AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Infradźwięki „Summer Love”

Na początku listopada nakładem Wytwórni Krajowej ukazał się nowy album Infradźwięków. Zapraszam do sprawdzenia jego recenzji.

Infradźwięki poznałem w ubiegłym roku dzięki składance „Nowa Lubelska Muzyka”. Trio z myślą o wspomnianej płycie udostępniło utwór „Dance, Dance, Dance With Turquoise Rose”. Nie będę nikogo mamił nie wiadomo jakimi zdaniami uznania dla zespołu i tego numeru. Tak, były na „NLM” utwory lepsze, takie, do których chętnie wracam także dzisiaj. Instrumentalny kawałek Infradźwięków wpasował się w ideę składanki, ale nie zrobił na mnie dużego wrażenia. W listopadzie panowie z Opola Lubelskiego (wsparci klawiszowcem Maciejem Cieślakiem) przypomnieli o sobie drugim studyjnym materiałem zatytułowanym „Summer Love”. Mimo braku wielkiego zainteresowania gatunkiem, jakim jest post rock, postanowiłem sprawdzić ten album. I dobrze się stało, że to zrobiłem.

Podoba mi się to, że płyta „Summer Love” została umieszczona gdzieś na dźwiękowej granicy między brudnym, nieco szumiącym brzmieniem a lekką melodią (takim nawiązując do tytułu, powiedzmy quasi popowym, summer love właśnie). To cały czas post rock, w którym chyba zagrano już wszystkie możliwe frazy. Infradźwięki muzycznym Krzysztofem Kolumbem nie będą, ale zgrabnie sięgają po to, co już znane i w charakterystyczny dla siebie sposób przerabiają, dopasowują i kształtują tak, aby móc się pod tym podpisać. Jeśli zostałbym przez kogoś zapytany, który utwór z „Summer Love” najbardziej przypadł mi do gustu, odpowiedziałbym: „Dance! Dance! Dance!”. Dlaczego? Hałaśliwa kombinacja psychodelicznej gitary i jazzowej rytmiki sprawdzają się tutaj naprawdę dobrze. Podobnie pojawiający się chwile później „Mud”, gdzie doszukiwałbym się wariacji na temat stoner rocka. Ciekawie brzmią również spokojniejsze numery, na przykład „Brigitte” i „Konfetti, brokat, otręby”. Drugi i czwarty track na płycie wprowadzają do projektu szczyptę melodyjności. Baśniowa stylistyka końcowych fragmentów „Heavy Rain” i rozpoczynającego się tuż po nim „Hold On” (szczególnie początek utworu) powodują z kolei rozmarzenie słuchacza, który zdaje się odpływać przed głośnikami.

Tegoroczny album Infradźwięków na pewno nie jest płytą wakacyjną, czego moglibyśmy w pewien sposób spodziewać się po tytule. To materiał idealny na tę porę roku – nieco dżdżystą i zamgloną jesień, w trakcie której zdarzają się jeszcze ostatnie słoneczne dni, kiedy letnie uczucia mogą być wciąż żywe, ale ich termin ważności minął. Pozostają melancholia i wspomnienia. I dźwięki, które chociaż niewychwytywane przez ludzkie ucho, towarzyszą nam podświadomie cały czas. (MAK)

Infradźwięki „Summer Love”
(2015; Wytwórnia Krajowa)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2015-12-14 by in Recenzja and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: