AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Oil Stains „Here Comes My Train”

Zapraszam do sprawdzenia recenzji płyty „Here Comes My Train” nagranej przez duet Oil Stains. Krążek swoją premierę miał pierwszej połowie tamtego roku.

Zarzekałem się nie wracać do płyt wydanych w ubiegłym roku i skupić się wyłącznie na premierach, ale życie spłatało mi (zresztą nie pierwszy raz) figla i ciągle podsuwa pod nos przeoczone tytuły, którymi – jak okazuje się po przesłuchaniu – warto się zainteresować. Tak właśnie jest z nadbałtyckim duetem Oil Stains tworzonym przez gitarzystę Macieja Sztymę oraz śpiewającego perkusistę Sebastiana Strycharczuka. Panowie w 2015 roku zadebiutowali legalnym albumem „Here Comes My Train” wydanym przez niezależną oficynę Buli Records.

Na płycie duet Oil Stains umieścił jedenaście utworów utrzymanych w bluesowo-rockowym klimacie. Pośród czterdziestu minut muzyki twórcy zawarli numery stylistycznie odsyłające także do stoner rocka, korzennego grania, klasycznego rocka z lat 60. i 70., a także brytyjskiej gitarowej sceny. Mieszaka ta, przy odpowiednich proporcjach i dobrym warsztacie, jawi się jako ciekawa brzmieniowo porcja muzyki. Na krążku tym, pomimo ubogiego zaplecza instrumentalnego (przypominam: wyłącznie gitara elektryczna i perkusja), dzieje się dużo, co świadczy wyłącznie o talencie twórców „Here Comes My Train”. Energia i prawdziwa moc, jaką wita nas otwierający płytę utwór „Girl With The Crown”, udowadnia, że przy małej ilości źródeł dźwięku, ale odpowiednim ich rozpracowaniu i zaplanowaniu, można zdziałać naprawdę wiele. Zresztą wspomniany numer to tylko preludium. Pojawiające się później na trackliście „I’m Insane”, „Heroine”, a także kompozycja tytułowa potwierdzają tę tezę, dostarczając twardych argumentów „za”. Ale co ważne, Oil Stains nie skupiają się wyłącznie na mocniejszych riffach. Dla kontrastu na płycie znalazły się również momenty nieco spokojniejsze, jak chociażby utwory „Och Girl” i „When The Leaves Fall Down”. Ciekawostką może być fakt, że ich balladowość wcale nie niszczy brudnego charakteru rodem z płyt The Doors czy The Black Keys.

Minusem płyty jest swego rodzaju brak postawienia kropki nad i. Słuchając niektórych piosenek miałem nieodparte wrażenie, że panowie Strycharczuk i Sztyma nie doprowadzili swoich pomysłów do końca. Część utworów (na przykład „Home Of Broken Dreams”) skomponowana została tak, że słuchacz obcując z nimi domaga się ich sfinalizowania. Zawieszenie w próżni po zakończeniu większości utworów to również mankament „Here Comes My Train”. Kuleją szczególnie ostatnie fragmenty kolejnych piosenek, które nie spełniają swojej funkcji i nie domykają ich. Kiedy wydaje się, że na finał pojawią jeszcze jeden-dwa akordy, numer kończy się. Zupełnie jakby ktoś przez pomyłkę zbyt wcześnie zakończył jego rejestrację.

Pomimo tych kilku niedociągnięć duetowi Oil Stains za debiutancki longplay należą się pochwały. Autorom „Here Comes My Train” w oszczędny sposób udało się nagrać jedenaście krwistych, bluesowych utworów z rockową energią. Bez udziwnień, wiernie klasycznym wzorcom, z muzyką płynącą prosto z serca. Właśnie takie płyty zostają z nami najdłużej. (MAK)

Oil Stains „Here Comes My Train”
(2015; Buli Records)

About Mateusz "Axun" Kołodziej

tarnowianin, nauczyciel języka polskiego, autor książki „Utwór muzyczny jako środek dydaktyczny na lekcji języka polskiego”, bloger muzyczny, fan koszykówki, żużla i prozy Jerzego Pilcha.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2016-03-02 by in Recenzja and tagged , , , , , .

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: