AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Mikrobi.t „Organic Drones”

Trio Mikrobi.t zaprezentowało nowy materiał. Czy płyta „Organic Drones” przewyższa poziomem debiut sprzed dwóch lat? O tym w poniższej recenzji.

Okładka płyty „Organic Drones” (foto: materiały prasowe)

Poznańskie trio Mikrobi.t znalazło się w miejscu, do którego docierają wszyscy wykonawcy wydający drugą płytę. Miejscu, w którym zazwyczaj pojawia się niepewność, co do przyszłości i tego, jak pokierować swoją dalszą karierą. Druga płyta jest bowiem swego rodzaju sprawdzianem (będzie lepiej czy gorzej niż na debiucie?) oraz deklaracją obrania muzycznej drogi. W tym momencie albo potwierdzamy swój wcześniejszy wybór i kontynuujemy brzmienie z pierwszego krążka, albo stawiamy na zupełnie inne klimaty. Mikrobi.t wybrali bramkę numer jeden. Czy słusznie?

Zespół na nowej płycie trzyma się swojego sposoby tworzenia. Idea spajania ze sobą muzyki improwizowanej, analogowego brzmienia i elektroniki, chociaż w skali globalnej nie jest żadnym novum, w wykonaniu Mikrobi.t sprawdza się i wcale nie nudzi. Osiągalne jest to główne dzięki pomysłowości trójki panów oraz czerpaniu właściwej inspiracji z wzorców godnych naśladowania. Chociaż wpływy berlińskiego zespołu Moderat są chwilami aż nadto słyszalne, to na „Organic Drones” nie brakuje też oryginalnych brzmień, za które poznaniaków należy pochwalić. Już przy pierwszym kontakcie z płytą, najszybciej w moje gusta trafił utwór „Star Sailors” – w pełni instrumentalna propozycja, wręcz reprezentatywna dla Mikrobi.t i idei, którą się kierują. Otrzymujemy w niej proste nawiązania do free jazzu, które ujawniają się przede wszystkim w partiach saksofonowych, oraz rozpędzającą się i z każdą sekundą przejmującą utwór elektronikę. Świetnie brzmi również „Snow Lazy Man”, gdzie ponownie dominującą rolę pełnią dęciaki i różnego rodzaju efekty wydobyte przy pomocy syntezatora. Wybrzmiewający po nim „Dark Drone Hip Hop” – utwór z mocno zaakcentowaną perkusją i ujawniającym się w późniejszej fazie saksofonem – to z kolei hołd złożony zmarłemu na początku tego roku Davidowi Bowiemu.

Argumentem potwierdzającym wcześniejsze słowa o kontynuacji myśli z debiutu jest na pewno zaproszenie do współpracy wokalisty Michała Kowalonka. Artysta ten, podobnie jak kilka lat temu, pojawia się gościnnie w utworze singlowym. Numer „Mikro Techno” udostępniony przed premierą w trzech wersjach od początku najbardziej podobał mi się w opcji instrumentalnej. Po zapoznaniu się z nim ponownie – tym razem już na płycie – utwierdziłem się w tym przekonaniu. Wersja wokalna nie przekonuje mnie w pełni. Kowalonek w końcowej fazie utworu za bardzo „odlatuje”, przez co jego głos przestaje cieszyć ucho słuchacza, tym samym predysponując „Mikro Techno” do miana najmniej udanego numeru na płycie.

Poznaniacy do współpracy zaprosili tym razem również kobietę, Paulinę Ślusarek. Jej ciekawy, nieco soulowy głos (a przynajmniej na taki wyglądający po przepuszczeniu przez różnego rodzaju filtry) dobrze komponuje się z warstwą muzyczną. Wokalistka udziela się w trzech utworach (czterech licząc bonusową wersję „Mikro Techno” umieszczoną na końcu krążka), najlepiej wypadając w „Trentemoller Song”. Numer przywołuje na myśl początek 90., kiedy w triumfy święciły stylistyka eurodance, muzyka house i trance. Chwytliwa forma krótkiego refrenu, zapętlone brzmienie z prostym do zapamiętania rytmem – przykład utworu, który łatwo zostaje z nami na dłużej. Kto wie – być może nawet kandydat na radiowy singiel.

„Organic Drones” nie przynosi żadnego przełomu. Trio Mikrobi.t dalej podąż drogą, którą obrało przed dwoma laty na płycie „Binary Beats”. Kontynuacja i rozwinięcie pomysłów z debiutanckiego krążka nie zawodzą, jednak jako słuchacz oczekiwałbym dodania do tej muzycznej układanki kolejnego, wzbogacającego ją elementu. Oczywiście można za takowy traktować nawiązanie współpracy z Pauliną Ślusarek, ale koniec końców to wciąż krążenie wokół tego samego. Ostatecznie „Organic Drones” jawi się niczym poprawiona wersja pierwszego albumu, a fakt ten – pomimo dobrego ogólnego poziomu całości – nie stanowi na pewno idealnego pretekstu do pozostawienia płyty na dłużej w odtwarzaczu. (MAK)

Mikrobi.t „Organic Drones”
(2016; Audio Cave)

About Mateusz "Axun" Kołodziej

tarnowianin, nauczyciel języka polskiego, autor książki „Utwór muzyczny jako środek dydaktyczny na lekcji języka polskiego”, bloger muzyczny, fan koszykówki, żużla i prozy Jerzego Pilcha.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2016-03-05 by in Recenzja and tagged , , , , , , .

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: