AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Voo Voo „Dobry wieczór”

W najbliższy czwartek, 18 lutego, w tarnowskim Kinie Marzenie zespół Voo Voo promował będzie album zatytułowany „Dobry wieczór”. Zapraszam do sprawdzenia recenzji płyty.

W październiku 2014 roku, w trzydziesty rok swego istnienia, grupa Voo Voo weszła z trzydziestą piątą płytą. Materiał zatytułowany „Dobry wieczór” pokazuje, że muzyczna wyobraźnia zespołu nie kończy się na klepaniu w kółko tego samego motywu. Inspiracje czerpane z kultury innych europejskich państw, a także twórczości poetów, pozwoliły polskim artystom stworzyć wyjątkowe dzieło, którego nie ograniczają muzyczne ramy.

Voo Voo podczas koncertu Wschód Kultury/Europejski Stadion Kultury (Rzeszów, 2013 rok)

Witający nas utwór tytułowy jest swego rodzaju zmyłką. Voo Voo na płycie „Dobry wieczór” postanowiło nie powielać schematów z dwóch poprzednich krążków. Owszem, zespół Waglewskiego to wciąż przedstawiciele sceny rockowej, ale tych stuprocentowych odnośników do wspomnianego gatunki nie ma tutaj aż tak wiele. W zasadzie oprócz wspomnianej kompozycji otwierającej, takim klasycznym rockowym numerem jest jeszcze „Skrzyżowanie”. Następujący po nim, nieco ostrzejszy „Tli się”, również można zapisać po stronie uderzających w rockowe lub około rockowe tony. Reszta to już zupełnie inna bajka.

Voo Voo nie pierwszy raz w swojej karierze pozostaje w zawieszeniu gdzieś pomiędzy rockowym klimatem a jazzowymi brzmieniami. Nie chcę przez to stwierdzić, że „Dobry wieczór” to płyta w stylistyce fusion, bo z albumami chociażby Pata Methenyego czy Deana Browna niewiele ma to wspólnego, jednak jazz obecny jest na pięciolinii prezentowanych utworów (dobitnym przykładem „Na coś się zanosi”). Saksofonowe partie kierują uwagę słuchacza właśnie w takie gatunkowe okolice, a momentami jazzująca sekcja rytmiczna tylko utwierdza w tym przekonaniu. Od czysto rockowych melodii uwagę odwracają również goście z Azerbejdżanu: Alim Quasimov i Fargana (jego córka). Artyści pierwszy raz spotkali się w 2013 roku w Rzeszowie w ramach koncertu Wschód Kultury/Europejski Stadion Kultury (sprawdź fotorelację). Ich pojawienie się na płycie, to kontynuacja tamtej współpracy. Obecność tej dwójki wnosi do warstwy muzycznej utworów „Gdybym” i „Dokąd idą” akcent orientalizmu i nutkę transowo-mantrowej poetyki. Dodatkowo w „Gdybym” klimat podtrzymywany jest przez siedmioosobową męską grupą wokalną Bornus Consort. Udział panów – zresztą nie tylko we wspomnianym numerze – znacznie podnosi wartość materiału.

Pomimo zabawy stylami, lider Voo Voo nie zapomina o swojej roli. Dominacja gitarowych dźwięków jest słyszalna. Stałym akcentem wszystkich utworów, jakie znajdziemy na „Dobry wieczór”, są partie Waglewskiego. Popularny „Wagiel” w tej dziedzinie zdziałać potrafi wiele. Jego gra z pazurem („Kim bym był”) i finezją („Po godzinach”) nie jest niczym zaskakującym, ale wciąż zadziwia. Świetnym zwieńczeniem albumu okazuje się wyciszający, akustyczny numer „Odpuść mi moje życie”, który powstał z inspiracji zwierzeniową twórczością amerykańskiego poety Roberta Lowella.

„Dobry wieczór” to płyta niezwykle harmonijna. Nić porozumienia, jaka wytwarza się tutaj pomiędzy członkami Voo Voo, jest chyba silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Co więcej, azerscy goście, którzy udzielają się w dwóch utworach, dość dobrze wpisują się w klimat zaproponowany przez Waglewskiego, dodając od siebie do całości nutkę orientalizmu. Wpływ ten, jak i sięganie po inne źródła (chociażby jazz i amerykańską poezję konfesyjną), doprowadził do stworzenia materiału, którego nie da się zamknąć w muzycznym pudełku. Melodia i śpiewane teksty są tutaj punktem wyjścia do dalszych przemyśleń. Ta wyjątkowa płyta posiada cechę, której nie sposób pominąć: w przekazie jest jednocześnie głęboka i powierzchowna, może zmuszać do refleksji, jak i pełnić funkcję ludyczną. Od indywidualnych chęci słuchacza zależy czy przy kontakcie z tymi piosenkami zdecyduje się na coś więcej niż czystą rozrywkę. (MAK)

Voo Voo „Dobry wieczór”
(2014; ART2 Music/Agora SA)

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: