AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Relacja: Georgijs Osokins na Gali Urodzinowej Tarnowa (6.03.2016 r., Tarnów)

Oficjalnie Tarnów ma 686 lat. Tegoroczne urodziny podczas uroczystej gali uświetnił koncert Georgijsa Osokinsa.

Plakat promujący (foto: kultura.tarnow.pl)

W minioną niedzielę, 6 marca, w Centrum Sztuki Mościce odbyła się uroczysta Gala Urodzinowa z okazji 686-lecia Tarnowa. W przededniu faktycznej rocznicy uroczystość połączona została z celebracją 80. urodzin wybitnego tarnowianina, księdza profesora Michała Hellera. Kolejny raz przyznano również coroczną nagrodę Ambasadora Tarnowa. Tym razem statuetką wyróżniony został urodzony w małopolskim mieście pisarz Jacek Dukaj. Tyle z części oficjalnej. W swoim tekście z premedytacją postanowiłem ją ominąć. Dlaczego? Powód jest jeden: polityczno-promocyjne wystąpienia w tym miejscu zupełnie mnie nie interesują. To blog muzyczny i o muzyce będzie tutaj mowa. Poza tym, pozostając szczerym, z wyjątkiem laudacji księdza Adama Bonieckiego, który o Hellerze mówił z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru, nic nie wywołało u mnie prawdziwej, niezafałszowanie i pozytywnej reakcji. Od początku czekałem zresztą na cześć muzyczną, której gwiazdą był Georgijs Osokins. Jak nie trudno się domyślić, to jego występ był dla mnie priorytetem.

Dwudziestolatek z Rygi w towarzystwie Orkiestry Symfonicznej Akademii Muzycznej w Krakowie pod batutą Patrycji Pieczary zaprezentował Koncert fortepianowy e-moll op. 11 Fryderyka Chopina. Ten sam, którym w finale ubiegłorocznego Konkursu Chopinowskiego próbował zjednać sobie sympatię jury. Doskonale pamiętamy jaki był tego rezultat. Łotysz niestety nie wygrał. Zarzucono mu, zresztą podobnie jak na przestrzeni całej rywalizacji, zbyt dużą swobodę interpretacyjną, wręcz jazzowość wykonania. Bardzo szanowna przeze mnie znawczyni muzyki Dorota Szwarcman miała go wręcz na skandalistę (choć tylko wykreowanego), a inni koneserzy muzyki poważnej nawet za hochsztaplera i swego rodzaju zbrodniarza. Osokins swoją grą zyskał jednak sporą liczbę sympatyków, do których również się zaliczam. Był moim faworytem, ale rozumiem także stronę przeciwną i szanuję argumenty przemawiające przeciwko. Niemniej niedzielny występ utwierdził mnie w przekonaniu o wielkości tego pianisty. Szczególnie druga część koncertu („Larghetto”) musiała wywołać u słuchaczy lekkie rozmarzenie, wręcz melancholijność. Cichszy fragment był doskonałym preludium do finalnej części. Skoczne, zagrane z większą werwą „Rondo – Vivace” Chopin skomponował tak, aby uwydatnić nawiązania do kultury ludowej, a konkretnie krakowiaka. Osokins i orkiestra wypadli w kulminacji koncertu wręcz wybornie. Nie powinno to jednak dziwić. Dla wspomnianego tańca ludowego charakterystyczną cechą są przecież synkopy, które dobrze zaadaptowały się też w jazzie. Łotewski pianista natomiast dał poznać się jako artysta lubujący się w odwołaniach i wycieczkach do tego gatunku. Dodając jedno do drugiego, wszystko staje się bardzo logiczne. Osokins zdaje sobie sprawę z własnych umiejętności i potrafi je perfekcyjnie zaprezentować, uwydatniając przy tym największe atuty. Doceniła to również publika. Brawom naprawdę nie było końca. Pianista, aby podziękować przybyłym na koncert ukłonem, na scenę wychodził aż trzykrotnie. Coraz głośniejsze oklaski przekonały muzyka do poświęcenia jeszcze chwili i zagrania dla tarnowian krótkiego bisu (już bez akompaniamentu orkiestry).

Pisząc o muzycznych akcentach wieczoru nie można zapomnieć o wykonaniu „Hebrydy” Mendelssohna, która pojawiła się na wcześniejszym etapie gali – z rozwijającym się tempem, z werwą w drugiej części symbolizującej kotłujące się fale w Grocie Fingala, którą uwertura była inspirowana. Co ciekawe, zarówno utwór niemieckiego kompozytora, jak i Koncert fortepianowy e-moll, skomponowane zostały w 1830 roku. Można więc przypuszczać, że był to jeden z kluczy przy doborze utworu wykonywanego przez samą orkiestrę.

Nie wiem na co zrzucić brak zdjęcia z koncertu – na zakaz, któremu pierwszy raz się podporządkowałem, a może na emocje, przez które zwyczajnie zapomniałem o tak błahej sprawie? Wyszło jednak tak, że tekstu nie wzbogacę fotografią Osokinsa zasiadającego przy fortepianie. Dołączam za to selfie z muzyczną gwiazdą wieczoru. Zdaję sobie sprawę, że moja twarz niczego nie zrekompensuje, ale jeśli trzeba mogę zostać uprzedmiotowiony i uznany nawet za instrument muzyczny. (MAK)

Z Georgijsem Osokinsem tuż po koncercie (foto: MAK)

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: