AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Marek Kądziela ADHD „In Bloom”

„In Bloom” to druga płyta w katalogi wytwórni For Tune, na okładce której pojawia się nazwisko Marka Kądzieli. Tym razem jednak nie w duecie, ale w roli lidera kwartetu.

Marek Kądziela i dobra płyta – odsłona kolejna. Tak w zasadzie mogłem zatytułować ten wpis. Albo jeszcze lepiej: zdaniem tym mogłem po prostu zastąpić wszystko to, co przeczytacie poniżej – sens zostałby w pełni zachowany. Album „In Bloom” to efekt spotkania osobistości jazzu wywodzących się z różnych kultur, państw i muzycznych źródeł. To charyzma niemieckiego klarnecisty Rudiego Mahalla, surowości pochodzących ze Skandynawii Andreasa Langa (kontrabas) i Kaspera T. Christiansena (perkusja) oraz liderującego im gitarzysty, Polaka, Marka Kądzieli. Do podstawowego składu kwartetu z myślą o materiale dokooptowani zostali jeszcze saksofonista Maciej Obara i trębacz Piotr Damasiewicz. Patrząc w muzyczne CV każdego z nich, już od samego można było spodziewać się samych pozytywów.

Marek Kądziela (foto: Krzysztof Woźniak)

Otwierający płytę utwór „Be-bop Maker” pobrzmiewa Theloniousem Monkiem. Współpraca klarnetu i perkusji miło łechcą ucho, utrzymując przy okazji dobre tempo wyznaczane przez gitarę (tutaj jeszcze jakby schowaną). Następujący po nim numer tytułowy to z kolei kompozycja inspirowana postacią Kurta Cobaina. W jego początkowej fazie – gdzie ponownie dochodzi do dominacji dęciaków i perkusji oraz swego rodzaju łamania melodii – można doszukiwać się odwołań do muzycznego życia lidera legendarnej Nirvany. Druga część utworu – bardziej wyrazista, co osiągnięte zostaje przez wyższe rejestry dętych i wychodzenie głównego instrumentu jakby poza podstawową linię melodii – to już mocna jazda bez trzymanki naznaczona narkotycznym etapem Cobaina. „Rocky, rolig!” to wreszcie słyszalny i mocniej zaznaczony udział lidera całego projektu. Dęte co prawda wciąż przewodzą, jednak nie są już tak jednoznacznymi dźwiękowymi dominatorami. W kompozycji tej ważną rolę odgrywa również Andreas Lang. Jego koronkowa gra na kontrabasie napędza cały utwór, dodając mu właściwego dynamizmu. Najkrótszy na płycie numer „Łódź” (niecałe dwie minuty) jawi się jako swoiste intro do kolejnego tracku – „Impro I”. Ten sentymentalny i wolny fragment doskonale sprawdza się w roli wprowadzenia słuchacza w klimat improwizacyjnego numeru. Szczególnie godna pochwały jest jego ostatnia część. W okolicach ósmej minuty utwór wchodzi wręcz w kosmiczną fazę. Patent mocnej końcówki powtórzony zostaje również w „Impro II” (co prawda krótszym, ale równie ciekawym). Najlepszy na płycie jest jednak „May For MP”, w którym ponownie rozpoczynamy od dominacji dętego, ale w okolicach drugiej minuty i trzydziestej sekundy do gry włącza się gitara. Ciekawe przełamanie, do którego na „In Bloom” zbyt często nie dochodzi. Partia Kądzieli gładko przechodzi we fragment, gdzie ton nadaje kontrabas. Te wstawki przy jednoczesnym przesunięciu do drugiej linii saksofonu, trąbki i klarnetu sprawiają, że melodia na dłużej zostaje w pamięci słuchacza. Wszystko zamyka „Ask Me Now” Theloniousa Monka, co – mając w pamięci pierwszy numer na krążku – przeradza się w swego rodzaju muzyczną i tematyczną klamrę.

„In Bloom” to warta uwagi, dynamiczna i niekiedy zaskakująca w kwestii rytmiki płyta. Międzynarodowy kwartet Marka Kądzieli porusza się tutaj gdzieś pomiędzy tak zwaną muzyką improwizowaną i jazzowym mainstreamem. W swoich kompozycjach gitarzysta nie stawia jednoznacznie na żadną z wymienionych formą, nie stara się nawet sztucznie dzielić utworów według stylistyk, co we współczesnym jazzie zdarza się przecież dosyć często. Kądziela czerpie pełnymi garściami z obu źródeł, przetwarza i gra swoje. Tyle i aż tyle. W tym tkwi siła tego trwającego nieco ponad godzinę albumu oraz samego twórcy, który kolejną płytą udowadnia, że mające miejsce kilka lat temu pukanie do grona najlepszych nadwiślańskich jazzowych gitarzystów, już dawno przerodziło się w bycie czołowym polskim muzykiem gatunku. (MAK)

Marek Kądziela ADHD „In Bloom”
(2015; For Tune)

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2015-12-17 by in Recenzja and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: