” nie znajdziemy tak wiele folku i songwriterskich elementów. W zamian dostajemy minimalistyczne podejście ze szczyptą elektroniki, która na dłuższą metę męczy i nuży. Pomimo użycia na płycie gitar, klawiszy i różnej maści syntezatorów, warstwa muzyczna krążka nie jest przesycona dźwiękiem. Wręcz przeciwnie – słuchaczy uderza minimalistyczna forma piosenek, która ma także wpływ na partie wokalne. Bielawska wydaje się bardziej wycofana. Jej głos nie ma takiego ładunku emocjonalnego, jak na wydanej kilka lat temu płycie „Miserable Miaow”. Jeśli nowa wersja Asi i Kotów pasuje samej artystce – nie mam zamiaru wtrącać się i krytykować. Podobnie zresztą jak podążać tą samą drogą jako słuchacz. Tym razem odpuszczę.

Orchestra Nazionale della Luna „Orchestra Nazionale della Luna”
(2016; Eclipse Music)
Muzycy projektu Orchestra Nazionale della Luna trochę żartobliwie i trochę na poważnie mówią o sobie, że są najważniejszą orkiestrą na księżycu, a sposób prezentowania utworów oraz energia, z jaką to robią, przysporzyły jej fanów również na Ziemi. Kosmici, nie kosmici – na muzyce lubianej przez ludzi się znają i za to należy ich pochwalić. Imienna płyta czteroosobowego zespołu ukazała się nakładem fińskiego labelu Eclipse Music w kwietniu tego roku i niesie ze sobą same pozytywne odczucia. Dziewięć kompozycji – opartych na standardowym instrumentarium (saksofon, perkusja, kontrabas, fortepian), orientalnym dodatku w postaci azjatyckiego fletu bansouri (intra do utworów „The Truth” i „Luna 17B”) oraz wprowadzającym do muzyki szczyptę elektroniki syntezatorze – tworzy iście przebojowy materiał. Jazz w stylistyce fusion (jeszcze raz fenomenalny numer „The Truth”) miesza się tutaj z elementami rocka progresywnego („Nostalgie d’un Absolu”), dając mocny argumenty za przychylnym odbiorem całości. Prowadzona przez pianistę Kariego Ikonena gra wprowadza na płycie ład i delikatność, dla których kontrapunktem są wariackie partie Manuela Hermiana na saksofonie (ciekawe solo w „Begemot”). Dodatkowo, co potwierdza na przykład utwór „First Visions”, obaj panowie potrafią zgodnie współpracować i zagrać również w podobnym klimacie. Sekcja rytmiczna (Sebastien Boisseau – kontrabas, Teun Verbruggen – perkusja) skutecznie utrzymuje w ryzach zapędy obu założycieli zespołu, dokładając do całości istotną cegiełkę odpowiedniego tempa, ale i eteryczności, jak ma to miejsce w zamykającym płytę utworze „Ankkuri”.

Gwen & Tiana „African Time EP”
(2016; wydanie własne)
Piszą o sobie, że przyszli na świat w afrykańskich krajach – Gabonie i Kamerunie – w których muzyka i taniec traktowane są na równi z religią. Na płycie „African Time EP” próbują uchwycić ducha tamtych terenów i w formie pięciu piosenek zaprezentować go Europejczykom. Na przyszły rok duet planuje pełnoprawny album. Epka jest jednym z etapów wyczekiwania na jego premierę. Problem w tym, że wydany właśnie materiał nie przekonuje mnie do tego oczekiwania. Na prezentowanym krążku nie znajdziemy bowiem niczego świeżego. Mieszanka lekkiej, soulowe muzyki z elementami afro beatu i jazzu. Znacie to dobrze z repertuaru innych wykonawców. Dodatkowo wokalista brzmi momentami niczym Seal („Love’s The Answer”), by za chwilę barwą głosu przypominać naszego Mietka Szcześniaka (numer tytułowy). Wokalistka również nie wypada bardzo oryginalnie, chociaż na pewno nie można odmówić jej talentu. W zasadzie największym atutem „African Time EP” jest muzyka – chwilami schematyczna, ale dobrze zagrana. Wybijają się szczególnie partie klawiszowe w „Day Dreaming” i Love’s The Answer”, a także gitary w „I’ll Make It”. Co ciekawe, Gwen i Tiana nagrali tę płytę z polskimi muzykami: Błażejem Chochorowskim (bas), Pawłem Bidermanem (gitara elektroniczna), Michałem Kowalskim (klawisze), Pawłem Dobrowolskim (perkusja) i Boguszem Wekką (instrumenty perkusyjne). Całość kończy cover utworu „Yesterday” Beatlesów – zrobiony tak, aby nie odstawał stylistycznie od reszty materiału (pojawiają się między innymi perkusjonalia i bębenki odsyłające nas do Czarnego Lądu). Słychać jednak w tym wykonaniu pewną nieporadność i działanie siłowe. Płyta byłaby zdecydowanie lepszym produktem bez tego numeru. (MAK)

About Mateusz "Axun" Kołodziej

tarnowianin, nauczyciel języka polskiego, autor książki „Utwór muzyczny jako środek dydaktyczny na lekcji języka polskiego”, bloger muzyczny, fan koszykówki, żużla i prozy Jerzego Pilcha.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: