AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Dziesięć najlepszych płyt nagranych przez wykonawców z Tarnowa (1990-2015)

Chcesz poznać tarnowską scenę muzyczną? Zacznij od tych dziesięciu płyt.

Urodziłem się w Tarnowie. Mieszkam w tym małopolskim mieście zresztą do teraz. Jest wiele rzeczy, które wymagają tutaj zmian, sporo irytuje do tego stopnia, że człowiek ma ochotę machnąć ręką, spakować walizki i wyjechać daleko stąd. Są to momenty dużej słabości, które na szczęście szybko mijają. Jest jak jest, ale sporo się poprawia, tylko w mentalności ludzi widziałbym jeszcze materiał, nad którym można popracować. Co by nie mówić (pisać), jestem dumny z bycia tarnowianinem, z historii tego miejsca, jego lokalnych bohaterów. W 2016 roku Tarnów świętuje 686. rocznicę lokacji. Dokładnie 7 marca 1330 roku król Władysław Łokietek, którego postać kilka lat temu upamiętniona została przez władze miasta pomnikiem, podpisał akt lokacyjny Tarnowa, nadając mu tym samym tak zwane prawa miejskie. Jeśli jesteście głodni wiedzy o Tarnowie, odsyłam do stron i książek mu poświęconych – wujek Google podpowie, ewentualnie służę mailową pomocą.

A co z muzyką? Historia lokalnej sceny nie jest może tak bogata jak Krakowa, Warszawy czy Śląska, jednak nie ma się też czego wstydzić. Mamy swoje mniejsze i większe sukcesy, bardziej i mniej znane grupy, a sami muzycy posiadają szacunek lokalnej społeczności, ale i osób z całego kraju. Kapel przez te wszystkie lata przewinęło się dużo, ale większość z nich rozpadła się szybciej niż można przypuszczać. Nie to jest jednak tematem tekstu. Z okazji rocznicy wydarzenia, o którym pisałem wyżej, postanowiłem zaprezentować Wam, czytelnikom, którzy w sporej części nie są przecież związani z tym miastem, najlepsze płyty nagrane przez wykonawców (solistów oraz zespoły) związane z Grodem Leliwitów. Skupiłem się na przedziale czasowym 1990-2015. Starałem się wziąć pod uwagę najwięcej tytułów, jak to tylko możliwe. Od razu uprzedzam, że albumy utrzymane w ostrzejszym, gitarowym klimacie (metal, heavy metal, hc punk itd.) omijałem. Powód jest od lat niezmienny: nie czuję się mocny w takich brzmieniach, a tym samym nie chcę pisać o czymś, o czym nie mam pojęcia. Na poniższej liście znajdziecie za to blues, rock, rap, jazz i muzykę akustyczną. Źle zatem nie jest.

Przed Wami dziesięć najlepszych (moim zdaniem) płyt rodem z Tarnowa. Dziesięć, ponieważ sześćset osiemdziesięciu sześciu ustalić się nie udało.

1. Ziyo „Witajcie w teatrze cieni” (1990; Polskie Nagrania Muza)
Grupa Ziyo to klasyka polskiego rocka. Ich debiutancka, imienna płyta ukazała się dwa lata po moich narodzinach. Mający premierę rok późnej album „Witajcie w teatrze cieni” potwierdził, że zespół z Małopolski ma zamiar na stałe zapisać się w kanonie krajowej muzyki rockowej. Materiał ukazał się pierwotnie na pojedynczej płycie winylowej (ponoć istniała również kaseta, jednak nie potrafię potwierdzić legalności jej wydania). Całość stanowiło jedenaście utworów utrzymanych w klimacie gitarowego, melodyjnego rocka. Niemal każda piosenka miała w sobie nośność, przez co z powodzeniem mogła uchodzić na ewentualny singiel. Największy przebój Ziyo, „Magiczne słowa”, pochodzi co prawda z wydanego w połowie lat 90. krążka „Tetris”, jednak jedna piosenka to nie powód, aby umieszczać tutaj cały album. Niestety, późniejsze zapatrzenie wokalisty Jerzego Durała w U2 i próba nadmiernego kopiowania Bono sprawiły, że tarnowski zespół zaczął tracić na popularności. Aktualnie, po różnych perturbacjach i zmianach składzie, Ziyo nie prezentuje już tego poziomu co kiedyś. Przyznać również trzeba, że stylistyka, jakiej wierna jest grupa, nie pozwala jej na zdobywanie wielu nowych fanów. Dzisiaj zwyczajnie młodzież słucha zupełnie innych rzeczy.

2. Totentanz „Live” (2009; Mystic Production)
Totentanz to na ten moment najbardziej znana tarnowska grupa rockowa. Działająca od dekady kapela zdążyła już zjednać sobie sympatię słuchaczy na terenie całej Polski. Wszystko dzięki debiutanckiej płycie „Nieból”, za którą panowie zgarnęli pierwszą nagrodę w plebiscycie na album roku organizowanym przez Antyradio. Ich druga płyta, „Zimny dom”, została nominowana do Fryderyka w kategorii Album Roku: Metal. Utwory z tych dwóch wydawnictw zagrane zostały podczas koncertu, jaki odbył się w czerwcu 2009 roku na tarnowskim Rynku. Występ zarejestrowano w formie audio/wideo i w grudniu tego samego roku trafił on do sprzedaży jako koncertowe DVD. Występ zespołu rockowego nie byłby jednak aż tak ciekawy, gdyby nie towarzystwo Tarnowskiej Orkiestry Kameralnej. Dzięki takiemu połączeniu płyta „Live” zyskuje na muzycznej sile. Co ciekawe, przeglądając creditscy tego albumu, wśród muzyków TOK-u pojawiają się nazwiska instrumentalistów (np. basista Jakub Dworak i klawiszowiec Kajetan Borowski), którzy dzisiaj wymieniani są jako jedni z najlepszych jazzowych artystów młodego pokolenia.

3. Różni wykonawcy „Zaduszki Dżemowe Wojtka Klicha Live” (2012; wydanie własne/TCK)
Zaduszki Dżemowe Wojtka Klicha – impreza w niektórych kręgach uznana już za kultową – w 2011 roku celebrowałą swoją pełnoletniość. Z tej okazji organizatorzy postanowili zarejestrować koncert i dwanaście miesięcy później wydać go w formie płyty. Utwory zmarłych gwiazd (m.in. Tadeusza Nalepy, Otisa Reddinga, Boba Dylana, Ryszarda Riedla) zaśpiewali, jak zawsze, przyjaciele Klicha: Magda „Ruda” Stalmach (z tarnowskiego zespołu Przystanek Mrówkowiec), Sylwia Skowron, Ewelina Rapacz i Krzysztof Krupa, którego gospodarz imprezy zna jeszcze z czasów gry w grupie Ziyo. Swoje dodał także gość specjalny imprezy Marek Piekarczyk z TSA, w wykonaniu którego na krążku znalazły się dwie piosenki („Na wysoką wchodzę górę” i „Nie przejdziemy do historii”). Na płycie, oprócz utworów zmarłych przedstawicieli krajowej i zagranicznej sceny, pojawiły się także autorskie kompozycje Klicha, m.in. „Sam bez Ciebie na pustym niebie” i „Na raz, na dwa, na trzy”. Miła pamiątka dla tych, którzy w październiku 2011 roku obecni byli w tarnowskim teatrze oraz dla tych, którzy imprezę tę stawiają wysoko na piedestale. (Sprawdź relację z tego koncertu).

4. P.M.Elektric Quartet „The First Day Of Life” (2007; Joanex)
Jakby usiąść, zastanowić się i zacząć liczyć, to wyjdzie, że z Tarnowa wywodzi się (lub z Tarnowem związanych jest) dość dużo muzyków jazzowych. Nie żeby była to jakaś niewiarygodna rzecz, ale faktycznie przyznać trzeba, że gatunek ten jest mocno reprezentowany przez solistów, jak i formacje. Na swojej liście zwracam uwagę na projekt P.M.Elektric Quartet, czyli zespół Pawła Mazura. Głównymi hasłami, jakie kojarzą się z tym zespołem, są na pewno: gitara elektryczna, jazz, funk, fusion, improwizacja. Płyta „The First Day Of Life” to ciekawy zestaw dobrej rytmiki gitary basowej, na której gra lider, jazzowo-rockowych riffów Piotra Smolenia, harmonizujących dźwięków klawiszy (Mariusz Dziekan) i perkusji (Bartek Rojek). Energetyczny zestaw dziewięciu instrumentalnych kompozycji, pełnych funkowej pulsacji, jazzowej wolności i rockowej przestrzeni. Prywatnie – moja ulubiona jazzowa płyta rodem z Tarnowa.

5. Mango Collective „Mango Collective” (2013; Luna Music)
Tarnowski skład, pomimo uformowania się w 2007 roku, nie popełnił błędu wielu „rookies” wydających płytę niemal z marszu. Zespół, niczym owoc mango w słońcu, dojrzewał, popełniał błędy i uczył się na nich, wyciągając z nauki tej wnioski na przyszłość. Lekcje, co słychać na tej płycie, Mango Collective odrobili pilnie. To, co kiedyś mogło jeszcze „nie grać”, na debiutanckim krążku wydanym w 2013 roku zostało wyeliminowane. Dokooptowanie do składu skrzypka Bartosza Dworaka w odleglejszej perspektywie wyszło grupie tylko na dobre, a wzbogacona o specyficzne dźwięki warstwa muzyczna nie straciła nic ze swojej hip-hopowej i soulowej nuty. Cała recenzja.

6. Cave „Cave” (1995; MJM Music Polska)
Z perspektywy czasu zespół Cave jest autorem najbardziej niedocenionej kariery spośród wszystkich tarnowskich wykonawców. Grupa, która miała artystyczne możliwości predysponujące ją do naprawdę dużych rzeczy, nagrała jedną płytę, narobiła trochę szumu i zniknęła. Ich pojedyncze piosenki zyskały nawet uznanie wśród słuchaczy poza granicami kraju, zaznaczając swoją obecność nawet na listach przebojów w dalekiej Australii i Stanach Zjednoczonych, ale także i bliższych geograficznie państwach, jak Norwegia i Wielka Brytania. Być może to tylko miejska legenda, ale po sukcesie płyty z 1995 roku formacja otrzymała propozycję kontraktu płytowego od jednej z angielskich firm fonograficznych. Szkoda, ponieważ płyta „Cave” to typowy produkt lat 90., które dzisiaj przez wielu wspominane są z rozrzewnieniem. Co z tego pozostało dzisiaj? Pawłowie – Mazur i Smoleń – prowadzą prywatne szkoły muzyczne, Leszek Łuszcz to popularny producent i realizator, właściciel studia nagraniowego 07 Studio, a Damian Rękas po rozpadzie Cave działał m.in. w odnoszącym sukcesy zespole Siedem (zresztą razem z Łuszczem), natomiast aktualnie współtworzy grupę Acoustic Acrobats oraz jest menadżerem młodych rockowych formacji Wasabi i Need More Clouds, w których muzyczne pasje spełniają jego latorośle.

7. Bardzo Orkiestra „Przed drugą” (1999; Pomaton EMI)
Bardzo Orkiestra to twór tak stary jak ja – a nawet starszy o rok. Grupa założona w 1986 roku – jak na prawdziwą formację blues-rockową przystało, rozumiejącą dobrze rock’n’rollowy styl życia i wynikające z niego standardy – przed ukazaniem się debiutanckiego materiału zdążyła się po kilku latach rozpaść i reaktywować. To drugie nastąpiło cztery lata przed premierą krążka zatytułowanego „Przed drugą”. Płyta wydana w 1999 roku to zbiór piosenek, które jako fan Wojtka Klicha znam doskonale. Żadna nie jest dla mnie zaskoczeniem, nowością czy innym tego typu odkryciem. Bluesowo-rockowe kawałki napisane przez byłego gitarzystę legendarnej polskiej grupy Ziyo to porcja tzw. muzyki z duszą. Tekstowo „o czymś” (miłości, wierze, życiowych dolach i niedolach), brzmieniowo „z czymś” (czasami z pazurem, czasami z nutką nostalgii i lekkością). Autorskie kompozycje Klicha wzbogacone zostały o dwie interpretacje (polsko- i anglojęzyczną) utworu „Manic Depression” z repertuaru Jimiego Hendrixa, będącego swego rodzaju muzycznym patronem całego albumu (kto słyszał „Daj żyć”, „Bo to, co w głowie mam” czy „W młodej duszy kwiat”, ten doskonale wie, o co chodzi). Klich dał tą płytą już przeszło dekadę temu przykład na to, co znamy dobrze z ostatnich lat – gitarzysta i tekściarz z niego klasowy, wokalista trochę gorszy, jednak tragedii nie ma. Do posłuchania, pośpiewania i ponucenia – nie tylko przy goleniu.

8. Mano „Kamienie” (2012; Luna Music)
Końcem lat 90. w Polsce programy typu talent show nie były jeszcze bardzo popularne. Oprócz „Szansy na sukces” żaden nie wytrzymywał próby czasu. Stacja TVN w lata 1998-99 miała projekt „Zostań gwiazdą”. Wygrała go tarnowianka Magdalena Piwowarczyk. Jej wykonanie największego hitu Sinead O’Connor podbiło również Europę (Polka w kontynentalnym finale zajęła drugą lokatę). Dlaczego o tym wspominam? Piwowarczyk na przełomie wieków śpiewała w zespole Siedem, któremu udało się nagrać dwie płyty i zaistnieć na opolskim festiwalu w konkursie debiutów. Po rozpadzie tamtej kapeli, wokalistka uformowała nowy skład. Zespół Mano, bo o nim mowa, fonograficznie zadebiutował dopiero w 2012 roku płytą „Kamienie”. Akustyczny, spokojny, skłaniający do skupienia materiał. Być może bez ochów i achów w warstwie tekstowej, ale ciekawy muzycznie i dobrze zaśpiewany. Na pewno o wiele lepszy niż dwa krążki grupy Siedem.

9. Kropkanadi „Między Bogiem a prawdą” (2003; Blend Records)
Kropkanadi nie jest może najlepszym, co przytrafiło się tarnowskiemu rapowi, jednak przyznać trzeba, że na początku XXI wieku to właśnie ta grupa była ambasadorem małopolskiego miasta na hip-hopowej scenie. Płyta, na której udzielili się prężnie działający w tamtym czasie przedstawiciele polskiego rapu (m.in. Fu, Pono i zespół Mor W.A.), to materiał utrzymany w klasycznym, ulicznym klimacie. Pod schemat są tutaj zarówno teksty (bieda, patologia, osiedlowe akcje, brak sympatii do konfidentów i szeroko pojmowanej władzy), jak i produkcja. Za większość bitów na „Między Bogiem a prawda” odpowiada tarnowianin Sqra. Producent, dzięki dobremu przyjęciu stworzonej z myślą o tej płycie muzyki, zyskał sympatię nie tylko słuchaczy, ale i raperów z innych miast (m.in. Pei, Piha i składu Zipera), którzy z większą częstotliwością zaczęli zapraszać go na swoje krążki. Jedna z tych taśm, które kiedyś katowało się do znudzenia. Dzisiaj czasami trudno zrozumieć dlaczego.

10. Dzika Kiszka „Rap’N’Roll” (1992; Gamma)
„Beastie Boys z Tarnowa” – tak nazwał ich kiedyś dziennikarz radiowej Trójki Marek Niedźwiecki. Zespół założony został w 1987 roku i dwa lata później podbił serca publiczności na festiwalu w Jarocinie, otrzymując przyznawane przez nią wyróżnienie. Debiutancka płyta ukazała się ostatecznie w 1992 roku. Na „Rap’N’Roll” zespół zawarł miks muzyki rockowej, punku i rapu. Na początku lat 90. niewiele osób wiedziało z czym to się je, dzisiaj bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że tarnowska grupa sięgała po tę samą stylistykę, co Run–D.M.C. czy wspomniane wcześniej trio białych nowojorczyków. Późniejsze wydawnictwa, reaktywacje i zmiany w składzie nie przyniosły już niczego dobrego. Dzika Kiszka – przynajmniej dla mnie – zostanie zespołem jednej płyty.

Inne warte uwagi płyty nagrane przez wykonawców związanych z Tarnowem (kolejność przypadkowa): Polski Cukier „Czar prysł”, By Million Wires „Letters to the Absent”, Czuband „Demoskop”, Totentanz „Człowiek”, Kita „Nie do opanowania”, AfroFee „Carpathia”, Spajku/Dziunek „Głodni, ale wybredni”, Siedem „Siedem”, AnVision „AstralPhase”, Up To Date „Imagination” oraz Puellae Orantes „Łukaszewski & Bembinow. Kolędy i pastorałki” (jedyna płyta z Tarnowa nagrodzona Fryderykiem; triumf w kategorii Album Roku: Muzyka Chóralna i Oratoryjna).

Zachęcam również do oddania głosu w poniższej ankiecie i dzielenia się w komentarzach tytułami krążków, które Waszym zdaniem zasługują na miano najlepszej płyty z Tarnowa. (MAK)

About Mateusz "Axun" Kołodziej

tarnowianin, nauczyciel języka polskiego, autor książki „Utwór muzyczny jako środek dydaktyczny na lekcji języka polskiego”, bloger muzyczny, fan koszykówki, żużla i prozy Jerzego Pilcha.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: