AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Natalia Moskal „Anguana EP”

Nowa twarz, ale czy również nowa jakość? Zapraszam do sprawdzenia recenzji płyty „Anguana EP” nagranej przez Natalię Moskal.

Okładka płyty „Anguana EP” (foto: materiały prasowe)

Jak co roku na muzycznym rynku swoich sił próbują debiutanci i starzy wyjadacze. O tych drugich kiedy indziej, dzisiaj poświęćmy uwagę nowej postaci, wokalistce Natalii Moskal. Niedawno za pośrednictwem portali streamingowych ukazał się debiutancki materiał artystki zatytułowany „Anguana EP”. Płytę, na którą złożyło się pięć utworów, młodej piosenkarce współtworzyć pomagali: od strony muzycznej producenci Marek i Bartosz Dziedzicowie oraz Łukasz Maron, a od strony tekstowej (tej polskojęzycznej) Radek Łukasiewicz i Zuzanna Wrońska. Dobrze, ale co wynika z tego dla słuchacza? Otóż niewiele.

„Anguana EP” nie jest płytą, do której większość będzie wracać z własnego wyboru. O ile w przypadku tekstów jestem w stanie zdobyć się na kilka pochwał (chociaż będąc szczerym, Łukasiewicz w ramach działalności Pustek zaliczył już sporo lepszych linijek), o tyle ich wykonanie zwyczajnie pozostawia wiele do życzenia. Przykładowo taki utwór „Baw się dobrze” – słuchając go, mam nieodparte wrażenie (szczególnie w refrenie), że stylistycznie pasuje on do tego, co całkiem niedawno w kwestii muzycznej zrobiła Dorota Masłowska. A że nie zrobiła niczego nadzwyczajnego, przekonywać chyba nie trzeba. „Foreign Stranger” to z kolei piosenka wybrana na singiel, po sprawdzeniu której naprawdę miałem wielką ochotę poznać całą zawartość epki. Dość eteryczny numer jest zdecydowanie najlepszy na płycie. W „Didn’t Mamma Tell You” wokal Natalii Moskal wpada w lekko czarne rejony, co na moment nawet może się podobać. Rozczarowuje kawałek „Was dwóch”. Wygrywany na banjo motyw nadaje piosence żartobliwego tonu, jednak efekt końcowy psuje refren plasujący się w rejonach radiowej rotacji Eski i Zetki. Nie wiem czy to komplement – na to odpowiedzieć musi już sama zainteresowana. Najgorsza jest jednak końcówka – rodem z kiepskiej piosenki dance, co okazuje się ostatecznym gwoździem do muzycznej trumny.

„Anguana EP” w zamierzeniu miało być materiałem ukazującym dwa oblicza Natalii Moskal – taneczne i bardziej stonowane. Powiedzmy, że udało się to osiągnąć. Singiel na pewno przypisać można tej drugiej odsłonie, kiedy „Baw się dobrze”, „Michelle” i „Didn’t Mamma…” zaliczać będziemy do grupy bardziej rozrywkowych uworów. Całość, bez względu na tempo, wpisuje się w modną aktualnie tendencję nagrywania płyt elektropopowych. Kiedyś co drugi album był indie rockowy, później elektro rockowy, teraz trend przechylił się w stronę klubowego popu. I niby nie ma w tym niczego złego, bo tego typu okresowe trendy w muzyce mają miejsce od wieków. Problem jednak w tym, że przeciętne tytuły wpisują się tylko w modę, nie będąc ich wyznacznikiem. Tak też jest w przypadku tej epki, o której za jakiś czas zwyczajnie zapomnimy. (MAK)

Natalia Moskal „Anguana EP”
(2016; wydanie własne)

About Mateusz "Axun" Kołodziej

tarnowianin, nauczyciel języka polskiego, autor książki „Utwór muzyczny jako środek dydaktyczny na lekcji języka polskiego”, bloger muzyczny, fan koszykówki, żużla i prozy Jerzego Pilcha.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2016-04-19 by in Recenzja and tagged , , , , , , .

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: