AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Dys, Jörgensmann, Marcus „Elements In Candor”

Już dawno żadna płyta nie sprawiła mi tyle kłopotu, co materiał „Elements In Candor” nagrany przez trio Dys, Jörgensmann, Marcus.

„Elements In Candor” to płyta, której nie polubiłem od razu. Jest jednak w tym materiale coś, co zmusza do ponownego przesłuchania. Czym jest ta tajemnicza siła? Zastanawiałem się nad tym przez ostatni tydzień, kiedy album Dysa, Jörgensmanna i Marcusa nie opuszczał mojego odtwarzacza i wreszcie, na chwilę przed rozpoczęciem pisania tej recenzji, znalazłem odpowiedź. Ciekawość czy da się inaczej? Ciekawość, dlaczego w ten, a nie inny sposób? I wreszcie czy inne podejście do dźwięków zmieni moją, jako słuchacza, perspektywę ich poznania? To właśnie coś, co w polskim powiedzeniu humorystycznie łączone jest z drogą do piekła sprawia, że „Elements In Candor” powoli przekonuje, by ostatecznie zaskarbić sobie sympatię odbiorcy.

Materiał zebrany na płycie „Elements In Candor” to wypadkowa twórczości tria pianisty Krzysztofa Dysa oraz dwóch klarnecistów: Theo Jörgensmanna (Niemcy) i Michaela Marcusa (USA). Błędem było zamknąć w tym momencie prezentację nazwisk instrumentalistów, jacy wzięli udział w nagrywaniu tego albumu. Uzupełniająca skład sekcja rytmiczna – Andrzej Święs (kontrabas) i Krzysztof Szmańda (perkusja) – również brała czynny kompozytorski udział w tworzeniu utworów zamieszczonych na płycie. Fakt ten sprawia, że „Elements In Candor” przy pierwszym kontakcie wydaje się albumem mocno zróżnicowanym pod względem stylu (nawet pomimo dominacji klarnetów na całej płycie). Posunę się nawet o krok dalej: początkowo nie znajdowałem na nim wspólnego mianownika, każdy z trzynastu utworów jawił mi się jako twór niemający nic wspólnego z pozostałymi tytułami. Po „pierwszym razie” miałem nawet ochotę odłożyć płytę na półkę i jak najszybciej o niej zapomnieć. Zadziałała jednak wspomniana ciekawość, która nadała kolejnym próbom zmierzenia się z „Elements In Candor” zupełnie nowego wymiaru. Zrozumiałem, że w przypadku tej płyty nie warto stosować żadnych schematów. To awangarda pełną gębą i tak też trzeba ją oceniać.

Muzycy stawiają tutaj przede wszystkim na improwizację. Ta przybiera czasami formę dość trudną do zaakceptowania, jednak „im dalej w las”, tym struktury dźwiękowe zaczynają być coraz bardziej przyjazne uchu słuchacza. Przełomowa okazuje się zmiana podejścia. To dzięki niemu zbytnia rozbieżność brzmieniowa przeistacza się w wieloaspektowe ujęcie tematu. „Elements In Candor” przyjmuje od tego momentu postać wielobarwnej płaszczyzny muzycznej kipiącej energią (być może czasami nazbyt przypominającą muzyczne ADHD, ale jednak cały czas intrygującą) i czarującej solowymi partiami instrumentalistów. Zresztą warto na ten temat napisać jeszcze jedno-dwa zdania. Trudność w odbiorze tego albumu ma również swoje źródło w sposobie gry. Kompozycje nie są bowiem zbudowane w typowy sposób: z podziałem na sekcję rytmiczną, sekcję dętą i pianino. Te, owszem, współpracują ze sobą, chociaż przy dziewiczym odsłuchu nie jest to wcale oczywiste. Męczące wydawać może się przenikanie i wymienność ról pomiędzy sekcjami (nie sam ich fakt, ale sposób w jaki się to odbywa). Pod względem awangardy takie rozwiązania wydają się już jednak w pełni zasadne, a „Elements In Candor” okazuje się dzięki nim materiałem wymagającym, ale i przynoszącym radość.

Płyta „Elements In Candor” udowadnia, że pierwsze wrażenie nie jest zawsze tym, na którym powinniśmy opierać swoje sądy. Nie ważne czy po drugiej stronie jest człowiek, czy też element sztuki filmowej, malarskiej lub muzycznej. Coś, co początkowo nie przekonuje nas, przy bliższym poznaniu może wywrzeć o wiele lepsze wrażenie. Trio Dys, Jörgensmann, Marcus zafundowało mi prawdziwy uczuciowy rollercoaster. Przez ostatnie dni kila razy byłem bliski odłożenia płyty na najniższą półkę i wystawienia jej noty 2/6, by za chwilę zastanawiać się nad maksymalną liczbą „słuchawek”. Nie obiecuję nikomu, że z „Elements In Candor” będzie łatwo lub że czekają na was identyczne perypetie. Jeśli macie ochotę spróbować – zróbcie to. Jakkolwiek się to dla was skończy, obiecuję, że z próby tej wyjdziecie bogatsi o kilka nowych doświadczeń. (MAK)

Dys/Jörgensmann/Marcus „Elements In Candor”
(2016; For Tune)

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: